fot. twitter.com/KancelariaSejmu

Wassermann do Rostowskiego: próbuje pan podważyć zaufanie do mnie, ale ja nie okłamałam ludzi z mównicy sejmowej

Próbuje pan podważyć zaufanie do mnie, ale ja, w przeciwieństwie do pana, nie okłamałam ludzi z mównicy sejmowej, nie napisałam nieprawdy w raportach dot. Amber Gold – zwróciła się do b. szefa Ministerstwa Finansów Jana Vincent-Rostowskiego przewodnicząca sejmowej komisji śledczej Małgorzata Wassermann (PiS).

Wielogodzinne środowe przesłuchanie Jacka Rostowskiego przez komisję śledczą obfitowało w wymiany zdań między świadkiem a przewodniczącą komisji. Do jednego z nich doszło, kiedy Małgorzata Wassermann przytoczyła fragmenty zeznań złożonych przed komisją przez funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Jacek Rostowski powiedział, że nie oglądał zeznań, o których mówiła Małgorzata Wassermann, i z uwagi na sposób, w jaki prowadzi ona komisję śledczą, nie może mieć do niej pełnego zaufania, że „tak było”.

Małgorzata Wassermann odpowiedziała, że Jacek Rostowski obraził ją po raz kolejny.

„Tylko moja sytuacja i pana różni się tym, że ja, w przeciwieństwie do pana, nie okłamałam ludzi z mównicy sejmowej, nie napisałam nieprawdy w raportach. W przeciwieństwie do mnie, pan ma nie tylko szereg zaniedbań, niedopełnienia obowiązków przez podległych funkcjonariuszy, które skończą się w prokuraturze, połowy rzeczy pan nie wie i jeszcze w oficjalnych raportach wprowadzał pan opinię publiczną w błąd i pan (…) śmie podważać moje zaufanie” – podkreśliła Małgorzata Wassermann.

Pytała Jacka Rostowskiego, czy jest w stanie wskazać, w którym momencie powiedziała nieprawdę.

„Jak pan śmie, mając taką historię trzyletnią w swoim ministerstwie, mówić do mnie coś takiego i obrażać mnie którąś godzinę?” – wskazała przewodnicząca komisji.

„Próbuje pan podważyć zaufanie do mnie, natomiast ja przez dwa lata obronię każdą swoją wypowiedź, problem polega na tym, że pan ani wtedy, ani teraz nie jest w stanie obronić trzech lat działalności urzędów skarbowych, które panu podlegały” – kontynuowała.

Jacek Rostowski powiedział, że nie zgadza się z tymi stwierdzeniami; zarzucał, że w trakcie środowego przesłuchania przed komisją dochodziło do manipulacji.

PAP/RIRM

drukuj