Zażegnany kryzys czy zawieszenie broni w Prawie i Sprawiedliwości?
Prawo i Sprawiedliwości z dwoma płucami walczy o powrót do władzy. Oficjalnie kryzys wywołany powołaniem stowarzyszenia Mateusza Morawieckiego jest zakończony. Nieoficjalnie w PiS-ie słychać tylko o zawieszeniu broni.
We wtorek prezes Jarosław Kaczyński ogłosił kompromis. PiS jako jedność będzie pracować nad odbudową społecznego zaufania. Lider partii uważa, że trzeba przekonać obywateli, że osiem lat rządów Zjednoczonej Prawicy to był dla Polski bardzo dobry czas.
– Społeczeństwo zdaje się tego nie wie. Gigantyczna fala ataku na nas to przesłoniła. Musimy się z tego wyrwać, idąc różnymi drogami, ale generalnie rzecz biorąc, zwracając się do różnych elektoratów – wyjaśnia prezes Jarosław Kaczyński.
PiS ma oddychać dwoma płucami. Jednym skupionym wokół Mateusza Morawieckiego, które będzie walczyć o głosy centrum. Były premier skupia się na spotkaniach z wyborcami.
Z kolei drugie płuco, oparte o Przemysława Czarnka, koncentruje się na punktowaniu rządu i składaniu ustaw w Sejmie. Kandydat na premiera pojawia się też w różnych miejscach w Polsce na spotkaniach z wyborcami czy – tak jak teraz – w szpitalach, które mają finansowe problemy.
– Jedziemy razem, mamy skrzydła równorzędne, równoprawne i będziemy zwyciężać po to, żeby tu, w szpitalach powiatowych, ludzie znów mogli znajdować pomoc i ratować swoje życie – mówi Przemysław Czarnek.
W części PiS-u, która jest w kontrze do Mateusza Morawieckiego, słychać żal, że prezes Kaczyński ustępuje byłemu premierowi i daje zgodę na Stowarzyszenie Rozwój Plus. Nawet koalicja rządowa dostrzega, że pozycja Mateusza Morawieckiego się poprawiła.
– Morawiecki na finale zostanie liderem PiS-u – przewidywał na antenie Radia Zet wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.
Oficjalnie politycy PiS przekonują, że kryzys już za nimi.
– Jesteśmy dużą partią. Jesteśmy partią, w której ściera się wiele koncepcji, wiele nurtów, wiele poglądów, wiele pomysłów – zaznacza senator Marek Pęk z PiS.
Nieoficjalnie posłowie Prawa i Sprawiedliwości twierdzą, że to tylko chwilowe zawieszenie broni i Mateusz Morawiecki ostatecznie opuści PiS. Nie chce jednak robić tego sam, ale liczy, że będzie wyrzucony. Przed takimi podziałami ostrzegają partyjni koledzy, np. Bartosz Kownacki, który w 2011 roku odszedł z PiS do Solidarnej Polski, ale szybko wrócił.
– Każdy, kto odchodzi de facto osłabiał ugrupowanie. Tak naprawdę później musi i tak wrócić albo ginie ze sceny politycznej. Wiele takich pojedynczych odejść było, gdzie bardzo zacni politycy musieli odejść z polityki i wiele ugrupowań, które musiało później wrócić – wskazuje poseł Bartosz Kownacki.
Solidarna Polska założona przez Zbigniewa Ziobrę nigdy nie osiągnęła samodzielnie żadnego politycznego sukcesu, o czym przypomina prof. Zbigniew Orbik, filozof polityki.
– Po kilkunastu latach działalności, zmianie nazwy na Suwerenna Polska, w rezultacie została zlikwidowana, a jej członkowie weszli do Prawa i Sprawiedliwości – podkreśla prof. Zbigniew Orbik.
W jednym sondażu, który zbadał samodzielny start Mateusza Morawieckiego, były premier ma 5,1 procent poparcia.
TV Trwam News




