fot. PAP/EPA

Wzrasta napięcie na linii Rosja – Ukraina

Z apelem do obu zwaśnionych stron o zachowanie rozwagi apelują m.in. Stany Zjednoczone. Chodzi o niepokoje w pobliżu granicy administracyjnej między Ukrainą, a anektowanym przez Rosję Krymem.

Rzecznik Departamentu Stanu USA wezwała strony do powściągliwości. „Wszelkie działania, grożą eskalacją sytuacji, która już teraz jest bardzo napięta i bardzo niebezpieczna” – powiedziała.

W środę rosyjska FSB poinformowała, że Ukraińcy planowali przeprowadzenie na Krymie ataku terrorystycznego. Prezydent Rosji Władimir Putin oskarżył Ukrainę o stosowanie „praktyki terroru” w celu sprowokowania nowego konfliktu i zdestabilizowania Krymu.

Z koeli prezydent Ukrainy Petro Poroszenko podwyższył gotowość bojowej ukraińskich sił w pobliżu granicy z Krymem i linii konfliktu w Donbasie.

Rosja buduje swoją pozycje międzynarodową na strachu i destabilizacji regionu – ocenił dr Michał Kuź, politolog.

– Zachodowi trudno jest wywrzeć większą presję polityczną, dyplomatyczną i gospodarczą na Rosję ze względu na kryzys Unii Europejskiej po Brexicie, kryzys NATO po nieudanym puczu w Turcji, represjach w tym kraju i dwuznacznych stosunkach polityków tureckich do Sojuszu Północnoatlantyckiego. Po trzecie z powodu wyborów w Stanach Zjednoczonych, gdzie jak wiadomo jeden z kandydatów jest bardziej prorosyjski, a pani Hilary Clinton z kolei też nie jest na rękę w tej chwili zaognianie konfliktów zewnętrznych. Te trzy kwestie tworzą dla Rosji idealną sytuację do podjęcia bardziej agresywnych działań o charakterze militarnym na Ukrainie – wskazuje dr Michał Kuź.

Z kolei sekretarz Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO) Ukrainy Ołeksandr Turczynow oświadczył, że rosyjskie zarzuty są próbą ukrycia strzelaniny między pijanymi rosyjskimi wojskowymi.

RIRM

drukuj