Dzień potrójnych narodzin

Z księdzem biskupem Stanisławem Stefankiem, pasterzem Kościoła łomżyńskiego, o narodzinach dla Nieba Księdza Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego i szczególnej dacie w Jego życiu – 29 kwietnia – dacie wyzwolenia z obozu w Dachau, dacie powstania Instytutu Studiów nad Rodziną oraz narodzin dla Nieba rozmawia Katarzyna Cegielska

Zmarły w niedzielę, 29 kwietnia br., Ksiądz Arcybiskup Kazimierz Majdański to szczególna postać w polskim Kościele. Ksiądz Biskup miał to szczęście bardzo blisko z Nim współpracować. Jak można krótko scharakteryzować życie Księdza Arcybiskupa?

– W Niedzielę Dobrego Pasterza odszedł dobry Pasterz. To jest liturgiczna antyfona i w tym komentarzu można zawrzeć wszystkie szczegóły życiorysu zmarłego Księdza Arcybiskupa Kazimierza Majdańskiego. Ojciec Święty, kiedy przybył z pielgrzymką do Szczecina, w słowie wstępnym użył takiego sformułowania, że w legitymacji pasterskiej, wtedy biskupa Majdańskiego, wpisana jest troska o rodzinę i życie. I dlatego też ta śmierć, kiedy Kościół w sposób szczególny przypominał Chrystusa w postaci Dobrego Pasterza, takie skojarzenie wydaje się być najbardziej usprawiedliwione i trafne.

Był to przede wszystkim Pasterz, dokonał wielkich dzieł na polu kapłańskim, biskupim, naukowym, edytorskim i organizacyjnym jako założyciel Instytutu Studiów nad Rodziną, a także zbudował duży zespół uczelniany w Łomiankach i w diecezji w Szczecinie. Te wszystkie przeróżne rozdziały Jego działalności ostatecznie spinają się klamrą Pasterza. To znaczy jest to osoba, która przyjęła powiedzenie Chrystusa: „Idźcie na cały świat i głoście Ewangelię wszelkiemu stworzeniu”. Przyjęła to zalecenie Jezusa z niezwykłą wrażliwością i konsekwencją. Ksiądz Arcybiskup miał swoją pasterską działalność rozpisaną na poszczególne etapy – od posługi kapłańskiej do posługi biskupa diecezjalnego.

Dodajmy, że w czasach niezwykle trudnych…

– Tak, były to czasy przemocy administracyjnej, propagandowej obecnej w Polsce, a następnie otwartej fali liberalizmu, zamieniającej nacisk administracyjny na ogłuszający hałas propagandy.

Ksiądz Arcybiskup poświęcił się bez reszty sprawie życia i rodziny.

– Prowadził swoje dzieło, skupiając się na całej nauce Kościoła, ale wyszedł naprzeciw największej potrzebie wymagającej dużej wierności no i odwagi w głoszeniu, w głoszeniu Ewangelii życia i rodziny. Jest to zadanie, które mogłoby się wydawać niektórym przerastające ludzkie siły. Taki jest opór materii, sprzeciw. Odwaga Księdza Arcybiskupa była owocem bardzo bliskiego zjednoczenia z Bogiem i piękną znajomością nauki Kościoła. Równocześnie Jego odwaga sięgała niekiedy granic męczeństwa. Chociaż męczeństwo i śmierć zaglądało w oczy zmarłemu dziś Pasterzowi w początkowym okresie Jego życia w Kościele.

Szczególnie pamiętne są Jego męczeńskie przeżycia z czasów II wojny światowej, którą całą spędził w niemieckich obozach koncentracyjnych, szczególnie w obozie w Dachau.

– Był to jakiegoś wymiaru męczennik. Więzień niemieckich obozów koncentracyjnych, począwszy od 7 listopada 1939 roku – momentu aresztowania w seminarium we Włocławku. Został aresztowany jako alumn w seminarium z wieloma kapłanami, m.in. bł. Michałem Kozalem. Przeszedł kolejne obozy aż do końca wojny, kiedy 29 kwietnia 1945 roku nastąpiło wyzwolenie obozu w Dachau. Został uwolniony przez wstawiennictwo św. Józefa, któremu kapłani więzieni w Dachau zawierzyli swoje życie.

Wcześniej jednak nieraz śmierć zaglądała w oczy młodemu klerykowi?

– Śmierć zaglądała mu w oczy każdego dnia, ale szczególnie dwa razy, kiedy robiono na nim eksperymenty medyczne, służył jako królik doświadczalny, skąd wychodziło się przez komin krematorium, i drugi raz, kiedy zachorował na tyfus i zwyciężył tę chorobę. To jest męczeństwo fizyczne, zagrożenie fizyczne. 29 kwietnia to szczególna data dla Księdza Arcybiskupa, data powtórnego obdarowania Go życiem. Zawsze traktował ten dzień jako drugie narodziny. Urodzony 1 marca 1916 roku narodził się od nowa 29 kwietnia 1945 roku. Dlatego ten dzień w sposób szczególny poświęcił Świętej Rodzinie. Od tego momentu zaczyna się Jego wielkie nabożeństwo dla Świętej Rodziny. 29 kwietnia odgrywa rolę szczególną, kapłani ocaleni z obozów koncentracyjnych tego dnia pielgrzymują zawsze do Kalisza, dziękując św. Józefowi i Świętej Rodzinie za ocalenie.

Jest to również data powstania Instytutu Studiów nad Rodziną w podwarszawskich Łomiankach?

– 29 kwietnia 1975 roku właśnie w Kaliszu, w czasie Mszy św. dziękczynnej za życie Ksiądz biskup Majdański otrzymał powiadomienie, iż władze państwowe zgodziły się na założenie Instytutu Studiów nad Rodziną, a ten etap jego pasterskiego starania założenia Instytutu to też rodzaj pewnego męczeństwa, tym razem zmagania się z uporem, sprzeciwem administracji aparatu komunistycznego wobec każdej dobrej inicjatywy. 29 kwietnia 1975 roku jest dla Niego taką datą, w której Bóg w swojej wszechmocy dał sygnał, że jest mocniejszy aniżeli upór komunistów i od tego momentu ISnR ten dzień traktował jako swój dzień powstania. Ksiądz Arcybiskup bardzo troszczył się o to, abyśmy swoją posługę życiu wpisali w tę datę i Kalisz – w sanktuarium Świętego Józefa. I wreszcie dzień 29 kwietnia 2007 r. – Niedziela Dobrego Pasterza zamyka to życie, zamyka wezwaniem Ojca najlepszego swego sługi do niebieskiej szczęśliwości. Tak widzę ten czas, który zwłaszcza w ostatnim okresie był naznaczony charyzmatem cierpienia. Ostatnie lata ponownie stały się dla Niego jedną wielką Drogą Krzyżową, którą szedł z ogromną godnością i ogromnym oddaniem się Bogu, ale również z troską sięgającą współczesnych problemów, jakie przeżywał. Ostatnio przeżywał bardzo walkę o życie w parlamencie. Nawet napisał jeszcze jeden artykuł naukowy i pastoralny. To była Jego reakcja na to, co się w Polsce dzieje, zarówno dobrego pośród obrońców życia, jak i zasmucającego pośród małodusznych tchórzy ze środowisk parlamentarnych i nie tylko.

Bardzo dziękuję za rozmowę.

drukuj