Nie ma przypadków

Z ks. Feliksem Folejewskim SAC, warszawskim apostołem Miłosierdzia Bożego, rozmawia Maria Popielewicz

Przypominanie o Bożym Miłosierdziu było cechą szczególną nie tylko pontyfikatu, ale i całego życia Jana Pawła II…

Ogłoszenie daty beatyfikacji Sługi Bożego Jana Pawła II jest rzeczywiście spełnieniem pragnień wszystkich ludzi dobrej woli na całym świecie, dla których obecność Jana Pawła II była i jest pomocą do pięknego życia. Ta radość, że już 1 maja będziemy mogli przeżywać tę wyczekiwaną beatyfikację, jest rzeczywiście darem Boga. To przecież wtedy przypada Niedziela Miłosierdzia Bożego – święto, które zostało zatwierdzone właśnie przez Jana Pawła II na prośbą samego Chrystusa skierowaną do św. s. Faustyny. Pomyślałem: nie ma przypadków. Jan Paweł II jeszcze jako biskup krakowski często mawiał, że orędzie Miłosierdzia Bożego zawsze było Mu bliskie. Wspominał m.in., że historia wpisała je niejako w tragiczne doświadczenie II wojny światowej. Ale właśnie w tych trudnych latach było ono szczególnym oparciem i niewyczerpanym źródłem nadziei dla całego Narodu. Jan Paweł II wyznaje, że to osobiste doświadczenie zabrał ze sobą na Stolicę Piotrową. I Miłosierdzie Boże kształtowało obraz Jego pontyfikatu. Dlatego myślę, że nie tylko to zawołanie „Totus Tuus” jest światłem drogi Jana Pawła II, ale też słowa „Jezu, ufam Tobie”. Ponieważ przypominał nam, że nic nie jest tak potrzebne człowiekowi, jak Miłosierdzie Boże – ta miłość łaskawa, współczująca, wynosząca człowieka ponad jego słabość. Tę miłość pokazywał światu Ojciec Święty swoim życiem. Ostatnia pielgrzymka do naszego kraju pod hasłem „Bóg bogaty w Miłosierdzie” była przeżywana w zawierzeniu Miłosierdziu Bożemu. To wołanie o wyobraźnię Miłosierdzia. No i data odejścia Ojca Świętego do Domu Ojca – w wigilię Święta Miłosierdzia Bożego. Ostatnia Msza św., którą przeżywał, to była Msza o Bożym Miłosierdziu… To wszystko wpisuje się w datę tej beatyfikacji i prawda o Miłosierdziu Bożym będzie dzięki temu po raz kolejny przypomniana.

Ale data beatyfikacji ma także jeszcze inny, symboliczny wymiar…

– Tak, beatyfikacja odbędzie się w maju, czyli w miesiącu poświęconym Tej, której Ojciec Święty zawierzył bezgranicznie. I to Ona uratowała Go 13 maja 1981 roku. Obecność Matki Bożej w pontyfikacie i w życiu Jana Pawła II będzie więc też ukazana właśnie przez tę konkretną datę beatyfikacji. Warto zauważyć, że 1 maja to również wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika. Przyglądając się życiu i posłudze Karola Wojtyły, dostrzegamy, iż praca – także ta fizyczna – była jego doświadczeniem. Pracował w kamieniołomach, znał smak pracy, i to tej najcięższej. Również potem podejmował intensywny wysiłek, głosząc katechezy, publikując encyklikę właśnie o godności pracy ludzkiej „Laborem exercens”. Jan Paweł II zawsze mocno podkreślał, że w pracę wpisany jest krzyż. I takim wymownym potwierdzeniem tego była obrona krzyża, który postawili robotnicy w Nowej Hucie. Wtedy jako biskup Krakowa ks. bp Karol Wojtyła był strażnikiem obecności tego krzyża w miejscach ważnych dla Polaków, i to podczas pierwszej pielgrzymki podkreślił. I jak usłyszałem, że Ojciec Święty Benedykt XVI ogłosił datę beatyfikacji, zrozumiałem, że dla nas jest ona wezwaniem, aby się przygotować, rozpalić w sercach pragnienie świętości i odpowiedzialności za obecność Chrystusa w naszym życiu osobistym, rodzinnym, małżeńskim, narodowym. Podczas kanonizacji bł. Kingi w Starym Sączu Jan Paweł II powiedział, że święci pragną świętości, czyli zjednoczenia z Bogiem, i przyjaźnią się ze świętymi, dlatego beatyfikacja jest tylko potwierdzeniem, iż obecność, życie, cierpienie, modlitwa błogosławionego Jana Pawła II – tak będziemy niebawem mówili – jest ogromnym darem Bożego Miłosierdzia. Ten dar trzeba z wielką miłością, wdzięcznością i odpowiedzialnością przyjąć i to, co mówił, czym żył, przekazywać innym.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj