fot. Nasz Dziennik

Wcześniej na Multipleks

Od 5 lipca, kiedy to Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji podjęła uchwałę o przyznaniu Fundacji Lux Veritatis koncesji na nadawanie programu Telewizji Trwam na naziemnym multipleksie cyfrowym, nie milkną pytania. Co dalej? Czy uchwała KRRiT oznacza zwycięstwo obrońców Telewizji Trwam? Kiedy bezpłatny sygnał katolickiej telewizji pojawi się rzeczywiście w każdym polskim domu? Czy nie podjęte zostaną jakieś działania opóźniające otrzymanie koncesji i rozpoczęcie nadawania naziemnego?

Warto wyjaśnić więc sytuację prawną i techniczną, z jaką mamy do czynienia obecnie.

Cztery wędrówki między urzędem a urzędem

To, co stało się przed tygodniem, to wymagana prawem (czyli ustawą o radiofonii i telewizji) uchwała KRRiT o przyznaniu koncesji na rzecz Telewizji Trwam. Po otrzymaniu oficjalnego potwierdzenia tej decyzji Fundacja Lux Veritatis będzie musiała zwrócić się do prezesa Urzędu Komunikacji Elektronicznej, by w drodze postanowienia zatwierdził warunki techniczne wykorzystania częstotliwości. UKE poinformuje przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji o możliwości udostępnienia częstotliwości na multipleksie pierwszym. Dopiero wtedy przewodniczący Jan Dworak wyda decyzję administracyjną o rozszerzeniu dla Telewizji Trwam dotychczasowego prawa do nadawania satelitarnego o prawo do nadawania naziemnego na MUX-1. Z tą decyzją w ręku Fundacja Lux Veritatis będzie musiała powędrować znów do Urzędu Komunikacji Elektronicznej, który wyda ostateczną decyzję o rezerwacji częstotliwości. Dopiero wtedy koncesja zacznie obowiązywać prawnie. Tak więc potrzebne są co najmniej cztery czynności administracyjne, w tym dwie decyzje pod rygorem kodeksu postępowania administracyjnego, dokonane przez dwie instytucje państwowe (KRRiT i UKE), by uchwała Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji z 5 lipca została wykonana. Ta skomplikowana procedura wymagana jest ustawą o radiofonii i telewizji. Można przewidywać, że opisany łańcuch czynności potrwa co najmniej trzy miesiące – przy założeniu dobrej woli obu urzędów i braku innych stron postępowania odwołujących się od decyzji.

Pamiętamy, że w roku 2011 pomiędzy uchwałą KRRiT przyznającą koncesje na miejsca na MUX-1 a ostatecznym uprawomocnieniem się decyzji koncesyjnej i decyzji o rezerwacji częstotliwości dla czterech nadawców (Eska TV, POLO TV, ATM i STAVKA) minęło aż osiem miesięcy.

Na łasce TVP

Obecnie sytuacja jest jeszcze bardziej skomplikowana. W roku 2011 multipleks był pusty. Teraz Telewizja Trwam otrzymała miejsce, które już jest tymczasowo zajęte przez TVP.

Mamy do czynienia z sytuacją regulowaną oprócz ustawy o radiofonii i telewizji także inną ustawą, o wdrożeniu naziemnej telewizji cyfrowej. Artykuł 7 tej ustawy mówi, że TVP ma prawo rozpowszechniać na MUX-1 sygnał TVP1, TVP2 i programy regionalne (pod nazwą TVP Info) do dnia pokrycia sygnałem swego własnego MUX-3 terytorium kraju zamieszkiwanego przez 95 proc. ludności, lecz nie dłużej niż do 27 kwietnia 2014 roku. Multipleks trzeci jest bowiem do momentu ostatecznego wyłączenia sygnału analogowej telewizji (czyli do końca lipca br.) multipleksem niepełnowartościowym – ma białe plamy na mapie. Dzieje się tak dlatego, że częstotliwości tego multipleksu zakłócałyby sygnał analogowy. Jednak ta przeszkoda zniknie już za niespełna trzy tygodnie.

Rozsądek podpowiada, że wcale nie musielibyśmy czekać do końca kwietnia przyszłego roku na wyprowadzenie się TVP z MUX-1 i zrobienie miejsca dla Telewizji Trwam. Tym bardziej że nadawca publiczny dostał w tym roku z rezerwy budżetu państwa niebagatelną kwotę 25 mln zł na uruchomienie nowych nadajników i stacji doświetlających wszędzie tam, gdzie nie dotrze sygnał MUX-3.

Czy jednak TVP uruchomi wszystkie nadajniki MUX-3 zaraz po 31 lipca, by dotrzeć z tym sygnałem do ponad 95 proc. obywateli? To telewizja publiczna zawiera umowę ze spółką EMITEL, prywatnym właścicielem nadajników oraz przekaźników, i ona za to płaci. To od woli prezesa Juliusza Brauna zależy, czy nie uzna przypadkiem, że opłaca mu się nadawać jeszcze przez kilka miesięcy z obu multipleksów. To oznacza bowiem, że widzowie, używając pilota, częściej natrafią na sygnał TVP, co zwiększy widownię i dochody z reklamy.

Na stronie internetowej Urzędu Komunikacji Elektronicznej jest udostępniona obszerna decyzja z 30 września 2011 r. o rezerwacji częstotliwości na MUX-1 na rzecz TVP. Możemy w niej wyczytać, że telewizja publiczna ma prawo nadawać na MUX-1 do 27 kwietnia 2014 r., natomiast nowe podmioty (a więc Fundacja Lux Veritatis) uzyskają to prawo dopiero z dniem 28 kwietnia przyszłego roku. Zatem TVP przekroczyć terminu kwietniowego nie może, ale nikt jej nie może zmusić do wcześniejszego opuszczenia pierwszego multipleksu. Tylko w razie dobrowolnej rezygnacji TVP prezes UKE będzie mógł dokonać rezerwacji częstotliwości dla Telewizji Trwam, umożliwiając jej nadawanie przed kwietniem 2014 roku.

Czekanie na komplet

Na koniec pojawia się trzecia komplikacja. Jak wiadomo, Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji ciągle nie rozstrzygnęła konkursów na ostatnie dwa miejsca na pierwszym multipleksie. Multipleks to w uproszczeniu paczka różnych cyfrowych programów telewizyjnych nadawanych na jednej częstotliwości. Dlatego do jednego sygnału zbiega się aż ośmiu różnych nadawców. Czterech już mamy od 2011 roku. Teraz miejsce dostała Telewizja Trwam i TVP na program dla dzieci TVP ABC.

Czekamy, kto dostanie koncesję na program filmowy, a kto na edukacyjno-poznawczy. O koncesję filmową walczą Telewizja Polsat, Kino Polska wraz z Agorą oraz Zjednoczone Przedsiębiorstwa Rozrywkowe (ZPR), które mają już koncesję na POLO TV i Eska TV, a także nadawca stacji Tele5. Obecność w tej grupie Agory, wydawcy „Gazety Wyborczej”, i lewicowego koncernu ZPR, wydawcy „Super Expressu” kojarzonego ze środowiskiem SLD, oraz pojawienie się Polsatu oznacza prawdziwą wojnę o strefy wpływów na rynku telewizyjnym. W jaki sposób rozstrzygnie to KRRiT, w której dwu członków delegowało SLD, a dwu prezydent Bronisław Komorowski?

Równie trudna do rozstrzygnięcia jest koncesja edukacyjna. Tu pojawia się międzynarodowy gigant Discovery, a także spółki kojarzone z wydawcą „Wprost” i „Do Rzeczy” oraz utworzona przez SKOK Apella. Jest tu również TV rolnicza Władysława Serafina, kolejna spółka koncernu ZPR, i TV Silesia powiązana ze środowiskiem SLD.

Ten układ kandydatów również wróży zaciekłą rywalizację o strefy wpływów i trudności w znalezieniu czterech głosów członków KRRiT. Opóźnienie tego rozstrzygnięcia może zahamować wypełnienie całego pierwszego multipleksu. Nawet gdyby TVP chciała wcześniej zwolnić miejsce na MUX, to Urząd Komunikacji Elektronicznej nie będzie się spieszył z rezerwacją dla nowych podmiotów, jeśli będzie miał wnioski tylko od dwu zamiast od czterech z nich.

Ten nad wyraz skomplikowany układ sił, przepisów i okoliczności sprawia, że obrońcy Telewizji Trwam do czasu pojawienia się jej sygnału w każdym polskim domu nie mogą zaprzestać czuwania, organizowania się i wyrażania swej woli wobec władz. Konieczne jest skrupulatne rozliczanie urzędów z każdej czynności i niemal codzienna kontrola postępu działań administracyjnych, które mają się zakończyć rozesłaniem naziemnego sygnału cyfrowego na cały kraj. Siła społeczna wytworzona w sprawie Telewizji Trwam nie może osłabnąć, tylko ciągle wzrastać.

Barbara Bubula

Autorka jest posłem na Sejm RP. W latach 2007-2010 była członkiem KRRiT desygnowanym przez prezydenta Lecha Kaczyńskiego.
drukuj