fot. Mateusz Marek/Nasz Dziennik

W Polsce rośnie inflacja

Według Głównego Urzędu Statystycznego w styczniu wynagrodzenia Polaków wzrosły o 7 procent. To efekt podwyższenia płacy minimalnej do 2600 złotych brutto. Niestety jednocześnie rosną ceny produktów i usług. Na początku tego roku zanotowano najwyższy od prawie 9 lat wzrost inflacji.

O 350 złotych od początku roku wzrosła minimalna pensja. Rośnie też średnie wynagrodzenie o około 7 procent, ale rosną też ceny usług i towarów. Widoczne jest to zarówno w dużych sklepach sieciowych jak i na bazarach.

– Wszystko drogie, emerytury tylko tanie – mówiła jedna z kobiet.

– Mięso, wędlina też poszło do góry – powiedziała inna.

Nie spodziewajmy się, że raptownie wszystko pójdzie do dołu – podkreślił jeden z mężczyzn.

W styczniu inflacja wyniosła 4,4 procent w ujęciu rocznym. Oznacza to najwyższy wzrost cen konsumpcyjnych od grudnia 2011 roku.

Jak mówił ekonomista dr Marian Szołucha, wzrost cen wynika m.in. z problemów w rolnictwie takich jak susza oraz choroby: Afrykański Pomór Świń i ptasia grypa. To jednak nie jedyna przyczyna.

– Inną przyczyną są rosnące koszty produkcji energii, a więc i cen tej energii, które to ceny natychmiast przekładają się na ceny towarów i usług – powiedział ekonomista z Instytutu Prawa Gospodarczego.

Na wzrost cen energii duży wpływ ma polityka klimatyczna Unii Europejskiej. W ostatnich latach ceny uprawnień do emisji gazów cieplarnianych wzrosły sześciokrotnie. Wyższe ceny energii przekładają się na ceny usług i towarów.

Dla wielu przedsiębiorców w tym dla pana Tymoteusza Biłyka, właściciela firmy telekomunikacyjnej, oznacza do podjęcie niepopularnych decyzji.

– Koszty wzrosły w związku z czym stoimy przed podjęciem decyzji czy podwyższyć ceny usług, czy może zwiększyć efektywność przedsiębiorstwa, a może uda się zrealizować jedno i drugie? – mówił Tymoteusz Biłyk.

Jak wskazywała profesor Grażyna Ancyparowicz z Rady Polityki Pieniężnej, wielu przedsiębiorców do podwyżek cen usług zachęcił wyższy dochód rozporządzalny Polaków.

– W usługach przez dłuższy czas w ogóle nie było żadnych korekt cen. Miały one cały czas ten sam cennik, ponieważ usługodawcy bali się podnosić ceny ze względu na to, że utracą klientów – powiedziała prof. Grażyna Ancyparowicz.

Ekonomista Conrad Gadomski wskazał na słabnącą obecnie koniunkturę gospodarczą naszego kraju. Swój udział we wzroście cen mają programy społeczne takie jak Rodzina 500 Plus.

– Nie można się oszukiwać – duże transfery socjalne zawsze powodują, że pieniądz staje się słabszy, że tego pieniądza na rynku nagle znajduje się wiele, a nie jest to pieniądz do końca wypracowany, jest to pieniądz poniekąd podarowany, a co za tym idzie pieniądz słabszy – podkreślił Conrad Gadomski.

Receptą na rosnącą inflację jest podnoszenie stóp procentowych czy zachęcenie przedsiębiorców do zwiększenia produkcji poprzez m.in. obniżanie ich podatków.

Według profesor Grażyny Ancyparowicz inflacja spadnie bez podejmowania specjalnych działań.

– Z tych projekcji, które mamy dotychczas, wynika, że jednak inflacja powinna powrócić w okolice celu inflacyjnego do końca tego roku. Przypominam, że to jest 2,5 procent, ale z odchyleniem o 1 punkt procentowy w górę lub w dół – wskazała ekspert z Rady Polityki Pieniężnej.

Na wzroście inflacyjnym korzysta budżet państwa, bo wyższe ceny to wyższe podatki, a tym samym wyższe wpływy do państwowej kasy. Kolejne dane o inflacji GUS zaprezentuje 13 marca.

TV Trwam News

drukuj