fot. PAP/Darek Delmanowicz

W Sejmie dyskutowano o Polmosie w Łańcucie

W Sejmie odbyła się dyskusja nad losem łańcuckiej fabryki wódek Polmos. Spotkanie Prezydium Polsko-Francuskiej Grupy Parlamentarnej z udziałem francuskich właścicieli fabryki nie należało do łatwych – zaznaczył poseł Kazimierz Gołojuch.

Francuski właściciel zakładu chce przenieść 80 procent produkcji z Łańcuta do Starogardu Gdańskiego. Wiąże się to z utratą 130 miejsc pracy.

Strona francuska zakomunikowała, że jedyną propozycją w obecnej sytuacji jest budowa gorzelni, co pozwoliłoby na utrzymanie ok. 20 miejsc pracy.

Na zaprzestanie produkcji w Łańcucie nie zgadzają się pracownicy. Dyrektor generalny spółki argumentował decyzję dużą konkurencją i kryzysem na rynku wyrobów spirytusowych. Efektem tego jest spadek sprzedaży.

Poseł Kazimierz Gołojuch nie do końca zgadza się ze stroną francuską. Mówi, że lokalizacja fabryki przemawia za dalszą produkcją.

– Łańcut Polmos nie przynosi strat. Z tego, co wiemy, nie jest źle. Istotne są: czynnik ludzki, 250 lat tradycji, do tego wspaniałe położenie zakładu – bliskość autostrady, bliskość lotniska, bocznica kolejowa, obszar 7 ha na uboczu miasta fantastycznie położony, w sferze przemysłowej. To wszystko przemawia za tym, żeby produkować, żeby tam ludzie mieli zatrudnienie, żeby tam się też coś działo – powiedział Kazimierz Gołojuch.

Pracownicy łańcuckiego Polmosu zaproponowali wykupienie udziałów, na co nie zgodził się dyrektor generalny.

RIRM

drukuj