Homilia Ojca Świętego Benedykta XVI wygłoszona podczas Mszy Krzyżma Świętego

Drodzy bracia i siostry!



W centrum Liturgii dzisiejszego poranka znajduje się błogosławieństwo świętych olejów – oleju do namaszczenia katechumenów i oleju do namaszczenia chorych oraz krzyżma stosowanego w wielkich sakramentach, w których udzielany jest dar Ducha Świętego: w czasie bierzmowania i święceń kapłańskich oraz Święceń biskupich. W sakramentach Chrystus Pan dotyka nas za pośrednictwem elementów stworzenia. Jedność pomiędzy stworzeniem i odkupieniem staje się czymś widzialnym. Sakramenty są wyrazem ucieleśnienia naszej wiary, która obejmuje ciało i duszę, całego człowieka.

 

 

 

Chleb i wino są owocami ziemi i pracy ludzkiej. Pan wybrał je jako nośniki swojej obecności. Olej jest symbolem Ducha Świętego i jednocześnie odnosi nas do Chrystusa. Słowo „Chrystus” (Mesjasz) oznacza „namaszczony”. Człowieczeństwo Jezusa przez jedność Syna z Ojcem włączone jest w komunię z Duchem Świętym i w ten sposób zostaje „namaszczone” w niezwykły sposób, przeniknięte Duchem Świętym. To, co z królami i kapłanami Starego Testamentu dokonywało się w sposób symboliczny przez namaszczenie olejem, poprzez które byli ustanowieni na swoim urzędzie, w Jezusie dokonuje się w całej swojej pełni. Jego człowieczeństwo przeniknięte zostaje Duchem Świętym. On otwiera nasze człowieczeństwo na dar Ducha
Świętego. Im bardziej zjednoczeni jesteśmy z Chrystusem, tym bardziej napełnieni zostajemy jego Duchem, Duchem Świętym. My nazywamy się „chrześcijanami”, tzn. namaszczonymi – osobami, które przynależą do Chrystusa – i z tego względu uczestniczymy w Jego namaszczeniu, dotknięci jesteśmy Jego Duchem. Święty Ignacy Antiocheński powiedział, że nie chce być tylko nazywany chrześcijaninem, ale chce nim również być! Pozwólmy, aby te właśnie oleje święte, które teraz będą poświęcone, przypominały nam o tym wewnętrznym nakazie zawierającym się w słowie „chrześcijanin”, i prośmy Pana, abyśmy coraz bardziej nie tylko nazywali siebie chrześcijanami, lecz także nimi byli.

W Liturgii dzisiejszego dnia – jak już wspomniałem – poświęcone zostają trzy oleje. W tej triadzie wyrażają się trzy podstawowe wymiary chrześcijańskiej egzystencji, które pragnąłbym teraz rozważyć. Przede wszystkim jest olej katechumenów. Olej ten wskazuje na pierwszy sposób bycia dotkniętym przez Chrystusa i przez Jego Ducha – to dotknięcie wewnętrzne, za pośrednictwem którego Pan przyciąga osoby blisko do siebie. Przez to pierwsze namaszczenie, które zachodzi jeszcze przed chrztem, nasze spojrzenie skierowane jest więc na osoby, które obierają drogę prowadzącą ku Chrystusowi – na osoby, które poszukują wiary, poszukują Pana Boga. Olej katechumenów mówi nam, że nie tylko ludzie szukają Boga. Sam Bóg angażuje się w to, aby nas szukać. Fakt, że to On sam stał się człowiekiem i zstąpił w głębie ludzkiej egzystencji aż po ciemności śmierci, pokazuje nam, jak bardzo Bóg kocha człowieka, swoje stworzenie. Pociągnięty miłością Bóg wyszedł naprzeciw nam. „Szukając mnie, spocząłeś zmęczony… żeby tylko tyle trudu nie poszło na marne!”, modlimy się w Dies Irae. Bóg wciąż mnie poszukuje. Czy chcę Go uznać? Czy pragnę być przez Niego poznanym i przez Niego znalezionym? Bóg kocha ludzi. On wychodzi naprzeciw niepokojowi naszego serca, niepokojowi naszych pytań i naszego poszukiwania, z niepokojem swojego własnego serca, które prowadzi Go do wypełnienia aktu najbardziej radykalnego ze względu na nas. Niepokój w odniesieniu do Pana Boga, bycie w drodze ku Niemu, aby lepiej Go poznać, aby bardziej Go pokochać, nigdy nie powinien w nas zgasnąć. W tym znaczeniu powinniśmy zawsze pozostać katechumenami. „Szukajcie zawsze Jego oblicza”, mówi Psalm (105, 4). Święty Augustyn, odnosząc się do niego, komentuje: Bóg jest tak wielki, że zawsze przewyższa nieskończenie całe nasze poznanie i całe nasze istnienie. Poznawanie Boga nigdy się nie wyczerpuje. Przez całą wieczność możemy, z wciąż większą radością, kontynuować Jego poszukiwanie, aby coraz bardziej Go poznać i coraz bardziej Go kochać. „Niespokojne jest nasze serce, dopóki nie spocznie w Tobie” – powiedział św. Augustyn na wstępie swoich Wyznań. Tak, człowiek jest niespokojny, ponieważ wszystko to, co doczesne, jest zbyt małe. Ale czy naprawdę w stosunku do Niego mamy niepokój? Czy przypadkiem nie poddaliśmy się rezygnacji z powodu Jego nieobecności i nie próbujemy sobie samym wystarczać? Nie dopuśćmy do podobnego zawężania naszego człowieczeństwa. Pozostańmy nieustannie w drodze ku Niemu, w tęsknocie za Nim, w przyjmowaniu wciąż nowej wiedzy i nowej miłości.

Następnie jest olej do namaszczenia chorych. Mamy przed oczyma całą rzeszę osób cierpiących: głodnych i spragnionych, ofiar przemocy na wszystkich kontynentach, prześladowanych i deptanych, osób z sercem załamanym. Na temat pierwszego rozesłania uczniów przez Jezusa św. Łukasz opowiada: „Posłał ich, aby głosili królestwo Boże i uzdrawiali chorych” (9, 2). Uzdrawianie jest pierwszorzędnym zadaniem powierzonym przez Jezusa Kościołowi, według przykładu przekazanego przez Niego samego, który uzdrawiając, przemierzał drogi kraju. Oczywiście, podstawowym zadaniem Kościoła jest zwiastowanie królestwa Bożego. Ale właśnie to głoszenie samo w sobie powinno być procesem uzdrawiania: „…opatrywać rany serc złamanych”, zostało powiedziane dzisiaj w pierwszym czytaniu z Księgi Proroka Izajasza (61, 1). Zwiastowanie królestwa Bożego, nieograniczonej dobroci Boga, winno wzbudzić przede wszystkim to: uzdrowić zranione serca ludzkie. Człowiek ze swej istoty jest bytem w relacji. Jeśli jednak zakłócona jest podstawowa relacja, relacja z Bogiem, także wszystko inne jest zburzone. Jeśli nasza relacja z Bogiem jest zakłócona, jeśli podstawowe ukierunkowanie naszego bytu pozostaje zmylone, nie możemy naprawdę być uzdrowieni na ciele i duszy. Zatem pierwsze i podstawowe uzdrowienie dokonuje się w spotkaniu z Chrystusem, który jedna nas z Bogiem i uzdrawia nasze załamane serce. Ale oprócz tego centralnego zadania do istotnej misji Kościoła należy także uzdrawianie konkretnych chorób i cierpień. Olej do namaszczenia chorych jest widzialnym, sakramentalnym wyrazem tego posłannictwa. Już od początku dojrzewało w Kościele powołanie do uzdrawiania, dojrzewała usłużna miłość w stosunku do osób ograniczonych na ciele i duszy. Tutaj mamy okazję podziękować także siostrom i braciom, którzy na całym świecie zanoszą uzdrawiającą miłość ludziom, nie zważając na ich pozycję czy wyznanie religijne. Od Elżbiety z Turyngii, Wincentego a Paulo, Luizy de Marillac, Kamila de Lellis aż do Matki Teresy – by wspomnieć tylko niektóre nazwiska – przemierza świat świetlista smuga osób, która ma swój początek w miłości Jezusa do cierpiących i chorych. Dlatego dziękujemy w tej chwili Panu. Dlatego dziękujemy wszystkim tym, którzy w duchu wiary i miłości stają po stronie cierpiących, dając w ten sposób ostatecznie świadectwo dobroci Boga. Olej do namaszczenia chorych jest znakiem tego oleju dobroci serca, który te osoby – wraz ze swoimi zawodowymi kompetencjami – zanoszą chorym. Nie mówiąc o Chrystusie, objawiają Go.

Na trzecim miejscu jest w końcu najbardziej szlachetny z olejów kościelnych, krzyżmo, mieszanina oleju z oliwy i aromatów roślinnych. Jest to olej namaszczeń kapłańskich i królewskich, namaszczeń, które związane są z wielkimi tradycjami namaszczeń Starego Przymierza. W Kościele ten olej służy głównie do namaszczenia w sakramencie bierzmowania i podczas święceń kapłańskich. Dzisiejsza Liturgia łączy ten olej ze słowami obietnicy proroka Izajasza: „Będziecie nazywani „kapłanami Pana”, „sługami naszego Boga” zwanymi będziecie” (61, 6). W ten sposób prorok podejmuje wielkie słowo zobowiązania i obietnicy, które Bóg skierował do Izraela na Synaju: „Będziecie Mi królestwem kapłanów i narodem świętym” (Wj 19, 6). W rozległym świecie i dla rozległego świata, który w większości nie znał Boga, Izrael miał być jak sanktuarium Boga dla wszystkich, miał pełnić funkcję kapłańską dla świata. Miał prowadzić świat ku Bogu, otwierać go na Niego. Święty Piotr w swojej wielkiej katechezie chrzcielnej przypisał ten przywilej i takie zadanie narodu żydowskiego całej wspólnocie ochrzczonych, ogłaszając: „Wy zaś jesteście wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem [Bogu] na własność przeznaczonym, abyście ogłaszali dzieła potęgi Tego, który was wezwał z ciemności do przedziwnego swojego światła, wy, którzyście byli nie-ludem, teraz zaś jesteście ludem Bożym” (1 P 2, 9). Chrzest i bierzmowanie stanowią wejście do tego ludu Bożego, który ogarnia cały świat; namaszczenie w chrzcie św. i bierzmowaniu jest namaszczeniem, które wprowadza w tę kapłańską posługę wobec ludzkości. Chrześcijanie są ludem kapłańskim dla świata. Chrześcijanie powinni czynić Boga żywego widocznym dla świata, dając o Nim świadectwo i prowadząc do Niego. Gdy mówimy o tym naszym wspólnym zadaniu, jako ochrzczonych, nie stanowi to przesłanki, żeby się nim chełpić. Jest pytanie, które nas zarówno raduje, jak i niepokoi: czy rzeczywiście jesteśmy sanktuarium Boga w świecie i dla świata? Otwieramy ludziom przystęp do Boga czy raczej zamykamy? Czyż to nie my – będąc ludem Boga – staliśmy się w dużej części ludem niewierności i oddalenia od Boga? Czyż nie jest prawdą, że Zachód, centralne kraje chrześcijańskie, okazują się zmęczone wiarą i znudzone własną historią i kulturą, nie chcą więcej znać wiary w Jezusa Chrystusa? Mamy powód, by wołać w tej godzinie do Boga: Nie pozwól, abyśmy się stali nie-ludem! Spraw, byśmy Cię na nowo rozpoznali! Namaściłeś nas bowiem swoją miłością, zesłałeś na nas swojego Ducha. Spraw, aby moc Twojego Ducha stała się w nas na nowo skuteczna, byśmy z radością świadczyli o Twoim orędziu!

Pomimo całego wstydu z powodu naszych błędów nie powinniśmy jednak zapominać, że także dzisiaj istnieją promienne przykłady wiary; że także dzisiaj żyją osoby, które poprzez swoją wiarę i miłość dają światu nadzieję. Gdy wkrótce, 1 maja, zostanie beatyfikowany Jan Paweł II, pomyślimy pełni wdzięczności o nim jako o wielkim świadku Boga i Jezusa Chrystusa w naszych czasach, jako o człowieku napełnionym Duchem Świętym. Wraz z nim myślimy o wielkiej liczbie tych, których on beatyfikował i kanonizował, a którzy dają nam pewność, że obietnica Boża i Jego zobowiązanie także dzisiaj nie padają w próżnię.

Na koniec zwracam się do Was, drodzy współbracia w posłudze kapłańskiej. Wielki Czwartek jest w szczególności naszym dniem. W godzinie Ostatniej Wieczerzy Pan ustanowił nowotestamentalne kapłaństwo. „Uświęć ich w prawdzie” (J 17, 17) – prosił Ojca za apostołów i za kapłanów wszystkich czasów. Z wielką wdzięcznością za powołanie i z pokorą z powodu wszystkich naszych braków odnowimy teraz nasze „tak” na powołanie Pańskie: Tak, pragnę jednoczyć się wewnętrznie z Panem Jezusem – rezygnując z siebie samego… powodowany miłością Chrystusa. Amen.

Tłumaczenie Radio Maryja

drukuj