fot. PAP/Tomasz Gzell

W Warszawie trwa dwudniowe posiedzenie Europejskiej Partii Ludowej

Widzimy powolne oddalanie się Polski od ducha europejskiego – mówił w poniedziałek w Warszawie przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul.

Przedstawiciele największych partii chadeckich w Europie przybyli na zaproszenie szefa Platformy Obywatelskiej Grzegorza Schetyny, aby wspomóc opozycję w walce z rządem. Jednocześnie opozycja próbuje oczyścić swój wizerunek po niekorzystnym dla naszego kraju głosowaniu w europarlamencie.

W Warszawie trwa dwudniowe posiedzenie zgromadzenia politycznego Europejskiej Partii Ludowej, która jest największą grupą w Parlamencie Europejskim. W jej skład wchodzi między innymi PO, PSL, CDU/CSU, Forza Italia i Les Républicains.

Jak mówił przewodniczący Europejskiej Partii Ludowej Joseph Daul, głównym celem warszawskiego spotkania jest ocena działań polskiego rządu.

– Podstawowe rzeczy, które zawsze nas niepokoją, to są kwestie związane z praworządnością, z niezależnym sądownictwem i zwalczaniem korupcji. (…) Jesteśmy po to, żeby przyglądać się temu, co dzieje się w Polsce i aby pomóc Polsce odzyskać to miejsce w Europie, które miała wcześniej – oświadczył Joseph Daul.

Europejska Partia Ludowa w PE dysponuje obecnie największą liczbą mandatów: 219 spośród 751 osób. Jak podkreślił politolog Jarosław Komorniczak, ta grupa w dużej mierze rozdaje karty w Unii Europejskiej.

– Uzyskano wsparcie Europejskiej Partii Ludowej w poparciu dla Donalda Tuska jako kandydata na obecnie zajmowane stanowisko – mówił Jarosław Komorniczak.

Rafał Trzaskowski z PO wskazał na inny temat debaty.

– Dzisiaj będziemy dyskutować o kwestiach związanych z tymi najważniejszymi wyzwaniami dotyczącymi UE. Jutro będziemy rozmawiać o budżecie. Propozycje, które KE położyła na stole, są niepokojące. My wszyscy, którzy reprezentujemy państwa członkowskie i regiony, nie chcemy tak daleko idących cięć – powiedział Rafał Trzaskowski.

Zgromadzenie Europejskiej Patrii Ludowej w Warszawie ma jeszcze inny wymiar. Jest okazją do nagłośnienie apelu do Komisji Europejskiej w sprawie reformy Sądu Najwyższego. Włączają się w niego między innymi Gazeta Wyborcza czy Obywatele RP.

– Ma na celu skłonienie KE do złożenia w trybie artykułu 258 Traktatu o funkcjonowaniu UE skargi do Trybunału Sprawiedliwości UE na ustawę o Sądzie Najwyższym – powiedział Michał Wawrykiewicz z Inicjatywy Wolne Sądy.

Dalsze angażowanie zagranicznych polityków w wewnętrzne sprawy Polski to błędny krok – podkreślił poseł Prawa i Sprawiedliwości Andrzej Kryj.

– Myślę, że jeżeli politycy, którzy do tej pory mówili, że sprawy polskie będzie załatwiała ulica albo zagranica, będą przedstawiać sytuację w Polsce według tej narracji, która do tej pory była przez nich prowadzona, to może być to niedobre dla Polski – zaznaczył Andrzej Kryj.

Apel do Komisji Europejskiej w sprawie Sądu Najwyższego to nie jedyne tego typu działania Platformy Obywatelskiej. Ubiegłoroczne głosowanie w sprawie uruchomienia artykułu 7 poparło sześciu europosłów PO. We wtorek siedmiu europosłów zagłosowało za przyjęciem przepisów o pracownikach delegowanych. Zmiany wprowadzają m.in. wyższe koszty delegowania polskich pracowników do krajów zachodnich. To dla wielu Polaków może oznaczać utratę zatrudnienia. Szef PO Grzegorz Schetyna nie widzi problemu po stronie jego partii.

– Polska nie miała partnerów, nie miała tych, którzy wspieraliby interesy polskich firm, dlatego tu całość winy leży po stronie PiS. Ja myślę, że powoływanie się na to nieszczęśliwe głosowanie, które zostało skorygowane, jest chęcią przykrycia braku aktywności ze strony rządu – powiedział Grzegorz Schetyna.

W pomyłkę europosłów nie wierzy prawnik dr Grzegorz Skrobotowicz.

– Jeżeli grupa osób „myli się”, to pojawia się pytanie, czy faktycznie była to pomyłka, czy jest to teraz tłumaczenie się i próba naprawy swojego wizerunku przed polskimi obywatelami, natomiast intencja głosowania była zgoła odmienna – wskazał dr Grzegorz Skrobotowicz.

Politolog Andrzej Skiba podkreślił, że eurodeputowani mogli kierować się instrukcjami Europejskiej Partii Ludowej.

– To jest pytanie, do jakiego stopnia parlamentarzyści PO głosują zgodnie z instrukcjami Europejskiej Partii Ludowej, a do jakiego stopnia są to głosowania zgodne z polską racją stanu – mówił Andrzej Skiba.

Przepisy o delegowaniu mają być przegłosowane 21 czerwca przez ministrów do spraw zatrudnienia na posiedzeniu Rady Unii Europejskiej. Ostatecznie zmiany mają wejść w życie w połowie 2020 roku.

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj