Z potrzeby serca

Ksiądz prałat Zdzisław J. Peszkowski, kapelan Rodzin Katyńskich i Pomordowanych
na Wschodzie:

Przyjazd Ojca Świętego Benedykta XVI do Polski jest z potrzeby serca, to się
czuje na każdym kroku. Wszystko, co Papież czyni, czyni z jakąś ogromną radością,
że się dopełniło coś, czego bardzo pragnął. I tego nie ukrywa.
Kiedy jechał z lotniska, wszystko było troszeczkę spóźnione, więc żeby zdążyć
na czas do katedry, nie zatrzymał się przy pomniku Golgoty Wschodu. Przejechał
tylko, spojrzał, pobłogosławił. Od momentu, kiedy wylądował na polskiej ziemi,
aż do chwili, kiedy przemówił do kapłanów w katedrze, troszeczkę przypomniał
się dawny kardynał Ratzinger. Jego mowa była uporządkowana, serdeczna, pewna
siebie. Przemawiał z nadzieją, że musi być wypełnione nasze zadanie jako kapłanów,
że nie ma taryfy ulgowej dla Polski, na którą bardzo liczy. Zaskoczeniem kompletnym
było to, że mówił po polsku i próbował w naszym języku jak najwięcej powiedzieć.
Miałem to szczęście być przy nim, kiedy stanął przy grobie Prymasa Tysiąclecia,
księdza kardynała Stefana Wyszyńskiego. To jego skupienie w ciągu tych dwóch
czy trzech minut było skupieniem kogoś, kto znał takich ludzi jak Prymas, był
z nimi, mógł przyjrzeć się im w czasie Soboru Watykańskiego. Kiedy wcześniej
pięciokrotnie był w Polsce, zawsze poruszał zagadnienie obecności ks. kard.
Wyszyńskiego, a także jego wpływu na Kościół i Polskę w czasie świętego Millennium.
Czuło się, że Papież dziękował Panu Bogu, że ma okazję być tutaj, przy grobie
Prymasa Tysiąclecia.

not. PCz

drukuj