fot. M. Marek/Nasz Dziennik

W Sejmie o potrzebach dzieci niepełnosprawnych

W Sejmie odbyła się dziś konferencja „Sytuacja niepełnosprawnych dzieci w Polsce i w innych krajach UE”. Jej celem była diagnoza sytuacji osób niepełnosprawnych na tle innych krajów UE i wskazanie rozwiązań najważniejszych problemów.

Udział w debacie wzięli m.in. eksperci, przedstawiciele rodziców dzieci niepełnosprawnych, a także Elżbieta Seredyn, wiceminister pracy i polityki społecznej.

Monika Sendor-Urban z fundacji „Dzielna Mama” wskazała, że najpilniejszą kwestią jest zwiększenie nakładów finansowych na potrzeby niepełnosprawnych.

– Pomoc ze strony państwa nie pozwala na niewiele – już nawet nie mówię o godnym życiu. To są ludzie, którzy nie mają już siły walki. Oni nawet nie potrafią prosić. Jeżeli ktoś się nad nimi pochyli, pomoże im, zauważy, napisze za nich podanie, pomoże coś załatwić, to oni w tym momencie coś będą mieli. Natomiast chwilę później już tego ponownie nie mają. W naszym państwie z jednej strony jest dobra wola, ale z drugiej strony, te środki są ustawione na bardzo niskim poziomie – powiedziała Monika Sendor-Urban.

Maja Szulc ze stowarzyszenia „Mam wybór”, mama niewidomego Martina, powiedziała, że rząd nie robi nic, aby pomóc rodzicom od chwili narodzin dziecka.

– Nie mamy żadnej ochrony psychologicznej, żadnej pomocy już w szpitalu, kiedy pojawia się niepełnosprawne dziecko. Na każdym etapie wzrastania naszego dziecka są po prostu przepaście. Rodzice muszą wszystko wydzierać. Muszą sobie radzić sami. Następnym etapem jest szukanie rehabilitacji, która w naszym kraju jest fatalna. Nie ma jej. Przypada nam 10 rehabilitacji na rok. To jest dramatyczne – podkreśliła Maja Szulc.

Rodzice dzieci niepełnosprawnych 8 września zorganizują wielki ogólnopolski protest w Warszawie. We wrześniu udadzą się także na protest do Brukseli.

RIRM

drukuj