fot. PAP/Tomasz Waszczuk

Wątpliwa pomoc rządu ws. Polaków z Donbasu

To egzamin solidarności, gościnności i sprawnej organizacji – tak szefowa MSW Teresa Piotrowska podsumowała program adaptacji rodzin ewakuowanych do Polski z Ukrainy.

W styczniu rząd ewakuował z Donbasu 178 osób polskiego pochodzenia. Otrzymali oni zezwolenia na pobyt stały na podstawie posiadanej Karty Polaka lub udokumentowanego polskiego pochodzenia.

Wielu z nich musiało jednak uciekać z terenów objętych wojną na własną rękę, bo nie zostało objętych rządowym programem.

Pani minister nie dostrzega faktów – mówi Michał Dworczyk, prezes fundacji „Wolność i demokracja”.

Oczywiście, pomogliśmy jako państwo blisko 200 rodakom ściągniętym z Donbasu. Bez pomocy pozostawiliśmy jednak grupę przeszło 60 innych osób posiadających Kartę Polaka, które z Doniecka, Ługańska przyjechały do Polski na własną rękę. Nie przyjeżdżali oni w świetle kamer telewizyjnych, samolotami wojskowymi, a pani premier i ministrowie nie witali ich na płycie lotniska. Musieli oni bowiem uciec wcześniej, na własną rękę przyjechali do Polski albo przyjechali później, bo nikt ich nie poinformował o terminie ewakuacji. Te wszystkie osoby, pomimo licznych apeli, nie zostały przez rząd objęte opieką. W najlepszym razie – na co mogli liczyć – otrzymali karty stałego pobytu – tłumaczy Michał Dworczyk.

Ci Polacy, których nie objął rządowy program, otrzymali pomoc m.in. od polskich parafii. Z kolei do osób, którym nie udało się opuścić wschodniej Ukrainy, docierały transporty żywności, materiałów sanitarnych i środków pierwszej pomocy.

RIRM

drukuj