fot. flickr.com

Ks. Jerzy Piluś o trudnej sytuacji katolików w Abchazji

Trwa papieska wizyta Ojca Świętego Franciszka w Gruzji. O aktualnej sytuacji katolików w Gruzji i Abchazji mówił na antenie Radia Maryja misjonarz ks. Jerzy Piluś w rozmowie z o. Markiem Raczkiewiczem CSsR.

Proszę księdza o kilka słów o sobie.

Przyjechałem na Kaukaz w 1997 roku. Zacząłem swą misję od Azerbejdżanu, tam byłem 3,5 roku. Później była Gruzja, potem trafiłem na 5 lat do Abchazji. Po Abchazji byłem 5 lat w Caritasie. Teraz znowu musiałem wrócić do Abchazji, gdyż zmieniła się tam wewnętrzna sytuacja. W sumie jestem na Kaukazie od 19 lat.

Jak Kościół katolicki zmienił się przez okres tych 19 lat?

Przede wszystkim zmienił się Kaukaz, a wraz z Kaukazem zmienił się również Kościół. Osobiście nie mogę powiedzieć, że teraźniejsze czasy jakby sprzyjają temu, żeby wierni przychodzili do kościoła – wprost przeciwnie. Wydaje mi się, że Kościół zostawia w jakiś sposób wielu ludzi. Gruzja w latach 90. była bardzo biedna, np. tutaj istniała ogromna bieda, jak przyjechałem. Zmienia się sytuacja ekonomiczna i to też ma pewien wpływ na ludzi. Myślę, że tu procesy sekularyzacji też są dosyć silne.

Czy Kościół katolicki od samego początku jest mocno obecny na płaszczyznach socjalnych?

Tak, jest obecny. Myślę, że tutaj Kościół katolicki jest najbardziej zauważalny przez dzieła charytatywne, które robił. Szczególnie dobrze było to widać w latach 90., kiedy Caritas był jedną z największych charytatywnych organizacji w Gruzji. Ta pomoc, którą organizowano poprzez Caritas, była bardzo widoczna. Również są obecne siostry Matki Teresy z Kalkuty, Kamilianie, którzy cały czas się rozwijają, a także inne charytatywne dzieła Kościoła. Właściwie każda parafia ma tutaj swoje dzieło charytatywne.

Z jakimi problemami przede wszystkim boryka się tutejszy duszpasterz?

Przede wszystkim mamy problem z tym, że katolików jest tutaj mało i są oni rozsiani po całej Gruzji. Często nasze duszpasterstwo to jeżdżenie po różnych małych wspólnotkach, których jest kilka, kilkanaście – 20 osób. W czasach komunistycznych nastąpił pewien zanik tradycji katolickiej, tylko niektóre regiony ocalały. W większości ludzie mówili, że są katolikami, ale nie zachowali tradycji. Ja na przykład w Abchazji, gdzie duszpasterzuje, cały czas robiłem katechizm dla dorosłych, bo ci ludzie nigdy nie przeszli katechizacji. Katechizujemy na nowo, ewangelizujemy, szukamy zawsze różnych możliwości i środków do realizacji tych zamierzeń. W ostatnich latach szczególnie duży wkład dają nam wolontariusze, także ci, którzy przyjeżdżają z Polski.

Jak wygląda sytuacja gruzińskiej młodzieży? Szuka wiary i znajduje ją?

– Rzeczywistość jest smutna. Poszukiwanie wiary w latach 90. na pewno było o wiele większe i bardziej intensywne. Na pewno widać pewne zjawiska, że ta obecna młodzież wyraźnie czegoś szuka. Byłem zdziwiony, bo przez kilka ostatnich dni widzę w katedrze wielu młodych ludzi prawosławnych, którzy przychodzą prosić o wejściówki na spotkanie z Papieżem Franciszkiem,

To znaczy, że Ojciec Święty przyciąga również członków kościoła prawosławnego?

Myślę, że dla wielu ludzi młodych, jest to jakby pewne wyzwanie. Chcą go zobaczyć i dowiedzieć się, kto to jest i jaki on jest. Sądzę, że wielu młodych ludzi oczekuje na to przesłanie, które przyniesie im papież Franciszek, co im powie. Być może jest tak dlatego, że to, co słyszą tutaj – nie wystarcza im.

Jak wyglądają relacje z Kościołem prawosławnym?

Relacje są dosyć trudne. Myślę, że należałoby zapytać o to kogoś, kto bardziej w tym wszystkim jest zakorzeniony orz zna problem od wewnątrz. Ja będąc w Abchazji, jestem odizolowany od tego, co dzieje się w Gruzji. Mogę jedynie powiedzieć, że to są trudne relacje [czytaj więcej tutaj]. 

Katolicy z Abchazji również wybierają się na spotkanie z Ojcem Świętym?

Niestety, wybierają się tylko dwie osoby. To bardzo skomplikowana sytuacja, bo z Abchazji nie można wyjechać bez specjalnej przepustki do Gruzji.
Widziałem, że większość naszych parafian bardzo chciałaby jechać, ale po prostu się boi.

Jak właśnie wygląda sytuacja Kościoła katolickiego w Abchazji?

Zachowała się tam niewielka wspólnota. Na dzień dzisiejszy jest około 40-tu osób. Istnieje bardzo duża liczba katolików, którzy byli w Abchazji w latach 90., ale wyjechała z tego miejsca. W Abchazji są pewne problemy, innym narodowościom często trudno tam zostać. Nie dlatego, że są jakieś otwarte prześladowania, ale chodzi o ogólną sytuację związaną z biedą i brakiem  bezpieczeństwa.

Czego osobiście oczekuje ksiądz po wizycie Papieża Franciszka?

Oczekuję nowego impulsu dla ewangelizacji, dla tych katolików, którzy boją się wyznawać to, iż są katolikami, a chcą przynależeć do Kościoła katolickiego. Oczekuję także, że nasz Kościół się ożywi.

RIRM

 

drukuj