fot. flickr.com

Wiktor Orban zapowiada zmiany w węgierskiej konstytucji

Premier Węgier Wiktor Orban zapowiedział zmiany w konstytucji. Mają być one odpowiedzią na postulaty obywateli. W niedzielę, w niezobowiązującym prawnie referendum, ponad 98 proc. Węgrów, którzy oddali ważny głos, było przeciwko przymusowemu osiedlaniu uchodźców.

Jak zapowiadał Viktor Orban, głosowanie miało mu pomóc w walce o zaostrzenie polityki migracyjnej Unii Europejskiej. Ta – zdaniem węgierskiego przywódcy – zamiast odpowiadać na potrzeby ludzi, skłania ich do pójścia w ślady Wielkiej Brytanii i opuszczenia Wspólnoty.

Choć ponad 98 procent obywateli opowiedziało się przeciwko obowiązującym kwotom uchodźców, ze względu na niską frekwencję głosowanie uznano za nieważne. To nie stanowi jednak problemu dla Orbana. „Wynik jest wspaniały. Więcej Węgrów wypowiedziało się przeciw kwotom, niż zagłosowało za przystąpieniem do Unii Europejskiej” – zauważył węgierski premier.

– Pytanie jest proste: czy Brukseli, czy demokratycznej wspólnocie państw europejskich, wolno narzucić swą wolę państwu członkowskiemu, gdzie ponad 90 procent uczestników referendum jest jej przeciwnych? (…) Obiecuję państwu, obiecuję wszystkim obywatelom Węgier, że uczynię wszystko, aby to się nie mogło stać – mówił węgierski przywódca.

W związku z tym Węgierski przywódca zapowiedział zmiany w konstytucji.

– Najpierw trzeba nadać ważność publiczno-prawną decyzji ludzi. Dlatego w najbliższych dniach zgłoszę propozycję poprawek do konstytucji – powiedział premier Orban.

Ponad 40-procentową frekwencję opozycja zinterpretowała jako porażkę Orbana. Węgierski przywódca ma jednak powody do zadowolenia. W Unii coraz częściej mówi się o zaproponowanej przez kraje Grupy Wyszehradzkiej koncepcji „elastycznej solidarności”. Dobrowolność – to hasło przewodnie projektu wypracowanego m.in. przez Polskę i Węgry. W myśl propozycji, państwa, które nie przyjmą imigrantów, będą musiały w inny sposób wesprzeć Europę w walce z kryzysem m.in. poprzez większe zaangażowanie w ochronę granic czy pomoc uchodźcom poza Unią Europejską.

Polski politolog prof. Andrzej Gil ocenia, że wyniki referendum – pomimo niskiej frekwencji – to sukces Wiktora Orbana, ma ono bowiem duże znaczenie polityczne.

– Niemal 100-procentowa populacja tych uczestników referendum opowiedziała się za tym pytaniem, które zaproponował rząd Wiktora Orbana, czyli że o tym, kto będzie osadzony na Węgrzech, będą decydowali sami obywatele Węgier – nikt więcej. I to jest ogromny sukces, zwłaszcza, że Wiktor Orban posiada taką ciekawą zdolność polityczną, że co by się nie wydarzyło, to wyjdzie na jego. To dlatego, że on tak ustawił komentarz do tego referendum, że to, co wydawało się niemożliwe, czyli przegrana w sensie faktycznym nie gwarantowała mu jakiegokolwiek sukcesu, ale on doskonale wiedział, że ludzie będą głosowali za jego pytaniem. Stąd późniejsza decyzja o tym, że na bazie tego referendum będzie można zmienić konstytucję Węgier w tym zakresie samodzielności i suwerenności Węgier na własnym terytorium. Unia Europejska – owszem, natomiast pierwsze Węgry – i to jest ogromny sukces Wiktora Orbana i samych Węgrów – komentuje politolog z KUL.

 


TV Trwam News/RIRM

drukuj