fot. PAP/Grzegorz Michałowski

Zwolennicy komunizmu na ulicach polskich miast

Podczas obchodów pierwszomajowych na ulicach Warszawy pojawiły się banery z podobiznami Marksa i Stalina. Nie było reakcji Policji. Kodeks karny zabrania promowania ustrojów totalitarnych. Jego uzupełnieniem jest obowiązująca od 7 stycznia ustawa dekomunizująca ulice i place polskich miast. Niestety, nie wszędzie jest ona respektowana.   

Pierwszy maja był w krajach bloku socjalistycznego obchodzony hucznie. Organizowane wówczas pochody miałby być swego rodzaju demonstracją poparcia ludu pracującego miast i wsi dla władzy komunistycznej. Ale swe poparcie manifestowała nie tylko klasa robotnicza, ale również np. aktorzy.

Po 1989 roku obchody pierwszego maja straciły na znaczeniu, a na pochody chodził najwytrwalszy aktyw postkomunistyczny. Dziś to to już niewielkie zgromadzenia lewicowych związkowców lub niszowych partii.

W Warszawie i w kilku innych miastach manifestowali przedstawiciele m.in. Polskiej Partii Socjalistycznej, Unii Pracy oraz Ogólnopolskiego Porozumienia Związków Zawodowych.

Swoją manifestacje urządziła Polska Partia Komunistyczna. Pojawiły się czerwone sztandary i portrety Karola Marksa. Obecna na miejscu Policja nie reagowała na promowanie komunizmu – jednej z najbardziej zbrodniczych ideologii. Większości uczestników dzisiejszych manifestacji nie podoba się dekomunizacja ulic i placów w polskich miastach.

– To jest nieszanowanie tych wszystkich ludzi, którzy budowali Polskę, budowali jak potrafili, jak mogli najlepiej i to wszystko, co jest wokół nas, to jest dzięki nim, a w tej chwili są zbiorowo wyklinani – twierdzi Bogusław Górski, przewodniczący Rady Naczelnej Polskiej Partii Socjalistycznej.

Nie tylko działacze lewicy są przeciwni zmianie nazw ulic i usuwaniu komunistycznych pomników. Także wiele samorządów jest za pozostawieniem tych reliktów totalitaryzmu.

Jednak – jak zaznacza prof. Jakub Stelina – w społeczeństwie nadal panuje przyzwolenie na symbole komunistyczne.

– Tu jest problem z pewnym zwiększonym zakresem tolerancji dla symbolów komunizmu, aniżeli dla faszyzmu. Jest to nieakceptowalne, ale takie są fakty – wskazuje prof. Jakub Stelina.

Dlatego potrzebna była specjalna ustawa, aby z przestrzeni publicznej zniknęły pomniki gloryfikujące komunizm i tych, którzy go wprowadzali. W całej Polsce zgodnie z nowelizacją do zmiany zakwalifikowano ponad tysiąc nazw ulic i placów.

W województwie lubelskim od 7 stycznia, czyli od momentu wejścia w życie nowelizacji ustawy o IPN, usunięto większość komunistycznych reliktów – mówi pełnomocnik wojewody lubelskiego Waldemar Podsiadły.

– Dekomunizacja budowli, obiektów, szczególnie upamiętnień, przebiega w sposób wydaje się właściwy. Na dzień dzisiejszy jest niewiele ponad 50 obiektów, które nie zostały jeszcze zdekomunizowane – informuje Waldemar Podsiadły.

Usunięcie z przestrzeni publicznej symboli przypominających sowiecką dominacje nad Polską stało się sprawą polityczną. Część opozycji próbowała i nadal próbuje zablokować ten proces – podkreśla wojewoda pomorski Dariusz Drelich.    

– Dlaczego władze miasta Gdańska kontestują wykonanie ustawy, która mówi o dekomunizacji, tym bardziej, że na terenie województwa pomorskiego nie ma już dużej skali tego. Najwięcej ulic zostało w Gdańsku – zwraca uwagę Dariusz Drelich.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj