Premier Szydło uda się do Budapesztu

W najbliższych tygodniach premier Beata Szydło spotka się oficjalnie z Wiktorem Orbanem w Budapeszcie. Wizytę zapowiedział szef MSZ Witold Waszczykowski. Dodał, że w rozmowach z UE kierowany przez niego resort chce skorzystać z doświadczeń węgierskich.

Minister spraw zagranicznych, dopytywany dziś w TVP Info o środowe spotkanie prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego z premierem Węgier Viktorem Orbanem, powiedział m.in, że nie było to formalnie spotkanie międzypaństwowe, tylko spotkanie przywódców dwóch liderów partii, którzy „mniej więcej w połowie drogi między swoimi stolicami spotkali się i omówili cały kompleks problemów międzynarodowych, szczególnie europejskich”.

„To spotkanie było potrzebne, ponieważ ono jakby wyprzedziło spotkanie w tej chwili przedstawicieli państwowych” – powiedział Waszczykowski.

Pytany, dlaczego Orban nie spotkał się również z premier Beatą Szydło, szef polskiej dyplomacji odpowiedział:

„Dlatego, że zaproszenie dla pani premier zostało wystosowane wcześniej. (…) W pierwszych godzinach, kiedy rząd pani premier Beaty Szydło rozpoczął prace, odbyła się długa rozmowa telefoniczna. Miałem okazję uczestniczyć w tym dialogu. W tej chwili pracujemy nad terminem tego spotkania. Będzie to duża, normalna, państwowa wizyta pani premier w Budapeszcie” – poinformował minister.

Szef MSZ odniósł się też do twierdzenia, że ostatnie działania polskiego rządu, dotyczące Trybunału Konstytucyjnego, mediów, podatku bankowego, czy podatku od hipermarketów, są niemal polityczną kalką wcześniejszych działań rządu Orbana.

„Niemal. Niektóre sprawy rzeczywiście (…). I to są rozwiązania, które przyniosły sukces nie tylko Viktorowi Orbanowi, ale również Węgrom. Węgry wyszły z ciężkiej zapaści gospodarczej i politycznej i w związku z tym warto niektóre rozwiązania przyjąć” – odpowiedział Witold Waszczykowski.

Pytany był też, czy Jarosław Kaczyński chce skorzystać z doświadczeń Węgier, które musiały się tłumaczyć przed UE ze swoich działań. „Nie wiem, czy pan Jarosław Kaczyński – dlatego, że nie piastuje w tej chwili funkcji państwowych.

PAP/RIRM

drukuj