Krew męczenników jest posiewem chrześcijan

Z JEm ks. kard. Stanisławem Nagym rozmawia Sławomir Jagodziński

Doświadczamy w tym czasie nasilenia prześladowań chrześcijan, szczególnie w Indiach, ale też w Iraku i innych rejonach świata. Co dla Kościoła oznacza męczeństwo jego wiernych?
– To szerokie i głębokie zagadnienie, którego nie można w żaden sposób wyczerpać w krótkiej odpowiedzi. Wskażę tylko na jedno. Na transcendencję w patrzeniu na męczeństwo. Przypomnijmy prześladowania z czasów cesarzy rzymskich. Krew męczenników zaowocowała ogromnym rozkwitem i dynamizmem wiary, pięknym i szybkim rozwojem chrześcijaństwa. Męczeństwo to ofiara złożona Bogu, stąd też Bóg na tą wielką ofiarę w jakiś sposób odpowie. Tylko trzeba umieć zaczekać, czas ma swoje prawa. Zaczekajmy z wielką nadzieją, że to wielkie męczeństwo wyznawców Chrystusa zakwitnie w przyszłości ogromnym rozwojem chrześcijaństwa, może właśnie tam, w Azji, gdzie to chrześcijaństwo tak się z trudem przedzierało i przedziera. Możliwe, że przeżywamy tu jakiś moment kluczowy dla ewangelizacji tamtych rejonów, moment jakiegoś zasiewu ziarna.

Barbarzyńskie mordy na chrześcijanach dzieją się na oczach cywilizowanego świata…

– Musimy ciągle wołać o solidarność z prześladowanymi, sami być solidarni i musimy sięgać po ten oręż, jakim jest żarliwa modlitwa. Trzeba głęboko przeżywać to, co oni przeżywają, wołać do możnych tego świata, aby im pomóc, ale nie zapominać o żarliwej modlitwie za prześladowanych, aby oni wytrwali. Końcowy wniosek jest optymistyczny: przez krzyż został świat zbawiony i przez krzyż i cierpienie chrześcijan także ten świat może ulec poprawie. Stąd też miejmy nadzieję, że i ten dramat chrześcijan w Indiach, ale i innych rejonach, gdzie cierpią prześladowanie, coś ostatecznie zmieni, że tam Kościół nie zginie, a rozkwitnie z nową mocą.

Być może ten azjatycki świat musi być wreszcie zdobyty dla Chrystusa?

– Ten świat od wieków jest niemal hermetycznie zamknięty, może czas dojrzał do tego, aby tam na wielką skalę dotarło orędzie Ewangelii. Miejmy nadzieję, że z tego kapitału męczenników wiary Pan Bóg jednak wyprowadzi wielki dar ewentualnego otwarcia się tamtego świata na Chrystusa. Chciałbym jeszcze zwrócić uwagę na głos, jaki zabrał w tej sprawie nie byle kto, tylko ks. kard. Jean Louis Taran, były sekretarz stanu do spraw zagranicznych Stolicy Apostolskiej, który obecnie jest odpowiedzialny za dialog międzyreligijny. Odnosząc się do sprawy prześladowań w Indiach, stwierdził, że być może my za duży akcent położyliśmy na walkę z komunizmem, potem na sprawę islamu, a za mało uwagi zwróciliśmy na te wielkie religie azjatyckie, które przecież są bardzo starymi religiami. Może jest tu też jakieś nasze zaniechanie, że dostatecznie od strony też teoretycznej, naukowej próbowaliśmy tam przygotować teren.

Dziękuję za rozmowę.

drukuj