fot. PAP/Darek Delmanowicz

Związkowcy PKP Cargo zapowiedzieli protesty przeciwko grupowym zwolnieniom w spółce

Związki kolejowe kolejarzy z „Solidarności” sprzeciwiają się grupowym zwolnieniom w PKP Cargo i żądają przedstawienia planu naprawczego dla spółki. Mimo kontynuacji rozmów z zarządem dojdzie do protestów. Prawo i Sprawiedliwość ostrzega, że rządzący chcą likwidacji PKP Cargo i zastąpienia spółki ukraińskim przewoźnikiem.

PKP Cargo to największy kolejowy przewoźnik towarowy w Polsce, niegdyś lider naszego rynku. Dziś w budżecie spółki brakuje niemal 5 mld złotych.

Straty to efekt wydarzeń ostatnich lat – mówi Sławomir Kalwasiński z kolejowej „Solidarności” w Sopocie, odnosząc się do tego, że w 2022 roku Polska wprowadziła embargo na import rosyjskiego węgla. Wówczas PKP Cargo wycofało się z kontraktów na przewóz surowca.

– Duża część z utraconych kontraktów w tym czasie może rzutować na kolejne problemy – wskazuje Sławomir Kalwasiński.

Nowe władze PKP Cargo mówią o groźbie upadku. W ramach rzekomego ratowania spółki 30 proc. pracowników przebywa na tzw. nieświadczeniu pracy. Ci ludzie nie pracują i otrzymują tylko 60 proc. pensji. Pełniący obowiązki prezesa spółki, Marcin Wojewódka, nie ukrywa, że kolejnym krokiem będą grupowe zwolnienia.

– Żaden pracownik nie jest chroniony przed ewentualnym wypowiedzeniem mu umowy o pracę – zauważa Marcin Wojewódka.

Pod koniec czerwca do Krajowego Rejestru Zadłużonych trafił wniosek o otwarcie postępowania sanacyjnego wobec PKP Cargo.

To niebezpieczne rozwiązanie – mówi poseł Michał Kowalski z Prawa i Sprawiedliwości. Postępowanie możliwi wyprzedanie całego majątku spółki, ale też zwolnienie każdego pracownika.

– Właściciel spółki będzie w stanie zwolnić osoby objęte specjalną ochroną, czyli pracowników związków zawodowych, kobiety w ciąży czy nawet osoby, które są w wieku przedemerytalnym – wyjaśnia poseł Michał Kowalski.

Pracę może stracić ponad 4 tys. pracowników PKP Cargo. W ich obronie stanęli związkowcy. W piątek miały miejsce kolejne już rozmowy z zarządem PKP Cargo, ale nie przyniosły przełomu. Pracownicy spółki chcą poznać długoterminowy plan ratowania firmy.

– Żądamy położenia planu restrukturyzacji (…). Nie mając żadnego planu, nie wiemy czy dziś zwolnią 30 proc., a za miesiąc zwolnią jeszcze 10 proc., potem jeszcze 10 procent. Uważamy, że jest to niezgodne z prawem – mówi Henryk Grymel, przewodniczący Krajowej Sekcji Kolejarzy NSZZ „Solidarność”.

Minister infrastruktury, Dariusz Klimczak, zapewnia, że PKP Cargo nie upadnie. Jeszcze dziś dojdzie do kolejnych rozmów związkowców z zarządem spółki. Z kolei w piątek dojdzie do szerszego spotkania, także z udziałem wiceministra infrastruktury, Piotra Malepszaka.

Związkowcy nie czekają jednak na rezultaty. W czwartek zaprotestują przed siedzibą PKP Cargo w Katowicach. W piątek przed siedzibami w Tarnowskich Górach i we Wrocławiu.

Istnieje obawa, że intencją rządzących jest upadek naszego przewoźnika – podkreśla poseł Kacper Płażyński z Prawa i Sprawiedliwości.

– W czerwcu tego roku Ukrainian Railways Cargo Poland – spółka córka Państwowych Kolei Ukraińskich – zaczyna w Polsce działalność (…). Dzisiaj w radzie nadzorczej kolei ukraińskich jest pan Jakub Karnowski, który w poprzednich latach rządów Donalda Tuska był prezesem PKP S.A. i przygotowywał prywatyzację PKP Cargo – zaznacza poseł Kacper Płażyński.

Zarząd PKP Cargo szuka zatrudnienia dla osób, które maja zostać zwolnione. Spółka Polregio zadeklarowała zatrudnienie do 300 pracowników. Wcześniej PKP Polskie Linie Kolejowe wskazały, że mogą zatrudnić do 250 osób. Według Sławomira Kalwasińskiego takie rozwiązanie będzie ciosem w PKP Cargo.

– Jeżeli pozbędzie się najcenniejszych pracowników, maszynistów, to będzie spółka miała problem, żeby się rozwijać w przyszłości – zauważa Sławomir Kalwasiński.

Ekspert zauważa, że rząd powinien wesprzeć PKP Cargo np. poprzez dofinansowania lub ulgi podatkowe.

TV Trwam News

drukuj