fot. PAP/Paweł Supernak

Minister klimatu nie może być pewna, że Sejm w głosowaniu odrzuci wobec niej wniosek opozycji o wotum nieufności  

Czy wejście CBA do resortu klimatu to pretekst dla Polski 2050 i PSL-u, by pozbyć się z rządu minister Pauliny Hennig-Kloski? Obie partie nadal nie deklarują, że obronią minister na zbliżającym się głosowaniu nad wotum nieufności dla niej.

Europejska prokuratura razem z CBA szybko nie wyjdą z resortu klimatu oraz oddziałów NFOŚiGW. Śledczy mają do zabezpieczenia ogrom dokumentów w sprawie nieprawidłowości w programie „Czyste Powietrze”. Zakres  śledztwa dotyczy lat 2021-2026. Minister Paulina Hennig-Kloska nie ma sobie nic do zarzucenia.

– Nie mamy naprawdę nic do ukrycia, możemy się tylko poszczycić sukcesami – stwierdziła Paulina Hennig-Kloska.

Skala nadużyć jest duża. Chodzi m.in. o sytuacje, w których firmy np. instalujące pompy ciepła brały zaliczki i nie wykonywały prac, zawyżano koszty montażu urządzeń czy montowano słabej jakości sprzęt, który pochłania duże ilości energii, za co płacą teraz klienci. Minister klimatu i środowiska winą za to obarczyła rząd Zjednoczonej Prawicy.

– Zawsze mówi o tym, że to wina PiS-u, a PiS już nie rządzi 3 lata. Natomiast program „Czyste Powietrze” pod przewodnictwem pani minister Hennig-Kloski to jest jedna wielka tragedia – odpowiedział poseł PiS, Paweł Sałek.

Zasady korzystania z Programu „Czyste Powietrze”  przygotował rząd Mateusza Morawieckiego. Także obecny rząd popełnił szereg błędów. Jak dotąd nie rozliczył 4,3 mld zł. Konsekwencje mogą być katastrofalne – ocenił senator Maciej Żywno z Polski 2050.

– Te potencjalne nieprawidłowości w programie „Czyste Powietrze” od 2021 roku mogą po prostu oznaczać zwrot pieniędzy do Unii Europejskiej – zaznaczył Maciej Żywno.

Tymczasem – już nieoficjalnie – politycy Polski 2050 łączą wejście funkcjonariuszy CBA do resortu klimatu z wotum nieufności wobec minister Hennig-Kloski.  To  ma pokazać nieporadność minister w rozliczaniu programu. Domagamy się wyjaśnień i zapraszamy naszą byłą koleżankę na posiedzenie klubu – wskazał Szymon Hołownia.

– Obowiązkiem ministra jest przyjść i się stawić, a nie strzelać fochy i twierdzić, że jest ponad to i „oni się na pewno chcą mścić i ja z nimi gadać nie będę”. To też nie buduje atmosfery w czasie głosowania na sali plenarnej – podkreślił Szymon Hołownia.

Dobrej atmosfery w koalicji rządzącej nie buduje też prezes ludowców. Niewykluczone, że warunkiem obrony minister Hennig-Kloski przez posłów PSL-u będzie dymisja jej zastępcy, wiceministra Mikołaja Dorożały, Głównego Konserwatora Przyrody. Mamy do niego szereg zastrzeżeń – wyjaśnił wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz.

– Nie rozumie leśników, nie rozumie gospodarki leśnej, nie rozumie, że ochrona przyrody jak najbardziej tak, ale i zagospodarowanie przyrody. Jedno i drugie musi iść w parze – zaznaczył Władysław Kosiniak-Kamysz.

Ludowcy czekają u siebie na wizytę minister Hennig-Kloski . Ta odpowiedziała, że takie spotkanie już się odbyło w zeszły czwartek.

– Wystarczyło przyjść. Dwa kluby parlamentarne nie przyszły, bo widać nie chciały rozmawiać, tylko dalej robić na tym politykę – przekonywała minister klimatu i środowiska.

Rozłamowcy z klubu parlamentarnego Centrum, czyli obecni partyjni podwładni Pauliny Hennig-Kloski, są przekonani, że Sejm odrzuci wniosek o wotum nieufności wobec mister klimatu. Poseł Aleksandra Leo przy okazji wbija szpilkę swojemu byłemu klubowi – Polsce 2050.

– Teraz próbuje się odróżnić, trochę fika, a na koniec dnia, z podkulonym ogonkiem, jednak wszyscy albo większość zagłosuje przeciwko odwołaniu – mówiła Aleksandra Leo.

Na rozłam wśród koalicjantów liczy PiS i Konfederacja, którzy są autorami wniosku o odwołanie minister klimatu. Premier zapewne będzie jej bronił w Sejmie, ale nie wyklucza jej odwołania jeszcze przed albo tuż po głosowaniu. Może świadczyć o tym nagranie z okazji jego 69. urodzin. Widzimy na nim, jak premier Donald Tusk przegląda dokumenty i na jednej z kartek widzimy napis „rekonstrukcja kwiecień 26”.

TV Trwam News

drukuj