Zwycięstwo nad ateizmem

Podczas konferencji w Jałcie w 1945 r., gdy Związek Sowiecki był u szczytu
militarnej potęgi, Stalin miał zapytać: "Papież? Papież? Ile on ma dywizji?".
Nowe władze na Kremlu nie pytały o dywizje. W osobie Papieża z Polski szybko
dostrzegły wielką i groźną dla nich duchową siłę i podjęły z nią walkę.

24 stycznia 1979 r., kilka miesięcy po rozpoczęciu pontyfikatu Jana Pawła II,
minister spraw zagranicznych ZSRS Andriej Gromyko po raz szósty przybył z wizytą
do Watykanu. Tym razem było to pierwsze spotkanie z nowym Papieżem. Podczas
dwugodzinnej rozmowy na temat sytuacji Kościoła katolickiego w jego państwie
usłyszał pytanie: "Panie Ministrze, czy uważa Pan za normalne, że milionowa
rzesza katolików na Białorusi nie ma biskupa?". Był to jasny sygnał dla władz
ZSRS, że sprawa Kościoła katolickiego w tym państwie leży Papieżowi na sercu i
będzie o niej pamiętał.

Radość i nadzieja

Kto wkrótce po wyborze ks. kard. Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową był na
naszych dawnych Kresach Wschodnich, mógł się przekonać, że tam i wszędzie, gdzie
żyli Polacy, od Rygi po Odessę, fakt ten wywołał falę nieopisanej radości. Nie
mogła być ona jednak głośno manifestowana, wyrażano ją tylko wśród przyjaciół i
w kościołach. Wybór Papieża Polaka był dla nich nagrodą po latach prześladowań
za wiarę i polskość, za upokorzenia, za odebrane i zniszczone kościoły, za długą
noc bez gwiazd i nadziei. Niewielu słyszało wcześniej o ks. kard. Wojtyle, ale
wiadomość, że Polak został Papieżem, zelektryzowała wszystkich i obudziła wielką
nadzieję na przyszłość. Orientowali się, że Papież z Polski wie, czym jest
komunizm, zna ich sytuację i będzie o nich pamiętał. Ta nadzieja miała się
spełnić, lecz czekało ich jeszcze kilkanaście lat ciężkiej walki. Wierzyli
jednak, że teraz ją wygrają. Mieli do niej najgłębszą z możliwych motywację:
miłość Boga i Ojczyzny. Wiedzieli, że muszą wspierać Papieża i czynili to z
wielkiej potrzeby serca. Gdy pod koniec maja 1979 r. byłem na Ukrainie w dużej
parafii Murafa (wówczas Żdanowo), w województwie winnickim na Podolu, by
konspiracyjnie pomóc tam w spowiedzi, tamtejszy proboszcz, sławny ks. Antoni
Chomicki, powiedział mi, że w ciągu trzech miesięcy po wyborze Papieża wierni z
jego parafii zamówili w intencji Jana Pawła II ponad 300 Mszy Świętych.
Całkowite odcięcie Polaków na Wschodzie od kultury polskiej spowodowało u
większości utratę znajomości języka polskiego, a u niemałej części osłabienie
świadomości narodowej. Jedyne oparcie w jej zachowaniu stanowiła modlitwa po
polsku w domu i w kościele. Teraz odnajdowali swoją narodową tożsamość. Istnieją
wzruszające świadectwa. Jedna z ukrytych zakonnic w Wilnie, rodem z Białorusi,
pisała mi: "Taka radość i szczęście przepełnia nam serce, że nie jesteśmy zdolne
tego przekazać. Kiedyś dla mnie było postawione pytanie, kim ja jestem? (o
narodowości). Odpowiedziałam rzeczywiście bez zastanowienia, że jestem Polką.
Ale później miałam wątpliwości. Lecz teraz to dobrze się wyjaśniło. Nie znam
wprawdzie historii swego narodu, błędnie rozmawiam i piszę, ale w żyłach Polska
krew. Jak się dowiedziałam, że na Papieża wybrali Polaka, ze wzruszenia i
radości nie mogłam spać. Cieszymy się wszyscy i modlimy się…" [pisownia zgodna
z oryginałem]. Podobne listy otrzymałem ze Lwowa.

Walka o swobody religijne

Niespełna miesiąc po wyborze Papieża, 13 listopada 1978 r., powstał na Litwie
Komitet Katolicki dla Obrony Praw Wierzących. W tym samym dniu pięciu księży,
jego założycieli, poprosiło Jana Pawła II o błogosławieństwo. Powstanie Komitetu
władze sowieckie postrzegały jako bezpośredni wynik wyboru na Papieża kardynała
z Polski i wrogi akt antypaństwowy. Republikański pełnomocnik ds. Kultów
Religijnych w Wilnie, P. Anilonis, w sprawozdaniu na ten temat pisał: "W związku
z wyborem K. Wojtyły w republice zaktywizowali się katolicy Polacy. Grupa
katolików Polaków w m. Kowno zwróciła się do Pełnomocnika z prośbą o
zarejestrowanie wspólnoty religijnej i pozwolenie użytkowania, w charakterze
domu modlitwy, kościoła benedyktynów (obecnie nieczynny)". Polacy, którzy byli
katolikami zaktywizowali się także na Białorusi, na Ukrainie i gdzie indziej.

Dzięki radiu i telewizji znali działalność i wypowiedzi Papieża. Wiedzieli, że
miliony ludzi przybywały na spotkanie z nim w krajach, które odwiedzał,
dostrzegali jego wielki autorytet duchowy i miłość, jaką był otaczany. Wielką
radość przeżywali w czasie pierwszego pobytu Papieża w Ojczyźnie w 1979 r., gdy
słuchali przez radio jego przemówień. To ich umacniało w wierze i w walce o
swobody religijne. Na Białorusi i na Ukrainie, gdzie ogromna większość katolików
czuła się Polakami, od lat trwały starania u władz o rejestrację nowych wspólnot
religijnych, miejsc kultu lub choćby o jednorazowy przyjazd kapłana. Były one
bezskuteczne. Po wyborze Jana Pawła II ich częstotliwość wielokrotnie wzrosła.
Według urzędowych danych, tylko w latach 1980-1981 katolicy na Białorusi
skierowali do władz tej republiki 180 podań z prośbami o zarejestrowanie nowych
wspólnot religijnych. Odpowiedzi były bez wyjątku negatywne. Brakuje danych z
Ukrainy, lecz i tam było podobnie. Rozpoczął się już jednak nieodwracalny proces
odrodzenia Kościoła na Wschodzie zainspirowany wyborem Papieża z Polski, która
była tam symbolem niezłomnego oporu wobec komunizmu.
W 1980 r. wierni z miasta Mozyrz (Mozyr) w obwodzie homelskim na Białorusi za
przedwojenną granicą Polski rozpoczęli starania o rejestrację wspólnoty
katolickiej. Kierowali podania do władz obwodu, republiki i do Moskwy, w tym do
ministra spraw zagranicznych ZSRS, Andrieja A. Gromyki, urodzonego we wsi Stare
Gromyki k. Homla. Byli za to karani mandatami i zastraszani. W podaniu z 1
listopada 1988 r. skierowanym do najwyższych władz republiki o zwrot
zrujnowanego w czasach sowieckich miejscowego kościoła, tak odpowiadali na
zarzut urzędnika, że nie utrzymali świątyni: "Te bolesne pytania przebiły nasze
serca i wszystkim nam napłynęły łzy do oczu. Ale temu urzędnikowi nic nie
powiedzieliśmy. Teraz jednak powiemy. Ci, którzy chcieli utrzymać kościół, leżą
w jego podziemiach i tam dziś można znaleźć ich kości […]. Właśnie w Mozyrzu,
w podziemiu kościoła zabitych zostało tysiące niewinnych ludzi w latach
1937-1938. Powie o tym każdy stary mieszkaniec tej miejscowości". Reagowali też
na zarzut, że jest ich mało w Mozyrzu: "Tak, oczywiście, jest nas mało, dlatego,
że podczas wydawania nowych paszportów, nas, Polaków, bez pytania zapisano jako
Białorusinów". Po dziesięciu latach nieustannych wystąpień do władz parafia w
Mozyrzu została zarejestrowana. To jeden z kilkuset podobnych przykładów starań
o odzyskanie kościoła.

Zastosować odpowiednie środki

Wielkie ożywienie religijne w zachodnich republikach po wyborze na Papieża
kardynała z Polski władze ZSRS uznały za zjawisko groźne dla państwa. Na
początku 1979 r. Komitet Centralny Komunistycznej Partii ZSRS przyjął uchwałę
nakazującą przeciwdziałanie "antysowieckiej akcji Watykanu". Była pierwszą z
ukazujących się później niemal co rok podobnych i coraz bardziej naglących. W
sferze działań jawnych przeciwdziałanie miało postać zakrojonej na wielką skalę
ofensywy antyreligijnej we wszystkich dziedzinach życia publicznego. Jej terenem
były przede wszystkim szkoły. Moskiewska "Prawda" oskarżała "reakcyjnych
duchownych katolickich" w ZSRS o rozniecanie "polskiej kontrrewolucji". Celem
ataków był Papież "porzucający pokojowe dążenia poprzednich papieży i dążący do
wojny". Gazety republikańskie i inne nieustannie powielały te oskarżenia. Tajna
uchwała wspomnianego Komitetu Centralnego z 12 lipca 1984 r. zawierała nakaz
dyskredytowania Jana Pawła II przez KGB.
Po drugiej pielgrzymce Papieża do Polski, w czerwcu 1983 r., Rada ds. Kultów
Religijnych przy Radzie Ministrów ZSRS polecała: "Przestudiować nastroje i
reakcje katolickiego duchowieństwa i wiernych na wizytę Jana Pawła II w PRL i
zastosować odpowiednie środki w celu neutralizacji ujemnego wpływu tej wizyty na
katolików w ZSRS". Ten "ujemny" wpływ musiał mieć wielki zasięg, skoro w sposób
tak widoczny obawiały się go władze największego na świecie państwa.

Zwycięstwo

Dla pięciu kolejnych Papieży, poczynając od Benedykta XV, który zmarł w 1922 r.,
sprawa Kościoła katolickiego w ZSRS była niezwykle bolesna. Bezsilnie patrzyli
na zniszczenie w ciągu kilkunastu lat po rewolucji całej duszpasterskiej
struktury Kościoła w tym państwie. Na Białorusi i na Ukrainie była ona budowana
od czasów średniowiecza. W 1938 r., po rozstrzelaniu ponad stu księży
katolickich i śmierci innych w łagrach lub na zesłaniu, nie było już ani jednego
kapłana na wolności. Z blisko tysiąca katolickich miejsc kultu pozostały dwa – w
Moskwie i Leningradzie. Pracowali w nich dwaj księża narodowości francuskiej.
Jedyną pociechą była pewność, że Kościół trwa w katakumbach, a męczeństwo
kapłanów i wiernych zaowocuje w przyszłości. Po umowie w Jałcie w 1945 r. teren
niszczenia Kościoła przesunął się o ponad dwieście kilometrów na zachód od
granicy ZSRS w 1939 roku. Nie było ono jednak już tak bezwzględne jak wcześniej.
W archidiecezji lwowskiej z około sześciuset parafii zostało jedenaście.
Ponieważ w dwóch głównych republikach bałtyckich oraz na dawnych Kresach
Wschodnich Rzeczypospolitej pozostało kilka milionów katolików obrządku
łacińskiego i podobna liczba katolików obrządku wschodniego, projekt szybkiej
likwidacji religii z lat 30. był nierealny. Powstał plan ograniczonego
tolerowania jej pod ścisłą kontrolą, lecz w taki sposób, by prowadziło to do
obumarcia wiary w wyniku ateizacji i działań represyjnych za aktywność
religijną. Ideologia komunistyczna nie pozwalała dostrzec, że ten plan był
równie nierealny jak pierwszy, choć jego realizacja oznaczała historyczne straty
dla Kościoła. Kilkuset kapłanów znalazło się w łagrach, setki zabytkowych
kościołów zostało zniszczonych. Wierni jednak nigdy nie poddali się ateizmowi.
Istniały dwa konspiracyjnie wspomagające się Kościoły: jawny i ukryty, nazywany
"podpolnym". Ten ostatni działał tam, gdzie byli katolicy, to znaczy na terenie
całego ZSRS, i pozostawał poza kontrolą władz.
Fali aktywności religijnej na Litwie, Białorusi i Ukrainie, jaką wyzwolił wybór
Papieża z Polski, władze ZSRS nie były w stanie opanować. Po dziesięciu latach
rozpaczliwej z nią walki, w czasie której nie brakowało śmiertelnych ofiar wśród
kapłanów i wiernych, były zmuszone ustąpić. Wiara w Boga przez 70 lat
fanatycznie zwalczana jako "opium dla ludu" i główna przeszkoda w budowie
komunizmu została pod koniec pierestrojki uznana za jedyne remedium na
katastrofalny stan kultury moralnej w tym państwie.
Michaił Gorbaczow w czasie wizyty w Watykanie w 1989 r. zaprosił Ojca Świętego
do odwiedzenia Związku Sowieckiego. W tym samym roku Jan Paweł II mógł mianować
pierwszego biskupa dla Białorusi w osobie ks. Tadeusza Kondrusiewicza. Był to
początek odbudowy przez Papieża dawnej, a także tworzenia nowej struktury
duszpasterskiej i administracyjnej Kościoła w postaci hierarchii kościelnej i
diecezji: na Białorusi, Ukrainie, w Rosji europejskiej, azjatyckiej (Syberia) i
w republikach azjatyckich (Kazachstan). Jeszcze w ostatnim roku istnienia ZSRS
(1991) Jan Paweł II mianował dziewięciu biskupów dla Kościoła w tych krajach,
którzy w większości wyszli z katolickich rodzin polskich. Nie zaniedbał też
sprawy Kościoła greckokatolickiego w ZSRS.
Opatrzność dała mu tę pociechę, że pod koniec życia mógł odbyć niewyobrażalne na
początku pontyfikatu podróże apostolskie na Litwę, Łotwę, do Estonii, Gruzji, na
Ukrainę, do Kazachstanu oraz Armenii. Mógł cieszyć się Kościołem rozwijającym
się tam stopniowo po latach prześladowań i męczeństwa. Wszędzie pamiętał o
Polakach i przemawiał do nich po polsku. Spełniły się nadzieje, jakie w 1978
roku wśród milionów katolików na Wschodzie obudził wybór Papieża z Polski.
 

Ks. prof. Roman Dzwonkowski SAC

Autor jest socjologiem, wieloletnim profesorem KUL, specjalizuje się w badaniach
nad Polonią i Polakami na Kresach Wschodnich oraz zajmuje się historią Kościoła
katolickiego na Wschodzie.

drukuj