fot. twitter.com/MSZ_RP

W. Waszczykowski o sytuacji na Morzu Azowskim: Spodziewaliśmy się, że Rosja będzie eskalować wojnę

Spodziewaliśmy się, że Rosja będzie eskalować wojnę i będzie chciała odciąć Ukrainę m.in. od Morza Azowskiego – powiedział były szef MSZ Witold Waszczykowski. Jak podkreślił, w przypadku konfliktu między Ukrainą a Rosją zawodzą rozwiązania międzynarodowe.

W niedzielę nad ranem rosyjski okręt „Don” staranował ukraiński holownik, który wraz z dwoma kutrami płynął z Odessy nad Morzem Czarnym do ukraińskiego portu w Mariupolu nad Morzem Azowskim. Wszystkie trzy jednostki należą do marynarki wojennej Ukrainy.

Rosjanie ogłosili, że ukraińskie okręty nie mogą przepłynąć pod mostem przez Cieśninę Kerczeńską, gdyż przeprawa jest zamknięta ze względu na osiadły na mieliźnie tankowiec. Strona ukraińska twierdzi, że Rosja, która powinna była poinformować o zamknięciu cieśniny międzynarodowe organizacje żeglugi, nie zrobiła tego.

W niedzielę wieczorem ukraińska marynarka poinformowała, że Rosjanie ostrzelali trzy ukraińskie jednostki i z pomocą swoich służb specjalnych przejęli nad nimi kontrolę. Podczas ataku rannych zostało sześciu ukraińskich marynarzy. Los trzech jednostek i ich załóg nie jest znany. Wiadomo, że ranni otrzymali od Rosjan pomoc medyczną. Załoga ukraińskich okrętów składała się z 23 osób. MSZ Ukrainy zażądało od Rosji ich uwolnienia.

O tę kwestię pytany był w poniedziałek w TVP1 były szef polskiej dyplomacji Witold Waszczykowski. Waszczykowski przypomniał, że konflikt ukraińsko-rosyjski trwa od 2014 r.

„Niestety spodziewaliśmy się tego, że Rosja będzie tę wojnę eskalować, że Rosja będzie starała się odciąć Ukrainę – nie tylko od Morza Azowskiego, od Krymu, ale być może od Morza Czarnego, czyli ta wojna może pójść również w kierunku Odessy, tym bardziej, że przecież wojska rosyjskie stacjonują po drugiej stronie Ukrainy w Nadniestrzu, tam też jest armia rosyjska, która może rozpętać wojnę przeciwko Ukrainie” – mówił Witold Waszczykowski.

Jak podkreślił były szef MSZ, w tej kwestii zawodzą rozwiązania międzynarodowe.

„Mamy teraz tego konsekwencje, iż mocarstwa europejskie, a wcześniej też mocarstwa amerykańskie za czasów prezydenta Obamy nie chciały włączyć się w rozwiązanie tego konfliktu” – ocenił.

B. szef MSZ zaznaczył, że Polska jest państwem, któremu najbardziej zależy na rozwiązaniu tego konfliktu, jako że sąsiaduje zarówno z Ukrainą, jak i Rosją, jednak nie należy do żadnego z formatów, które mogą się zająć jego rozwiązaniem. Ocenił też, że nawet, gdyby wprowadzono stan wojenny na Ukrainie, nie powinno to wpłynąć na relacje między Polską a Ukrainą i sytuację Ukraińców w Polsce.

„My już mamy milion, być może więcej pracowników ukraińskich w Polsce i oni funkcjonują, natomiast oczywiście obłożenie restrykcjami na granicy polsko-ukraińskiej może spowodować problem, ale raczej po stronie ukraińskiej” – powiedział Witold Waszczykowski.

Ukraina uznała niedzielne wydarzenia w Cieśninie Kerczeńskiej za akt agresji ze strony Rosji. W poniedziałek po południu w Kijowie odbędzie się zwołane w trybie nadzwyczajnym posiedzenie parlamentu w sprawie wprowadzenia stanu wojennego. W nocy z niedzieli na poniedziałek decyzję o stanie wojennym poparła obradująca pod kierownictwem prezydenta Petra Poroszenki Rada Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony (RBNiO).

Ambasador USA przy ONZ Nikki Haley poinformowała na Twitterze, że w poniedziałek w Nowym Jorku o godz. 11.00 (godz. 17.00 czasu polskiego) odbędzie się pilne posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie eskalacji napięć między Rosją a Ukrainą.

Szef MON Mariusz Błaszczak poinformował, że w związku z zaostrzeniem sytuacji na Morzu Azowskim spotka się z szefem Sztabu Generalnego WP, dowódcami Sił Zbrojnych RP oraz szefami wojskowych służb.

PAP/RIRM

drukuj