fot. PAP

Wizyta Kerry’ego w Polsce

Sekretarz stanu USA John Kerry  kontynuuje swoją wizytę w Polsce. Odbyły się już spotkania z szefem MSZ Radosławem Sikorskim i premierem Donaldem Tuskiem oraz młodymi polskimi naukowcami.

John Kerry rozpoczął wizytę w Polsce od złożenia kwiatów na grobie Tadeusza Mazowieckiego, jednak spacerując Nowym Światem i Krakowskim Przedmieściem nawet na chwilę nie zatrzymał się przy tablicy poświęconej pamięci ofiarom smoleńskiej tragedii.

Po spotkaniu z ministrem Sikorskim, amerykański dyplomata zadeklarował, że plany obrony antyrakietowej są aktualne, i że USA będą wypełniały swoje zobowiązania w tej sprawie. Dodał, że ok. 2018 r. będzie działała w Polsce tarcza antyrakietowa.

Prof. Mieczysław Ryba, historyk, stwierdził że wizyta Kerry’ego – patrząc na obecne sojusze i interesy państwa – ma raczej znaczenie kurtuazyjne.

– Pamiętajmy, że stosunki polsko-amerykańskie w ostatnich latach, za czasów Baracka Obamy, nie były aż tak różowe jakbyśmy medialnie chcieli je widzieć. Proszę zauważyć, że to Barack Obama zwinął tarczę antyrakietową w bardzo symboliczny dla Polski dzień: 17 września 2009 roku; a więc mamy do czynienia z sytuacją nakierowania się Stanów Zjednoczonych bardziej na Niemcy, na współpracę w układzie Paryż-Berlin, niż szukania w Europie Centralnej jakiegoś odniesienia, które byłoby alternatywą dla tamtych układów – ocenił prof. Mieczysław Ryba.

Profesor dodaje, że to od polskiego rządu zależy, jakie padną pytania i jakie zostaną wyciągnięte korzyści  tej wizyty.

– Jeśli ta wizyta jest, pytanie brzmi: jakie cele, jakie żądania, jakie wnioski postawi strona polska, a powinny być one bardzo konkretne, tzn. wzmocnienie obronności, wspólne projekty w tym zakresie. Pamiętajmy, że kurtuazja (oprócz jakichś wizerunkowych plusów dla samego Donalda Tuska i jego gabinetu) dla samej Polski niewiele wnosi. Trzeba byłoby przenieść te akcenty na zupełnie merytoryczne tory, wykorzystując pewne napięcie, które się pojawiło między tymi podmiotami zachodnimi a Stanami Zjednoczonymi – zaznaczył historyk.

Radosław Sikorski ocenił, że Polskę i USA łączą dobre relacje, ich potwierdzeniem jest współpraca polityczna i wojskowa. W kwestii tzw. afery podsłuchowej związanej z praktykami amerykańskiego wywiadu, szef polskiego MSZ poinformował, że uzgodniono, iż będą „bliższe konsultacje między naszymi służbami, jak zwalczać wspólne zagrożenie”.

Z kolei były wiceminister spraw zagranicznych, poseł Krzysztof Szczerski, podkreślił że polski rząd, szef MSZ powinni po wizycie przekazać obywatelom, jakie zapadły decyzje, bo może się okazać, że poza deklaracjami i ciepłymi słowami, nic z tej wizyty nie wynika.

– Najgorsza byłaby taka sytuacja, w której wizyta odbywałaby się przy dużym szumie medialnej propagandy, także ze strony rządu. „Wielka rzecz, John Kerry przyjeżdża do Polski!”- to gruba przesada, a treści dla obywateli byłoby z niej mało. To byłaby sytuacja najgorsza, dlatego, że utrzymywałaby fikcję dyplomacji polskiej,  w której niby odbywają się rozmowy, a z wizyty tak naprawdę nic nie wynika, a na drugi dzień, gdy proch opadnie, nie ma żadnych rezultatów. Uważam, że dziś, ważnym zadaniem dla ministra Sikorskiego po wyjeździe Johna Kerry’ego jest wytłumaczenie – i sejmowej Komisji Spraw Zagranicznych i polskim mediom, polskiej opinii publicznej i polskim obywatelom – po co przyjechał John Kerry, na jaki temat odbywały się rozmowy i jakie były ustalenia – powiedział poseł Krzysztof Szczerski.

Amerykański sekretarz stanu wspólnie z szefem MON Tomaszem Siemoniakiem odwiedził  32. Bazę Lotnictwa Taktycznego w Łasku, gdzie spotkał się z żołnierzami polskimi i amerykańskimi.

RIRM

drukuj