Ważne są nie tylko wybory parlamentarne, ale też referendum
W niedzielę 15 października po raz pierwszy w historii czeka nas połączenie referendum z wyborami parlamentarnymi. Na karcie będą widnieć pytania między innymi o wiek emerytalny i wyprzedaż państwowych przedsiębiorstw.
Wiek emerytalny po raz kolejny jest jednym z najważniejszych tematów kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość chce, aby Polacy wypowiedzieli się w tej sprawie w referendum. To fundamentalna kwestia dla każdego pracownika.
– Żeby ludzie w referendum powiedzieli, że nie chcą manipulowania przy wieku emerytalnym, że chcą stabilności i żeby to było zagwarantowane i pewne – mówił zastępca przewodniczącego Komisji Krajowej NSZZ „Solidarność”, Tadeusz Majchrowicz.
To za rządów PO-PSL wiek emerytalny został podniesiony i zrównany dla wszystkich do 67 lat. Kobiety-rolnicy miały pracować o 12 lat dłużej. Zmianę przeprowadzono bez pytania Polaków o zgodę. Teraz Donald Tusk znów odmawia obywatelom prawa do wyrażenia swojego zdania. Szef PO krytykuje referendum.
– Uroczyście stwierdziłem, że unieważniam to referendum, bo ono jest w sposób oczywisty nieważne – powiedział już jakiś czas temu.
– Odpowiedzi na pytania mają potwierdzić, w jakim kierunku powinna iść Polska i czego oczekują Polacy? – przypomniała minister rodziny i polityki społecznej, Marlena Maląg.
Do totalnego bojkotu referendum nawołuje też Lewica.
– 15 października nie bierz udziału w pisowskim referendum. To „ustawka” Kaczyńskiego – mówiła poseł Anna Maria Żukowska w spocie swojej partii.
Wiek emerytalny w Polsce jest jednym z najniższych w Europie. W wielu krajach trwa dyskusja o wydłużeniu lat pracy. Polacy mogą jednak wybrać sami, czy chcą dalej pracować, czy przejść na emeryturę.
– Wprowadzając obniżenie wieku emerytalnego, dajemy też dobrowolność – kto chce pracować dłużej, może to robić. Natomiast to pytanie ma przede wszystkim zabezpieczyć na przyszłość Polaków, żeby nie byli mamieni i okłamywani przez polityków – tłumaczył poseł Jan Mosiński z Prawa i Sprawiedliwości.
W niedzielę Polacy odpowiedzą również na pytanie dotyczące wyprzedaży państwowych przedsiębiorstw. Rząd Donalda Tuska masowo sprzedawał udziały strategicznych spółek, takich jak PGE, PKP Cargo, Ciech czy PKO BP. Sprzedano nawet kolejkę na Kasprowy Wierch. Budżet państwa zyskał na prywatyzacji zaledwie 58 mld zł – przypomniał wiceminister aktywów państwowych, Andrzej Śliwka. [czytaj więcej]
– Czyli ponad połowę tego, co tylko Orlen wpłaca w pierwszym półroczu tego roku do budżetu państwa z podatków – wskazał wiceszef MAP.
Wicemin. @SliwkaAndrzej: Politycy Platformy Obywatelskiej, zamiast merytorycznie przedstawiać program wyborczy, posługują się obelgami i kłamstwemhttps://t.co/anxVdtOBYy
— Radio Maryja (@RadioMaryja) October 12, 2023
W Europie Zachodniej panuje z kolei przekonanie, że kapitał ma swoją narodowość. Państwa, takie jak Francja, Niemcy czy Holandia kontrolują strategiczne przedsiębiorstwa. Dotyczy to sektorów m.in. zbrojeniowych czy energetycznych. Prywatny rynek nie gwarantuje nam, że pewne usługi będą świadczone w kryzysowych sytuacjach – zaznaczył dr Krystian Mieszkała, ekonomista.
– Pomyślmy sobie, że nagle prywatny podmiot uznaje, że nie opłaca mu się produkować prądu w zimę i wyłącza nam prąd – zobrazował ekspert.
Niezależnie od poglądów wyborców, wiążące referendum będzie miało fundamentalne znaczenie dla przyszłości Polski – przekonywał wiceprezydent Torunia i kandydat Prawa i Sprawiedliwości do Sejmu, Adrian Mól.
– Te pytania są niezwykle ważne i będą wiążące dla każdego rządu, jaki uformuje się po 15 października – powiedział polityk.
Według ostatnich sondaży większość wyborców, którzy planują udać się w niedzielę na wybory, zamierza oddać głos także w referendum. Badania opinii publicznej wskazują, że pytania referendalne są ważne dla wszystkich wyborców, niezależnie od poglądów.
TV Trwam News



