Wschodnia Ukraina nadal w ogniu

Okolice Doniecka, Ługańska i Debalcewa to tereny największych działań separatystów. Są nowe ofiary: zginął żołnierz, a w okolicach Ługańska życie straciła 6-letnia dziewczynka. Matka dziecka została ciężko ranna. Na Ukrainie rośnie strach przed otwartą inwazją Rosji.

Sytuacja jest poważna. Separatyści nie przestają ostrzeliwać ukraińskich pozycji a Rosja ciągle ich dozbraja. Zapewnienie bezpieczeństwa i obrony Ukrainy to dla premiera Jaceniuka zadania priorytetowe nowego rządu.

– Zadanie numer jeden to obrona narodowa i bezpieczeństwo. Chodzi konkretnie o reformę ukraińskich sił zbrojnych oraz całego sektora obronno-przemysłowego, wprowadzenie nowej broni, nowego systemu zarządzania siłami zbrojnymi oraz logistyki. Musimy zbudować taką armię, która będzie w stanie zatrzymać rosyjską agresję militarną, i która jest w stanie obronić obywateli Ukrainy – mówił premier Ukrainy Arsenij Jaceniuk.

Podczas narady z szefami resortów siłowych, prezydent Ukrainy powiedział, że ukraińskie siły zbrojne gotowe są do odparcia ataku w razie złamania porozumienia pokojowego na wschodzie kraju. Poroszenko zwrócił się jednocześnie z apelem do społeczeństwa, by zachowało spokój. Nie ma żadnych podstaw do paniki.

Prezydent powtórzył, że Ukraina nadal ma nadzieję na rozwiązanie konfliktu w Donbasie drogą pokojową. Zaznaczył, że władze w Kijowie zrobiły wszystko, by nie dopuścić do eskalacji sytuacji w tym regionie.

– Kwestię niektórych rejonów Donbasu można rozwiązać wyłącznie w sposób polityczny i pokojowy, jednak mamy siły i środki, by obronić nasz kraj. Proch powinien być suchy – powiedział prezydent Ukrainy.

W kraju rośnie zaniepokojenie związane z aktywnymi ruchami wojsk rosyjskich u jej granic oraz dostawami sprzętu wojskowego i przepływu ludzi z Rosji. Zdaniem Kijowa posiłki trafiają do opanowanych przez separatystów samozwańczych republik ludowych – Donieckiej i Ługańskiej. Jak wskazuje ekspert wojskowy Maksymilian Dura, nie znamy planów i zamiarów  rosyjskich względem wschodniej Ukrainy.

– Jesteśmy bardzo dobrze informowani o tym, co się dzieje na Ukrainie –  przede wszystkim przez NATO i ONZ. Musimy natomiast mieć świadomość tego, że tak naprawdę nie wiemy, co Rosjanie chcą osiągnąć. Niewątpliwie celem dla Rosji jest teraz Krym, natomiast wschodnia Ukraina jest jedynie „wisienką na torcie”, którą Rosjanie mogliby odzyskać. Jest to ogromny problem dla Rosji: jak teraz wybrnąć z tej sytuacji. Na razie nikt nie wie, co rzeczywiście powinno się zrobić, żeby ten konflikt został zażegnany – zaznacza kmdr. por.  Maksymilian Dura.

Jedno jest pewne – konflikt osłabia Ukrainę militarnie i gospodarczo; społeczeństwo ubożeje. Tysiące uciekinierów wewnątrz kraju potrzebuje pomocy po przesiedleniu.

TV Trwam News

drukuj