fot. PAP/Wojciech Kryński

Ks. K. Oparcik o bł. ks. Jerzym Popiełuszce: Nie chciał się zamykać w kościele, na plebanii. W jednym z dzienników napisał, iż nie chciałby się zamknąć na plebani, tylko być wśród ludzi i dla ludzi

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko nie chciał się zamykać w kościele, na plebanii. W jednym z dzienników napisał, iż nie chciałby się zamknąć na plebanii, tylko być wśród ludzi i dla ludzi. Jego postawa, jeżeli chodzi o wierność Bogu i prawdzie, była jednoznaczna. Jednocześnie był normalnym człowiekiem i gadżeciarzem, co widać, patrząc na jego mieszkanie. W tamtych czasach posiadanie kolorowego telewizora to był wyczyn. Lubił podróżowanie i poznawanie nowych miejsc. Można powiedzieć, iż w szarzyźnie komunizmu, w której posługiwał, był kolorowym ptakiem. Z jednej strony bardzo cichy, skromny, pokorny, a z drugiej strony bardzo otwarty na drugiego człowieka. Drzwi na plebanii tak naprawdę nigdy się nie zamykały, bo ktoś ciągle tam przychodził z prośbą o radę i pomoc – wskazał ks. Karol Oparcik, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Warszawie, kustosz sanktuarium błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki w Warszawie, w programie „Polski punkt widzenia” emitowanym w TV Trwam.

19 października 1984 roku funkcjonariusze Służby Bezpieczeństwa zamordowali księdza Jerzego Popiełuszkę. Od młodości jego droga była naznaczona krzyżem, ale także niezłomną wiarą i odwagą. Jego postawa przypomina nam, że zło zwycięża się dobrem, a prawda, choć nieraz trudna, zawsze prowadzi do wolności.

 – Życie bł. ks. Jerzego Popiełuszki, jego osoba i postać jest bardzo mocno związana z dniem jego narodzin. 14 września w Kościele przypada święto Podwyższenia Krzyża Świętego. Tak naprawdę od początku jego życie było wśród krzyża Jezusa Chrystusa. Wiemy, że jako młody chłopak uczestniczył we Mszy św., przez co miał problemy, bo dyrektorka zgłaszała to zachowanie religijne młodego chłopaka do mamy. Podkreślała, że uczeń w czasach budowy socjalizmu nie powinien uczestniczyć w obrządkach religijnych. Potem, kiedy wstąpił do seminarium, jako kleryk odbywał przymusową służbę wojskową i tam był prześladowany za odmówienie rozkazu zdjęcia różańca z palca. Jego życie kapłańskie było mocno związane z Warszawą – zauważył ks. Karol Oparcik.

W czasach, gdy mówienie prawdy wymagało ogromnej odwagi, błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko nie bał się stawać po stronie dobra i godności człowieka. Jego siłą była wiara, a orężem prawda, której bronił mimo prześladowań i zagrożenia życia.

On od zawsze był wrażliwy, był uwrażliwiony na fałszowanie, stąd dla niego prawda, a nią jest Bóg, była najwyższą cnotą. Warto zaznaczyć, że on nie walczył przeciwko komuś, ale przeciwko czemuś. Walczył z zakłamaniem, złamaniem praw człowieka – podkreślił proboszcz parafii pod wezwaniem św. Stanisława Kostki w Warszawie.

Błogosławiony ksiądz Jerzy Popiełuszko był kapłanem, który swoją posługę rozumiał jako bycie blisko drugiego człowieka. Nie zamykał się w murach kościoła, lecz wychodził do ludzi, dzielił z nimi ich codzienność, troski i radości. Wiedział, że kapłaństwo to nie tylko modlitwa, ale przede wszystkim służba i obecność tam, gdzie ktoś potrzebuje wsparcia, rozmowy czy otwartego serca.

Bł. ks. Jerzy Popiełuszko nie chciał się zamykać w kościele, na plebanii. W jednym z dzienników napisał, iż nie chciałby się zamknąć na plebanii, tylko być wśród ludzi i dla ludzi. Jego postawa, jeżeli chodzi o wierność Bogu i prawdzie, była jednoznaczna. Jednocześnie był normalnym człowiekiem i gadżeciarzem, co widać, patrząc na jego mieszkanie. W tamtych czasach posiadanie kolorowego telewizora to był wyczyn. Lubił podróżowanie i poznawanie nowych miejsc. Można powiedzieć, iż w szarzyźnie komunizmu, w której posługiwał, był kolorowym ptakiem. Z jednej strony bardzo cichy, skromny, pokorny, a z drugiej strony bardzo otwarty na drugiego człowieka. Drzwi na plebanii tak naprawdę nigdy się nie zamykały, bo ktoś ciągle tam przychodził z prośbą o radę i pomoc – akcentował kustosz sanktuarium błogosławionego księdza Jerzego Popiełuszki w Warszawie.

Duchowny nie bał się być z tymi, którzy walczyli o prawdę, wolność i godność człowieka. W trudnych chwilach potrafił dodać otuchy i nadziei, stając po stronie tych, którzy byli uciskani i pozbawieni głosu. Jego obecność wśród robotników, internowanych i prześladowanych była świadectwem kapłaństwa pełnego odwagi, poświęcenia i miłości do drugiego człowieka.

Jego obecność na pewno była punktem oparcia, dlatego że ks. Jerzy Popiełuszko, kiedy pojechał do huty, by odprawić Mszę św. na rozpoczęte strajki w sierpniu 1980 roku, jechał z pewną obawą. Nie widział, jak go tam przyjmą, bo nigdy tam nie było księdza. Wspominał, jak ze wzruszeniem zobaczył tłum wiwatujących, klaszczących robotników, którzy czekali na niego z tęsknotą. Od tamtej chwili wiedział, że zwiąże się z nimi do końca swoich dni. Jego obecność na rozprawach, wśród internowanych była wielkim punktem oparcia, a jednocześnie pewną kością niezgody przy ówczesnej władzy – mówił ks. Karol Oparcik.

Ksiądz Karol Oparcik był także gościem sobotnich „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja, które są dostępne [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj