Środowa Audiencja Generalna

Drodzy bracia i siostry,

Za pośrednictwem Małgorzaty z Oingt, o której dzisiaj pragnę Wam opowiedzieć, zanurzamy się w duchowości kartuzjańskiej, w której oddycha się syntezą praktykowanej i głoszonej Ewangelii przez św. Brunona. Nie jest nam znana jej data urodzenia, jakkolwiek niektórzy podają, że około roku 1240. Małgorzata pochodzi z bardzo zamożnej liońskiej rodziny o starej szlacheckiej tradycji, rodu Oingt. Wiemy, że matce było również na imię Małgorzata, która miała dwóch braci: Gwiscarda i Alojzego, i trzy siostry: Katarzynę, Izabelę i Agnieszkę. Ta ostatnia pójdzie za nią do klasztoru, do Kartuzji, gdzie przyjdzie jej w przyszłości być ksienią.
Nie mamy wiadomości z okresu jej dzieciństwa, ale z jej pism możemy domyślić się, że przeżyła je spokojnie, w rodzinnej serdecznej atmosferze. Dla wyrażenia bowiem bezgranicznej miłości Boga, szczególną wartość przypisuje obrazom związanym z rodziną, w szczególności z odniesieniem do postaci ojca i matki. W jednej ze swych medytacji zanosi taką oto modlitwę: „O słodki Panie Boże, kiedy myślę o tych szczególnych łaskach, jakich mi udzieliłeś w Twoim zatroskaniu o mnie: przede wszystkim zaś kiedy to mnie strzegłeś od mej młodości, jak mnie wyrwałeś z niebezpieczeństw tego świata, powołałeś mnie do oddania się na Twą świętą służbę; oraz jak to uposażyłeś mnie we wszystkie konieczne do życia rzeczy: jedzenie, picie, odzienie, buty; ( i uczyniłeś to) w taki sposób, że w takiej sytuacji nie mogłam o niczym innym pomyśleć, jak tylko o Twoim wielkim miłosierdziu” (Margherita d’Oingt, Scritti spirituali, Meditazione V, 100, Cinisello Balsamo 1997, p. 74).

 

 

 

Za każdym razem z jej medytacji możemy domyślić się, że wstąpiła do klasztoru w Poleteins w odpowiedzi na Boże powołanie, porzucając wszystko i przyjmując surową Regułę kartuzjańską, aby przynależeć całkowicie do Pana, aby stale z Nim przebywać. Tak pisze ona: „Słodki Panie Boże, opuściłam mojego ojca i moją matkę i moich braci i wszystkie rzeczy tego świata dla Twojej miłości; ale to wszystko jest niczym, ponieważ bogactwa tego świata są niczym innym jak tylko kłującymi kolcami; i dlatego im kto więcej posiada, tym bardziej jest nieszczęśliwy. I dlatego wydaje mi się, że nie porzuciłam niczego innego, jak tylko nędzę i ubóstwo; ale Ty wiesz, mój słodki Panie, że jeśli posiadłabym tysiące światów i mogła nimi rozporządzać dla mojej przyjemności, i gdybym porzuciła wszystko dla Twojej miłości; i gdybyś dał mi wszystko, co posiadasz w niebie i na ziemi, nie czułabym się zaspokojona, nie mając Ciebie. Ponieważ Ty jesteś życiem mojej duszy, nie mam i nie chcę mieć ojca i matki poza Tobą” (ibid., Meditazione II, 32, p. 59).

Również na temat jej życia w klasztorze posiadamy niewiele danych. Wiemy, że w 1288 r. została czwartą przełożoną i pełniła to zadanie aż do śmierci, która nastąpiła w dniu 11 lutego 1310 r. Z jej pism nie wyłaniają się jakieś szczególne przełomy w jej drodze duchowej. Pojmuje ona całe życie jako drogę oczyszczenia aż do pełnego upodobnienia się do Chrystusa. On jest Księgą, która jest zapisywana i odciskana codziennie we własnym sercu i własnym życiu, a w szczególności Jego zbawcza Męka. W dziele „Speculum”, Małgorzata, odnosząc się do siebie w trzeciej osobie, podkreśla, że dzięki łasce Pana „Odcisnęła w swoim sercu święte życie, które Jezus Chrystus jako Bóg prowadził na ziemi, Jego dobre wzorce i Jego dobre nauczanie. W ten sposób umieściła ona słodkiego Jezusa Chrystusa w swoim sercu, tak, iż wydawało się jej, jakby On był tam obecny i trzymał zamkniętą księgę w jej dłoni, aby ją pouczać” (ibid., I, 2-3, p. 81). „W tej księdze znajdowała ona spisane życie Jezusa Chrystusa, które prowadził na ziemi, od swoich narodzin aż do wstąpienia do nieba” (ibid., I, 12, p. 83).

Codziennie, już od samego ranka Małgorzata oddawała się studium tej księgi. I kiedy dokładnie na nią popatrzyła, zaczynała czytać w księdze swojego sumienia, które ukazuje fałsze i kłamstwa jej życia (por. ibid., I, 6-7, p. 82); pisze o sobie, aby pomóc innym i aby pogłębić w swoim sercu łaskę obecności Boga, aby potwierdzić, że każdego dnia jej życie było naznaczone spotkaniem ze słowem i działaniem Jezusa, z księgą Jego życia. A to z tego względu, aby życie Chrystusa było odciśnięte w duszy na sposób stały i głęboki, aż do możliwości oglądania Księgi od wewnątrz, czyli aż do kontemplowania tajemnicy Boga w Trójcy Jedynego (cfr ibid., II, 14-22; III, 23-40, p. 84-90).

Dzięki swoim pismom Małgorzata ofiaruje nam promyki swojej duchowości, pozwalając nam uchwycić niektóre cechy jej osobowości i jej zdolności zarządzania. Jest kobietą bardzo wykształconą, pisze zwykle po łacinie, czyli w języku ludzi uczonych, ale pisze też po francusku w dialekcie prowansalskim i to także jest rzadkość: jej pisma są pierwszymi znanymi pismami zredagowanymi w tym języku. Przeżywa życie bogate w doświadczenia mistyczne, opisane z prostotą, pozwalając uchwycić intuicyjnie niewypowiedzianą tajemnicę Boga, podkreślając ograniczenia umysłu w pojmowaniu Boga i nieadekwatność języka ludzkiego w jego wyrażaniu.
Posiada osobowość prostolinijną, otwartą, pełną słodkich uczuć, odznaczającą się wielką równowagą i zdolnością do jasnego rozeznawania, zdolną wejść w głębiny ludzkiej duszy, odnaleźć jej ograniczenia, dwuznaczności, jak również i pragnienia, dążenie ku Bogu. Ukazuje wybitną zdolność do kierowania, łącząc swoje głęboko mistyczne życie duchowe ze służbą na rzecz sióstr ze wspólnoty. W tym sensie bardzo wymowny jest pewien fragment listu, jaki skierowała do swojego ojca: „Mój słodki ojcze, pragnę Ci powiedzieć, iż mam tak bardzo wiele pracy z powodu potrzeb jakie ma nasz dom, że nie mogę utrzymać pokoju ducha i myśli. Nie zebrałyśmy ziarna w siódmym miesiącu tego roku a nasze winnice zostały zniszczone przez burzę. Ponadto, nasz kościół jest w tak fatalnym stanie, iż jesteśmy zmuszone, aby częściowo odbudować go na nowo” (ibid., Lettere, III, 14, p. 127).

Pewna mniszka kartuzjańska tak opisuje postać Małgorzaty: „Jej działalność ukazuje nam fascynującą osobowość, żywą inteligencję, ukierunkowaną ku rozważaniom teoretycznym, i równocześnie, przepełniona mistycznymi łaskami: słowem, świętą i mądrą kobietę, która ze swoistym poczuciem humoru zawsze umie wyrazić uczuciowość w pełni duchową” (Una Monaca Certosina, Certosine, in Dizionario degli Istituti di Perfezione, Roma 1975, col.
777). W dynamizmie życia mistycznego, Małgorzata podkreśla doświadczenie
naturalnych uczuć, oczyszczonych przez łaskę, jako uprzywilejowany środek dla
głębszego zrozumienia i wsparcia z większą gotowością i gorliwością Bożego
działania. Powód tego znajduje się w tym, iż osoba ludzka jest stworzona na Boży
obraz, dlatego więc jest powołana, aby budować z Nim wspaniałą historię miłości,
pozwalając się całkowicie porwać Bożej inicjatywie.

Bóg Trójca, Bóg miłość, który objawia się w Chrystusie, fascynuje ją i Małgorzata doświadcza relacji głębokiej miłości ku Panu oraz, paradoksalnie, widzi ludzką niewdzięczność, posuwającą się aż do tchórzostwa, aż do paradoksu krzyża. Stwierdza ona, iż krzyż Chrystusa jest podobny do stołu na którym odbywają się porody. Ból Jezusa na krzyżu jest porównany do bólu matki. Pisze: „Matka, która nosiła mnie w swoim łonie, wiele cierpiała, wydając mnie na świat, przez jeden tylko dzień, przez jedną tylko noc. Ale Ty, najsłodszy Panie, cierpiałeś dla mnie nie tylko przez jedną noc czy przez jeden dzień, ale przez ponad trzydzieści lat […]; kiedy gorzko cierpiałeś z mojego powodu przez całe Twoje życie! I oto gdy nadszedł moment narodzin, Twoje cierpienie było tak bardzo bolesne, że Twój święty pot stał się jak krople krwi, które spływały z całego Twego ciała aż do ziemi” (tamże, Medytacja I, 33, s. 59).

Małgorzata, przywołując opowiadania o Męce, kontempluje te boleści z głębokim współczuciem: “Ty zostałeś złożony na twardym łożu krzyża, w taki sposób, że nie mogłeś się poruszyć ani drgnąć czy podnieść Twoich członków, tak jak człowiek cierpiący z powodu wielkiego bólu, gdyż zostałeś całkowicie rozpięty i przybity gwoźdźmi i rozszarpane zostały wszystkie Twoje mięśnie i żyły. Ale wszystkie te cierpienia jeszcze Ci nie wystarczały, tak, że zechciałeś, by Twój bok został przeszyty włócznią tak okrutnie, że Twoje uległe ciało całe było zorane i udręczone; a Twoja bezcenna krew spływała tak obficie, że tworzyła szeroką drogę, niczym wielki potok”. Zwracając się do Maryi powiada: „Nie należało się dziwić, że szpada, która przeszyła Twoje ciało, przeniknęła także do serca Twojej chwalebnej Matki, która z wielka miłością Cię wspierała, ponieważ Twoja miłość przewyższała wszystkie inne miłości” (ibid., Meditazione II, 36-39.42, p 60s).

Drodzy przyjaciele, Małgorzata z Oingt zaprasza nas do codziennej medytacji życia Jezusa i Jego Matki, Maryi, pełnego bólu i miłości. Tu jest nasza nadzieja, sens naszego istnienia. Z kontemplacji Chrystusowej miłości do nas rodzą się siła i radość odpowiadania wzajemną miłością, dając nasze życie na służbę Bogu i innym. Wraz z Małgorzatą powiedzmy i my: „O słodki Panie, wszystko to, co zrobiłeś z miłości do mnie i całego rodzaju ludzkiego, zachęca mnie do miłowania Ciebie, ale wspomnienie Twojej najświętszej Męki daje siłę nieporównywalną z moją naturalną zdolnością kochania Ciebie. Dlatego wydaje mi się, że odnalazłam to, czego tak bardzo pragnęłam: nie miłować niczego innego poza Tobą lub w Tobie, albo z miłości do Ciebie” (ibid., Meditazione II, 46, p. 62).

Na pierwszy rzut oka ta kartuzjańska postać Średniowiecza, jak również całe jej życie, jej myśl, może się wydawać nieaktualna dla naszego życia, dla naszego sposobu myślenia i działania. Jeśli jednak popatrzymy na to, co było zasadnicze w jej życiu, to możemy dostrzec, że dotyczy to również i nas, i że to powinno być również czymś istotnym i w naszym życiu. Usłyszeliśmy jak to Małgorzata porównała Chrystusa do książki. Na Nim skupiła swój wzrok. Był dla niej jak zwierciadło, w którym odbijało się jej sumienie. I przez to zwierciadło weszło światło do jej duszy: ono pozwoliło na wejście słowa, życia samego Chrystusa w całej swej istocie i w ten sposób została przemieniona. Sumienie zostało oświecone, znalazło odpowiednie kryteria i światło, dzięki czemu zostało oczyszczone. Tego właśnie potrzebujemy również i my; pozwolić, aby mogły zagościć słowa, życie, światło Chrystusa w naszym sumieniu, aby zostało ono oświecone, by mogło pojąć, co jest prawdziwe i dobre a co jest złe, aby zostało oczyszczone i oświecone nasze sumienie. Śmieci znajdują się nie tylko na różnych drogach świata. Istnieją też śmieci w naszych sumieniach i w naszych duszach. Tylko światło Chrystusa, Jego moc i siła, mogą nas oczyścić i wprowadzić na uczciwą drogę. Naśladujmy więc Małgorzatę w tym jej spojrzeniu utkwionym na Jezusa. Czytajmy w książce Jego życia, pozwólmy się oświecić i oczyścić, aby nauczyć się prawdziwego życia. Dziękuję.
.
Po polsku:
Serdecznie witam polskich pielgrzymów. Minione dni, w których wspominaliśmy wszystkich świętych i wszystkich wiernych zmarłych, uświadomiły nam na nowo, że nasze życie „zmienia się, ale się nie kończy”, a wszyscy jesteśmy wezwani do świętości. Oby każdy dzień przeżywany w miłości Boga i bliźniego przybliżał nas do chwały świętych w niebie. Na tej drodze niech wam towarzyszy Boże błogosławieństwo.

Po francusku:
Drodzy bracia i siostry!
Urodzona ok. 1240 w regionie Lyonu, Małgorzata z Oingt wprowadza nas w duchowość kartuzjańską, taką, jaką żył i praktykował św. Bruno. Kobieta o wysokiej kulturze, wielkiej równowadze i dogłębnym rozeznaniu, Małgorzata to wybitna ksieni, potrafiąca połączyć swoje życie duchowe ze służbą wspólsiostrom i wspólnocie. Jako wielka mistyczka uznawała bogactwa tego świata za nędzę i ubóstwo, i wyrzekła się wszystkiego, aby poddać się całkowicie Panu. W sposób inteligentny i pewny pojmowała całe swoje życie jako oczyszczenia aż do pełnego upodobnienia się do Chrystusa. To jest Księga, która powinna zostać zapisana w sercu i w życiu każdego, aby głęboko umocnić w nim Bożą obecność. Gorliwa w swoich pragnieniach i pełna realizmu wobec własnych ograniczeń, Małgorzata uczy nas, że każda ludzka istota jest wezwana, aby budować z Bogiem wspaniałą historię miłości. Z kontemplacji miłości Chrystusa wobec nas rodzi się siła i radość, by odpowiedzieć na tę miłość, oddając nasze życie na służbę Bogu i innych. Umiejmy powiedzieć sobie jak ona: „Słodki Panie Boże, niech to wszystko, co uczyniłeś z miłości do mnie i rodzaju ludzkiego popchnie mnie, aby Cię miłować ponad wszystko!”
Pozdrawiam z radością pielgrzymów j. francuskiego obecnych dzisiaj tego poranka, a szczególnie College Hellénique z Tesalonik w Grecji. Przyjmując przesłanie św. Małgorzaty z Oingt, zachęcam was do kontemplowania każdego dnia życia Jezusa i Jego Matki, Maryi. Znajdziecie tam sens egzystencji i będziecie mieli siłę i radość, aby oddać się na służbę Bogu i bliźniemu. Dobrego pielgrzymowania dla wszystkich!

Po angielsku:
Drodzy bracia i siostry. Nasza dzisiejsza katecheza dotyczy Małgorzaty z Oingt, 13-wiecznej ksieni kartuzjańskiej i mistyczki. Pisma Małgorzaty, które zawierają najwcześniejsze znane przykłady prowensalskiego francuskiego, które były inspirowane duchowością ewangeliczną św. Brunona. Ukazują one jej delikatną wrażliwość i głębokie pragnienie Boga. Małgorzata widziała życie jako drogę doskonałości prowadzącą do pełnego ukształtowania się na wzór Chrystusa, przede wszystkim w kontemplacji Jego zbawczej Męki. Wyobrażała sobie życie Pana, Jego słowa i postępowanie jako Księgę, którą nam pozostawił, Księgę, którą należy studiować i zapisywać w naszych sercach i życiu, aż do dnia, kiedy odczytamy ją wewnętrznie w kontemplacji Błogosławionej Trójcy. Pisma Małgorzaty, palne obrazów zaczerpniętych z życia rodzinnego, promieniują gorącą miłością Boga i głęboką wdzięcznością za Jego łaski, które oczyszczają nasze uczucia i łączą nas coraz bardziej z Nim. Życie i pisma Małgorzaty z Oingt zapraszają nas, aby codziennie medytować tajemnice nieskończonej Bożej miłości, która objawiła się ponad wszystko w cierpieniach Chrystusa na Krzyżu, oraz aby znaleźć w niej siłę i radość, by oddać nasze życie w służbie Jemu i naszym braciom i siostrom.
Jak gorąco witam wszystkich gości j. angielskiego, to szczególnie cieszę się, że mogę pozdrowić delegację z Anti-Defamation League, a także przedstawicieli Żydowskich i Chrześcijańskich Wspólnot z Pittsburgh’a. Na nich i na wszystkich anglojęzycznych gości obecnych na dzisiejszej audiencji, a szczególnie grup pielgrzymów z Irlandii, Danii, Szwecji, Japonii, Filipin, Kanady i USA przyzywam obfitych błogosławieństw radości i pokoju od Najwyższego.

Po niemiecku:
Umiłowani bracia i siostry! W osobie Małgorzaty z Oingt, której poświęcam moją dzisiejszą katechezę, zajmiemy się niewieścim głosem duchowości kartuzjańskiej. Kartuzi, żyjący ściśle ascetyczno-kontemplatywną Regułą św. Brunona, przynieśli duchowe owoce, które szeroko rozprzestrzeniły się w średniowieczu. Wywarły one również wpływ na późniejszą Devotio moderna, której celem było naśladowanie Chrystusa w życiu osobistym. O jej życiu nie wiemy niestety zbyt wiele. Pochodziła ona ze szlacheckiej rodziny z okolic Lionu, a w r. 1288 została ksienią klasztoru w Poleteins. Tutaj też zmarła w r. 1310. Spod jej pióra wyszło wiele mniejszych pism, przeznaczonych zwł. do użytku prywatnego. Jedynie dzieło Speculum zostało przez Kapitułę Generalną Zakonu udostępnione do publicznego wglądu. Podstawą tej książki stała się wizja, podczas której Chrystus ukazuje się zakonnicy, trzymając w ręku pokrytą literami książeczkę. Otwarta książeczka podobna jest do zwierciadła, w którym Małgorzata, na tle własnego życia, rozpamiętuje życie ziemskie Jezusa, jego pokorę, cierpliwość i posłuszeństwo aż do śmierci. Małgorzata rozpoznaje swoją własną niemoc. Dostrzega w sobie odbicie Chrystusa, który zachęca ją do wytrwałego wypełniania woli Bożej, znoszenia cierpień i niepowodzeń, radowania się miłością Bożą oraz tęsknoty za niebem. Treść owej książeczki coraz mocniej wpisuje się w jej własne serce. W ten sposób żyje ascezą, jako konkretną więzią miłości, w której coraz bardziej należy do Chrystusa oraz nieustannie z nim przebywa. W tej więzi Chrystus przejmuje rolę rodziców, gdyż w jednej z modlitw mówi: „Będąc z Tobą nie pragnę nawet posiadania rodziców”. Słowa te nie są wyrazem niedoceniania więzów rodzinnych, lecz pragną wyrazić myśl, iż miłość Boża silniejsza jest od ludzkich doznań.
Bardzo serdecznie pozdrawiam wszystkich pielgrzymów i turystów niemieckojęzycznych, zwł. zaś seminarzystów Arcybiskupiego Seminarium św. Michała z Traunstein. Niech Małgorzata z Oingt stanie się dla nas wzorem odpowiadania na miłość Bożą radosnym zaangażowaniem na rzecz naszych bliźnich. Pan niech was prowadzi na wszystkich waszych drogach.

Po hiszpańsku :
Drodzy bracia i siostry. Z Małgorzatą z Oingt, o której chciałbym dzisiaj mówić, zbliżamy się do duchowości kartuzjańskiej, która inspiruje się w syntezie ewangelicznej zaproponowanej przez św. Brunona. Małgorzata urodziła się ok. 1240 na łonie możnowładczej rodziny dawnej szlachty Lyonu. Nie mamy informacji o jej dzieciństwie, ale z jej pism można wywnioskować, że miało ono klimat spokojny i pełen serdeczności. W odpowiedzi na powołanie Pana wstąpiła do klasztoru w Poleteins, którego została później przełożoną aż do swojej śmierci w 1310. Małgorzata pojmowała swoje życie jako drogę oczyszczenia aż od pełnego upodobnienia do Chrystusa, którego zbawczą Mękę znajdywała zapisaną w swoim sercu niczym w księdze. Przez swoje pisma starała się budować innych i umocnić w ich wnętrzu łaskę Bożej obecności. Odkrywamy także niektóre cechy jej duchowości i talenty w zarządzaniu. Miała życie bogate w mistyczne doświadczenia, opisane z prostotą, w których można odczuć coś z niewypowiedzianej tajemnicy Boga.
Pozdrawiam grupy j. hiszpańskiego, a szczególnie pielgrzymów z Alcobendas, a także pozostałych wiernych z Hiszpanii, Meksyku i innych krajów Ameryki Łacińskiej. Zapraszam was do tego, abyście mi towarzyszyli wasza gorącą modlitwą podczas najbliższego week-endu, podczas którego dokonam wizyty duszpasterskiej w Santiago de Compostela, łącząc się w ten sposób z pielgrzymami, którzy przybywają do grobu Apostoła Jakuba w tym Świętym Roku. Udam się także do Barcelony, gdzie będę miał radość, aby poświęcić wspaniałą świątynię Świętej Rodziny, dzieło genialnego architekta Antonio Gaudiego. Udaje się jako świadek Chrystusa Zmartwychwstałego, pragnę zanieść wszystkim Jego Słowo, w którym mogą znaleźć światło, aby żyć z godnością i nadzieją, by budować lepszy świat. Dziękuję bardzo.

Po portugalsku:
Drodzy bracia i siostry. W 1288 r. została wybrana na przełożoną Kartuzji w Poleteins (Francja) Małgorzata z Oingt. Obdarzona osobowością prostolinijną, bezpośrednią i pełną czułości, pojmowała całe życie jako drogę oczyszczenia aż do pełnego upodobnienia się do Chrystusa. On jest Księgą, którą powinniśmy zapisywać codziennie w naszym sercu i w naszym życiu, a szczególnie Jego zbawczą Mękę. Od wczesnego ranka Małgorzata poświęcała się studium tej Księgi; kiedy ją kontemplowała dobrze, zaczęła czytać w księdze swojego sumienia, które ukazywało jej fałszywość i kłamstwa jej życia; porównywała się ze słowami i postępowaniem Jezusa jako Księgi jej życia. Z kontemplacji miłości Chrystusa wobec nas rodzi się siła i radość, aby odpowiedzieć podobną miłością, oddając nasze życie na służbę Bogu i innym.
Drodzy pielgrzymi j. portugalskiego, moje przyjacielskie pozdrowienie do wszystkich, a szczególnie do wiernych brazylijskich z diecezji Bragança Paulista i z Passo Fundo. Wiem, ze szukacie nieskończoności Boga na horyzontach zbyt wąskich, gdzie życie niekiedy traci się i umiera. Chrystus jest drogą do nieskończoności, której szukacie: droga może wydawać się wąską, ale wynik jest wspaniały, jak to potwierdzają nam święci. Z serca udzielam wam mojego błogosławieństwa, które obejmuje też wasze rodziny.

Po włosku:
A teraz kieruję moje serdeczne pozdrowienie do pielgrzymów j. włoskiego, a w szczególności do delegacji miasta Manoppello, pod przewodnictwem ks. Abpa. Bruno Forte, do Sióstr od Matki Bożej Ofiarowanej w świątyni. Drodzy przyjaciele z serca wam dziękuję za wasza obecność i życzę wam, aby to spotkanie umocniło w was wielkoduszne postanowienia dawania ewangelicznego świadectwa i zaangażowania się na służbę dla dobra wspólnego.
Kieruję moje pozdrowienie do młodych, do chorych i nowożeńców. Uroczystość Wszystkich Świętych i Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, które dopiero co świętowaliśmy, jak również bliskie już wspomnienie Karola Boromeusza, którego czwarta rocznica kanonizacji przypada, dają nam raz jeszcze sposobność do refleksji na temat naszego ludzkiego życia i jego wartości ze względu na wieczność. Te dni refleksji i modlitwy są dla nas zaproszeniem do naśladowania heroizmu świętych, którzy poświęcili swoje życie na służbie Bogu i bliźnim. Niech będą dla Was wielkim umocnieniem drodzy chorzy, złączeni z tajemnicą Męki Chrystusa. Niech będą one dla was szczególną okazją, drodzy nowożeńcy, dla lepszego zrozumienia tej prawdy, że zostaliście powołani do świadczenia poprzez waszą wzajemną wierność o nieskończonej miłości, jaką Bóg otacza każdego człowieka.

 

Tłumaczenie Radio Maryja

drukuj