W niedzielę rano k. Sandomierza przejdzie fala powodziowa

Szef MSW Bartłomiej Sienkiewicz powiedział, że w niedzielę rano na Wiśle na wysokości Sandomierza spodziewana jest fala powodziowa, a woda osiągnie stany podkrytyczne.

Od godz. 7 – jak dodał – będzie tam w gotowości ponad tysiąc strażaków i policjantów. Sienkiewicz poinformował na sobotniej konferencji po posiedzeniu Rządowego Zespołu Zarządzania Kryzysowego, że na Wiśle są obecnie dwie fale powodziowe, a trzecia jest spodziewana za kilka dni.

„Krakowska jest niewielka i Kraków jest bezpieczny. Druga, która jest obecnie jest powyżej Krakowa, jest spodziewana w niedzielę. Według prognoz uformuje się też trzecia, słabsza, która pojawi się parę dni później i będzie niższa od dwóch poprzednich” – wyjaśnił.

Sienkiewicz podkreślił, że przez wciąż padający deszcz sytuacja jest dynamiczna, dlatego pełne dane dotyczące wysokości drugiej fali spodziewanej w Sandomierzu spłyną w niedzielę rano. „Stany alarmowe są przekroczone w 27 miejscach w Polsce, głównie w zlewni Wisły”- mówił.

„Spodziewamy się w okolicach środkowego biegu Wisły stanów podkrytycznych” – dodał. Stan podkrytyczny – jak wyjaśnił – oznacza, że stany wody nie przekroczą poziomu z 2010 roku, ale się „niebezpiecznie zbliżają do tego poziomu”.

Szef MSW podkreślił, że została przygotowana operacja zabezpieczenia, w której weźmie udział ponad tysiąc osób – jednostki straży pożarnej i kilkuset policjantów, którzy będą mieć wsparcie wojska i helikopterów. „O godz. 7 rano został określony termin gotowości wszystkich sił w okolicach Sandomierza i Tarnobrzegu” – zapowiedział.

 Na Podkarpaciu w sobotę rano alarm powodziowy nadal obowiązywał w ośmiu powiatach. W północnych powiatach regionu strażacy zakończyli umacnianie wałów, m.in. wzdłuż Wisły oraz w widłach Wisły i Sanu.

***

Poziom wód w rzekach jest wszędzie niższy o kilkadziesiąt centymetrów w porównaniu do tego z powodzi w 2010 r .- poinformował w sobotę dyrektor Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej Mieczysław Ostojski. Dodał, że obecnie sytuacja „nie jest bardzo groźna”.

Jak poinformowało Ministerstwo Administracji i Cyfryzacji w sobotę rano zanotowano przekroczenie stanu alarmowego na 27 stacjach wodowskazowych w dorzeczu Wisły i na siedmiu stacjach wodowskazowych w dorzeczu Odry. Z kolei do przekroczenia stanu ostrzegawczego doszło na 67 stacjach wodowskazowych w dorzeczu Wisły oraz 13
w dorzeczu Odry.

MAC zastrzegł jednocześnie, że przewidywane są burze na południu, w centrum i na wschodzie kraju oraz długotrwałe, intensywne deszcze na południu, które mogą powodować podtopienia, powódź opadową oraz awarie energetyczne. Dyrektor IMGW powiedział podczas sobotniej konferencji prasowej, że w nocy z soboty na niedzielę pojawią się opady w woj. podlaskim i warmińsko-mazurskim. „W niedzielę pojawią się burze, miejscowo można spodziewać się opadów gradu” – dodał Ostojski.

„Wszystko w nocy z niedzieli na poniedziałek powinno się uspokoić, a od poniedziałku powinno napływać cieplejsze powietrze, temperatury powinny wzrosnąć i nie powinno już być opadów” – mówił. Ostojski powiedział, że obecnie sytuacja na rzekach, „chociaż poważna, nie jest już bardzo groźna” i – jak zastrzegł – „mam nadzieję jest pod kontrolą”.

Dodał jednak, że sytuacja jest dynamiczna, dlatego nie można lekceważyć zagrożenia, gdyż prognozy zawsze obarczone są pewną granicą błędu. Według prognoz – jak zaznaczył Ostojski – fala wezbraniowa na Wiśle powinna dotrzeć do Sandomierza w niedzielę około godz. 11. „Prognozy mówią, że poziom wody powinien wynosić do godz. 22 do 778 cm i następnie będzie opadał do godz. 8 rano w poniedziałek do 744 cm” – powiedział.

„W roku 2010 w Sandomierzu przelanie nastąpiło na poziomie 807 cm. Jeżeli nie będzie sytuacji związanej z rozszczelnieniem lub pęknięciem wału, to nie powinno się nic stać” – zaznaczył Ostojski. Z kolei jeśli chodzi o Warszawę, to według prognoz IMGW, fala dotrze w środę lub czwartek i jest obecnie oceniana na poziom 660-680 cm. „Nie będzie to 780 cm, jak było w roku 2010” – dodał.

Ostojski zaznaczył też, że także sytuacja na Odrze – pomimo przekroczenia miejscowo stanów alarmowych – jest pod kontrolą. „W rejonie Raciborza sytuacja z punktu widzenia hydrologicznego nie jest niebezpieczna, tym bardziej, że spodziewamy się tam zakończenia opadów” – dodał.

Według danych straży pożarnej od czwartku w województwach małopolskim, podkarpackim, śląskim, lubelskim i świętokrzyskim straż pożarna interweniowała ponad 5 tys. razy; ponad 2,4 tys. w czwartek, prawie 2350 w piątek, reszta interwencji miała miejsce w sobotę rano. Działania prowadzone były przez 1382 zastępy straży.

PAP

 

drukuj