Wypełniamy Jasnogórskie Śluby Narodu

Na podstawie tekstu
ks. kard. Stefana Wyszyńskiego

Piątek, 26 maja
Umacniać cześć Maryi

Od pierwszego dnia radości majowych wgłębiamy się w słowa Przyrzeczeń, które
naród składał na Jasnej Górze i w świątyniach całej Polski. Zbliżamy się niemal
do końca naszych rozważań. Pragniemy przeto gorąco przyjąć do serca każde słowo
tych Przyrzeczeń, byśmy mogli być "wykonawcami słowa", a nie słuchaczami tylko.
Nasze Przyrzeczenia nie mogą pójść w niepamięć, gdy skończy się maj. Muszą
wejść w krew życia codziennego, by całe nabożeństwo nasze nie było próżne.
Przepięknie zostały powiązane słowa Ślubowań Królewskich sprzed trzech wieków
ze słowami Przyrzeczeń Jasnogórskich: "Królowo Polski! Ponawiamy śluby ojców
naszych i przyrzekamy, że z wszelką usilnością umacniać i szerzyć będziemy
w sercach naszych i w polskiej ziemi cześć Twoją i nabożeństwo do Ciebie, Bogurodzico-Dziewico,
wsławiona w tylu świątyniach naszych, a szczególnie w Twej jasnogórskiej stolicy.
Oddajemy Tobie szczególnym aktem miłości każdy polski dom i każde polskie serce;
aby chwała Twoja nie ustawała w ustach naszych dnia każdego, a zwłaszcza w
dni Twoich świąt. Przyrzekamy iść w ślady Twoich cnót, Matko-Dziewico i Panno
wierna, i z Twoją pomocą wprowadzać w życie nasze Przyrzeczenia".
Chcemy zacząć od siebie: "oddajemy Tobie każde polskie serce." A więc przede
wszystkim własne serce. Bo jeśli co możemy uważać za swoje na tej ziemi, to
właśnie serce. Tylko ono służy nam wiernie, od pierwszego uderzenia aż do ostatniego.
Samo wierne człowiekowi, uczy wierności Bogu. To nasze serce mamy niejako w
swoich dłoniach. Możemy je oddać każdemu albo zachować tylko dla siebie. Oddajmy
je najlepszej Matce naszej – Maryi! Ta Matka o Sercu Niepokalanym zdoła najlepiej
zrozumieć ludzkie serce i przygarnąć z macierzyńską troską i dobrocią. Nie
ma w sobie żadnych przeszkód, by zająć się tylko nami i oddać się wyłącznie
nam tylko.
Oddać swe serce Maryi to znaczy uprosić, by Matka Chrystusa zrodziła tam swego
Syna, jak w stajence betlejemskiej, by Go tam pielęgnowała, jak w Nazaret,
i by Mu stale towarzyszyła w czasie Jego drogi radosnej, bolesnej i chwalebnej
przez życie nasze. Oddać swe serce Maryi to znaczy pragnąć gorąco być Jej niewolnikiem
i ufać, że Ona uczyni nas niewolnikami Boga Wcielonego. Być niewolnikiem? Jakie
to nieprzyjemne słowo! To prawda! Ale lepiej być niewolnikiem Najczystszej
Dziewicy niż niewolnikiem wszystkich nędz świata. Bo tylko niewola u Maryi
wyzwala, podobnie jak męka Jej Syna świat wyzwoliła.
Święty Bernard często zachęcał, by zawsze ofiarowywać Bogu wszystko przez ręce
Maryi. Skoro idziemy do Boga przez Maryję, słuszne, by i nasze czynności, i
nasze modły szły przez Maryję. "Cokolwiek byś pragnął ofiarować Bogu, pamiętaj,
byś ofiarował przez Maryję, aby łaska wracała do Dawcy łask przez ten sam przewód,
przez który przyszła. Zapewne, Bóg miał moc, aby rozdawać swe łaski w duszach
w inny sposób. Ale sam wybrał tę drogę. Twoje ręce mogą być skalane… Wybierz
więc ręce miłe Bogu, by z nich przyjął z łaskawością … Te ręce Maryi – to
lilie o niepokalanej białości. A Ten, który miłuje lilie, nie zagniewa się,
jeśliby nie znalazł wśród lilii tego, co znajdzie w dłoniach Maryi".
Bóg przyszedł do nas przez Maryję i przez Nią my idziemy do Boga. Zaczynamy
więc od Maryi. Czuwajmy, by Łaski pełna widziała w nas zawsze łaskę uświęcającą.
Prośmy o to, by Ta, co nosiła świata Zbawienie, widziała w sercu naszym Boga,
w Trójcy Świętej Jedynego. Uczyńmy ofiarowanie serca naszego Niepokalanemu
Sercu Maryi. Każdego dnia od rana wołajmy: "Witaj, Królowo, Matko miłosierdzia."
Często w ciągu dnia powtarzajmy Pod Twoją obronę. Nie rozstawajmy się z różańcem,
który nośmy stale przy sobie. Każdą wolną chwilę obracajmy na Pozdrowienie
anielskie.
Litania loretańska niech nam przypomina cnoty Maryi, byśmy mogli – zgodnie
z Przyrzeczeniem – iść w ślady Jej cnót. Wczytujmy się w życie Maryi, wszak
tyle już mamy pięknych książek o Matce naszej. Chciejmy mieć na własność jakąś
książkę o Matce Boga. Pamiętajmy, że Matka Chrystusowa najprędzej upodobni
nas do swego Syna. Niechaj Jej macierzyńskie oczy patrzą nam głęboko w serce,
w życie i na ręce nasze.

drukuj