Włocławek: fałszerstwa przy zbieraniu podpisów?

Parlamentarzyści z okręgu toruńsko-włocławskiego domagają się zmiany prokuratury prowadzącej śledztwo ws. rzekomych fałszerstw przy zbieraniu podpisów referendalnych dot. odwołania prezydenta Włocławka.

Politycy napisali list do prokuratora generalnego Andrzeja Seremeta. Inicjator plebiscytu tj. „Komitet Obywatelski ws. odwołania Andrzeja Pałuckiego prezydenta Włocławka w trakcie kadencji” złożył wniosek o zorganizowanie referendum. Podpisało się pod nim 14 tys. 890 obywateli tego miasta.

Poseł ziemi włocławskiej Łukasz Zbonikowski powiedział, że jeszcze w dniu ich składania pojawił się anonimowy człowiek, przedstawiający się jako osoba z lewicy, który stwierdził, że 7 tys. z tych podpisów jest sfałszowana. Ku zaskoczeniu – jak mówi poseł – włocławska prokuratura podjęła szybkie kroki nie badając wiarygodności uprawdopodobnienia tego typu twierdzeń.

Prokuratura postanowiła przesłuchać blisko 15 tyś obywateli, którzy złożyli  swój podpis pod wnioskiem o zorganizowanie referendum. Do tej pory stwierdziła, że nieprawdziwych jest jedynie 90.

„To ma charakter i znamiona zastraszania ludzi, którzy chcieli, anonimowi wypełniać swoje konstytucyjne prawa”-  zaznacza parlamentarzysta.

– Parlamentarzyści wszystkich ugrupowań okręgu toruńsko-włocławskiego, poza jednym posłem SLD Panem Wenderlichem, podpisali wniosek do prokuratora generalnego, skargę na działalność prokuratury we Włocławku za tego typu praktyki. Zażądali jednocześnie, aby śledztwo, jeżeli musi się toczyć, prowadziła inna prokuratura, nie włocławska, choćby z tego względu, że właśnie podjęła – wydaje się niewspółmierne środki – do zagrożenia, ale również dlatego, że są to po prostu wyborcy lokalni. Oni nie powinni być sędziami w tej sprawie, jeżeli  mają swoje poglądy, mają swoje prawa wyborcze  mogą  uczestniczyć w referendum być jego zwolennikami lub przeciwnikami – powiedział Łukasz Zbonikowski.

Poseł zwraca także uwagę na fakt, że przy tak dużej skali przesłuchań prokuratura wyznaczył już datę ogłoszenia co zrobi w całej sprawie. Ma ona ogłosić decyzję w niedzielę

Ona nie wie jeszcze, czy zdąży przesłuchać wszystkich ludzi, ale wie, że na siedem dni przed wyznaczoną datą referendum, które ma być 27 października tego roku, chce ogłaszać, czy uznaje to za sfałszowane, czy nie sfałszowane podpisy. To jest kuriozum i nadzwyczajna przenikliwość prokuratury, która wie co będzie tego dnia, skoro nie jest w stanie przewidzieć ile osób przesłucha, przepyta i cokolwiek jeszcze wyniknie z tej sprawy. Pierwszy raz spotkałem się z czymś takim – dodał Łukasz Zbonikowski.

Pomimo całej sytuacji referendum najprawdopodobniej odbędzie się. Prawidłowych podpisów jest ponad 9 tysięcy. Dokładnie tyle wynosi minimalny próg aby przeprowadzić plebiscyt.

RIRM

 

drukuj