fot. pixabay.com

W kwietniu wejdą w życie zmiany dot. prac domowych w szkołach

Od kwietnia w szkołach podstawowych prac domowych nie będzie lub nie będą one obowiązkowe i oceniane.

To fragment rozporządzenia w sprawie zmian dotyczących prac domowych w szkołach podstawowych, które zacznie obowiązywać od kwietnia: „W klasach I–III szkoły podstawowej nauczyciele nie będą zadawać prac domowych do wykonania przez ucznia w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych. Wyjątek stanowią prace dotyczące usprawniania motoryki małej, czyli ćwiczeń polegających na rozwijaniu umiejętności ruchowych dłoni. (…) W klasach IV-VIII szkoły podstawowej uczniowie nie będą mieli obowiązku wykonywania prac domowych zadawanych w czasie wolnym od zajęć dydaktycznych. Wykonanie lub niewykonanie pracy domowej nie będzie oceniane”.

Zmiany mogą mieć daleko idące konsekwencje – zwraca uwagę publicysta „Naszego Dziennika”, dyrektor Kolegium Świętej Rodziny w Łomiankach, dr Andrzej Mazan.

– Zmierza to w stronę pajdokracji i przyznania dzieciom uprawnień, których nie powinny mieć. Nie powinny decydować o tym czy odrabiać prace domowe, czy też nie. To przesunięcie akcentu i odpowiedzialności na osoby, które są nieodpowiedzialne – wskazuje dr Andrzej Mazan.

Rezygnacja z prac domowych odbije się przede wszystkim na słabszych uczniach, którzy zostaną pozbawieni motywacji do nauki w zaciszu domowym, do wypracowania i utrwalenia wiedzy zdobytej w szkole.

– Sama nauka w szkole wprowadza tematy, zagadnienia, metody, prawa. To wszystko uczniowie poznają w szkole, a w dobrze zorganizowanych pracach domowych uczniowie mogą wyćwiczyć umiejętności. To, że zadania domowe nie będą obowiązkowe, to najprawdopodobniej negatywnie wpłynie na uczniów słabiej zaangażowanych (…). Ci, którzy nie mają pozytywnej motywacji, prawdopodobnie nie będą ich robić, tym samym nie będą ćwiczyć. Poszerzy się luka pomiędzy uczniami zaangażowanymi, pilnymi, a uczniami, którzy potrzebują motywacji negatywnej, czyli tego, że coś jest obowiązkowe – mówi Andrzej Dunajski, dyrektor Szkoły Podstawowej ISKRY we Wrocławiu.

Zmiany w edukacji dotkną także rodziców, którym pod płaszczykiem rzekomego „odciążenia ich od obowiązków związanych z edukacją najmłodszych” ogranicza się kontrolę nad treściami przekazywanymi dzieciom.

– Jest próba odcięcia kontroli, współdziałania domu ze szkołą, czyli izolacja domu od szkoły. Szkoła staje się instytucją autonomiczną. Pytanie przez kogo kierowaną – ministerstwo czy nauczycieli? To jest też odrębna sprawa, że potraktowano nauczycieli jak przedmiot (…). Przecież można było delikatnie powiedzieć, że zaleca się ograniczenie prac domowych, pozostawiając autonomię rozwiązań nauczycielom – wskazuje dr Andrzej Mazan.

W ten sposób tworzy się wizję szkoły bez wymagań. Pytanie, dokąd taka szkoła może doprowadzić młodego człowieka i jak może wpłynąć na jego dalszą edukację, kształcenie i przyszłość, a co za tym idzie przyszłość całego polskiego społeczeństwa?

TV Trwam News

drukuj