Felieton „Myśląc Ojczyzna”
II przykazanie: "Nie będziesz brał Imienia Pana Boga
twego
nadaremno"
Drodzy Telewidzowie, Drodzy Radiosłuchacze! Kochana Rodzino
Radia Maryja!
Powracam do refleksji nad przesłaniem Dekalogu, które skierował do nas przed
15 laty Jan Paweł II. Czynię to w blasku Zmartwychwstania Chrystusa, w duchu
radości i budzenia wciąż na nowo nadziei, a jednocześnie w przygotowaniu na
świętowanie Uroczystości Miłosierdzia Bożego. Te wielkie Święta przypominają
nam nieustannie, jakie jest źródło naszego zbawienia. Odnieśmy to wszystko
do Imienia Boga, dla którego drugie przykazanie domaga się od nas szacunku.
Ileż pięknych Imion Boga znajdujemy w Biblii! Od kiedy Syn Boży stał się Człowiekiem
i zamieszkał miedzy nami jako Jezus Chrystus, to niejako w tym Imieniu streszcza
się wszystko, co jest objawieniem nieskończonej Miłości Boga. W hymnie z Listu
do Filipian czytamy te piękne i ważne słowa: "Dlatego też Bóg Go nad wszystko
wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło
się każde kolano istot niebieskich i ziemskich i podziemnych. I aby wszelki
język
wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM – ku chwale Boga Ojca (Flp 2, 9-11).
Bywa tak, że zakaz nadużywania Imienia Bożego odczytujemy za wąsko albo nawet
banalnie. I choć bezmyślne i bez poszanowania wzywanie Imienia Bożego w naszej
codzienności trzeba także zauważać i jakoś przezwyciężać, to jesteśmy wezwani,
byśmy znacznie głębiej spojrzeli na sens tego przykazania z perspektywy Ewangelii.
I właśnie takie głębsze spojrzenie ukazał nam Ojciec Święty podczas homilii
w Rzeszowie.
Nadaremne wzywanie Imienia Bożego powiązał Jan Paweł II z dramatycznym i niestety
zbyt często objawiającym się we współczesnym życiu rozdarciem między wyznawaną,
a właściwie tylko deklarowaną, wiarą a całym życiem. Dlatego Papież mówił do
nas: "Zatem jeśli jesteś chrześcijaninem, niech to nie będzie wzywanie Imienia
Pańskiego nadaremno. Bądź chrześcijaninem naprawdę, nie tylko z nazwy, nie
bądź chrześcijaninem byle jakim". W tym kontekście Ojciec Święty przypomniał
wyraziste
upomnienie samego Chrystusa, że nie każdy, kto mówi do Niego "Panie, Panie!",
wejdzie do Królestwa niebieskiego, lecz ten, kto spełnia wolę Ojca niebieskiego".
Pamiętamy dobrze, że te słowa z Kazania na Górze Jezus wiąże z przypowieścią
o dwu domach: zbudowanym na pisaku i na skale.
Nadaremne jest więc przyznawanie się do chrześcijaństwa, nadaremne i zakłamane
jest wzywanie Imienia Bożego, a jednocześnie budowanie "domu" swojego życia
osobistego, rodzinnego i społecznego na ulotnych piaskach współczesnych fałszywych
koncepcjach,
które nie tylko pomijają Boga, ale wprost sprzeciwiają się Bogu. Tego typu
naruszenie drugiego przykazania ma charakter poważny, bo często ma charakter
zaparcia się
wiary. Przypomnę w tym miejscu słowa św. Pawła z Drugiego Listu do Tymoteusza
"Niechaj odstąpi od nieprawości każdy, kto wzywa imienia Pańskiego" (2,19).
Jan Paweł II w swojej refleksji nad zakazem nadaremnego wyzwania Imienia Bożego
nie zatrzymał się na jego aspekcie negatywnym, czyli na tym, czego zakazuje.
Ukazał nam także pozytywnie, do czego to przykazanie wzywa Polaków na progu
odzyskania niepodległości. Przypomniał słowa samego Jezusa: "Tak niech świeci
wasze światło
przed ludźmi, aby widzieli wasze dobre czyny i chwalili Ojca waszego, który
jest w niebie" (Mt 5,16). I dodał: "Oto mocny zrąb, na którym człowiek roztropny
wznosi
dom całego swego życia".
Dom utwierdzony na mocnym fundamencie nie runie, nawet w
obliczu różnych życiowych nawałnic, jak zapewnił nas sam Chrystus: "Spadł deszcz,
wezbrały
potoki, zerwały się wichry i uderzyły w ten dom. On jednak nie runął, bo na
skale był utwierdzony" (Mt 7,25). Ostatecznie tą skałą, tym fundamentem jest
sam Chrystus. Mówił Jan Paweł II: "Człowiek buduje dom swego życia ziemskiego
na Nim: buduje na Odkupieniu, które jest w Chrystusie, buduje na krzyżu, w
którym przez swoją śmierć odkupieńczą Chrystus zgładził grzechy całego świata
własną Krwią: śmierć grzechu zniszczył swoją własną śmiercią. Buduje więc
człowiek ów 'dom królestwa niebieskiego’ w swym ziemskim bytowaniu przez wiarę"
(Rzeszów, 2.06.1991, nr 4).
Jest to wezwanie, by świadectwo naszego życia chrześcijańskiego było czytelne
dla wszystkich, także w naszym życiu społecznym! Nie można Chrystusa jako fundamentu
ograniczyć do życia prywatnego, czy wąsko rozumianego życia religijnego. Może
więc zastanowią się ci katolicy, którzy tak łatwo przyjmują oskarżenie Kościoła,
a zwłaszcza Radia Maryja, o rzekome wtrącanie się do polityki. Nie można schizofrenicznie
podchodzić do życia chrześcijańskiego, bo ono obejmuje wszystkie wymiary życia,
także dziedzinę społeczno-polityczną. Przykład Rocco Buttiglione, który nie
mógł zostać komisarzem w Unii Europejskiej, bo dał jasne świadectwa, jaka jest
jego wiara, powinien być dla nas przestrogą, że są ludzie złej woli, którzy
interpretują ogłoszoną przez Sobór Watykański II zasadę słusznej autonomii
rzeczy ziemskich, a więc i polityki, w duchu całkowitego rozdzielenia tych
spraw, podczas gdy z soborowego tekstu i z nauczania Jana Pawła II wynika jasno,
że taka autonomia nie oznacza oderwanie tych spraw od Boga i od ładu moralnego,
który z Bożej mądrości wyrasta.
Nie ma dzisiaj czasu, by szerzej do tego nawiązać, ale będę o tym mówił i pisał,
bo boję się, że niektórzy ludzie Kościoła, może z lęku a może z niedouczenia,
będą chcieli samoograniczenia dzieła ewangelizacji, by nie mogło ono światłem
Ewangelii napełnić także świat polityki i mediów.
I jeszcze raz odwołam się do Jana Pawła II, który na kanwie powyższych rozważań
apelował: "Dziś trzeba nowej wiary i nowej nadziei, i nowej miłości. Trzeba
odnawiać świadomość prawa Bożego i odkupienia w Chrystusie". I dodał: "Aby
dom naszego życia – osób, rodzin, narodu i społeczeństwa – pozostawał 'utwierdzony
na skale’ (por. Mt 7,25). Aby nie wznosić go na lotnym piasku – lecz na skale.
Na skale Bożych przykazań, na skale Ewangelii. Na skale, którą jest Chrystus"
(Rzeszów, 2.06.1991, nr 6). Weźmy to sobie do serca!
Pozdrawiam wszystkich. Szczęść Boże.
ks. prof. dr hab. Janusz Nagórny
