fot. wikipedia

Ważą się losy Nord Stream 2

W Brukseli waży się przyszłość gazociągu Nord Stream 2. Ambasadorowie państw Unii Europejskiej zajmują się dziś nowelizacją dyrektywy gazowej. Projekt nowelizacji próbują zablokować Niemcy, ale już teraz tracą sojusznika, jakim do tej pory była Francja.

To ostatni dzwonek. Jeśli dziś – w sprawie unijnej dyrektywy gazowej – państwa nie pójdą naprzód, to przed wyborami do PE nowych regulacji nie zdąży przyjąć Rada UE. A to oznacza, że gazociąg Nord Stream II będzie jeszcze trudniej zablokować.

– My, jako Polska, staramy się w Unii zebrać większość, która pozwoli tę dyrektywę przegłosować i rzeczywiście wprowadzić to w życie – mówi Piotr Naimski pełnomocnik rządu do spraw strategicznej infrastruktury energetycznej.

Swoją propozycję przygotowała tutaj prezydencja rumuńska. I tylko nieznacznie odbiega ona od wcześniejszego projektu Komisji Europejskiej. Jeśli projekt uda się uchwalić, to Nord Stream 2 zostanie objęty unijnymi przepisami dotyczącymi gazu.

– To wydawałoby się naturalne, ale jest atakowane przez tych, którzy chcą wyjątkowego statusu tego gazociągu, rosyjsko-niemieckiego, przede wszystkim przez Niemców, ale też i grupę krajów – podkreśla Piotr Naimski.

Ale dzisiaj Niemcy tracą sojuszników.

– Jest pewna nadzieja w zapowiedzi Francji, która zdecydowała się nie poprzeć tego projektu. Francja jest – obok Niemiec – główną siłą polityczną we władzach Unii – wskazuje dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

Jeśli dojdzie do głosowania, to Francja zagłosuje przeciwko Nord Stream 2.

– Bądźmy realistami. To nie jest tak, że Francja odkryła nagle Amerykę i zobaczyła, że ten projekt jest niekorzystny dla Europy. Z pewnością musiało się coś stać w innego rodzaju negocjacjach biznesowych między Berlinem a Paryżem – akcentuje dr Tomasz Teluk.

Media już teraz donoszą, że prezydent Francji Emmanuel Macron odwołał swój udział w monachijskiej konferencji bezpieczeństwa. 15 lutego miał rozmawiać z kanclerz Angelą Merkel. Pałac Elizejski przekonuje, by nie łączyć nieobecności francuskiego prezydenta ze sporem o Nord Stream 2, ale to nie oznacza przecież, że sporu nie ma.

– Czy uzależniamy się od Rosji? Mówię „nie”, jeśli jednocześnie dywersyfikujemy. Niemcy rozbudują swoją sieć terminali gazowych w przypadku gazu płynnego – mówi Angela Merkel.

Kanclerz Angela Merkel pozostaje przy swoim i twierdzi, że gazociąg nie zagraża bezpieczeństwu Europy. Zresztą podobne hasła od dawna padają w Moskwie.

– W dłuższej perspektywie to zwiększenie bezpieczeństwa energetycznego Europy – wskazuje Siergiej Ławrow, minister spraw zagranicznych Rosji.

Pozostaje problem Ukrainy, ale widzą go tylko państwa Europy Środkowo-Wschodniej, nie Niemcy. Dziś rozmowy unijnych ambasadorów, a to od nich zależy przyszłość projektu. Ale już teraz zablokowanie budowy gazociągu jest mało prawdopodobne – mówi dr Tomasz Teluk.

– Jest to projekt polityczny, długoterminowy, bardzo korzystny przede wszystkim dla Moskwy, bo będzie ona mogła grać gazem, będzie mogła naciskać na przywódców Europy Zachodniej – zaznacza dr Tomasz Teluk.

I dokładnie w taki sposób patrzą państwa Europy Środkowo-Wschodniej. Powstanie Nord Stream II budzi obawę, że Rosja nie zawaha się sięgnąć po szantaż w sporze z zachodem.

TV Trwam News/RIRM

drukuj