fot. Tomasz Strąg

W. Gadowski: Politycy nabrali wody w usta i boją się mówić o pomniku Rzezi Wołyńskiej śp. Andrzeja Pityńskiego. Do tego trzeba odwagi prezydenta stolicy, ministra kultury, premiera i „naczelnika państwa”

Andrzej Pityński był wojownikiem, który prowadził swój wielki bój i go nie skończył. To był bój o postawienie w Polsce pomnika Rzezi Wołyńskiej. Wszyscy politycy nabrali wody w usta i boją się mówić o pomniku Rzezi Wołyńskiej śp. Andrzeja Pityńskiego. Do tego trzeba odwagi prezydenta stolicy, ministra kultury, premiera i „naczelnika państwa” – akcentował redaktor Witold Gadowski w swoim „Komentarzu Tygodnia” opublikowanym w serwisie YouTube.

18 września br. zmarł wybitny polonijny rzeźbiarz Andrzej Pityński. Był twórcą wielu pomników. Jego ostatnim dziełem był pomnik Żołnierzy Wyklętych w Jaśle, którego projekt wykonał bezpłatnie. W 2017 roku prezydent Andrzej Duda odznaczył Andrzeja Pityńskiego Orderem Orła Białego. [czytaj więcej] 

– Andrzej był wojownikiem, który prowadził swój wielki bój – być może ostatni, jaki spostrzegał – i go nie skończył. To był bój o postawienie w Polsce pomnika Rzezi Wołyńskiej. Pomnik został wykonany za pieniądze Polonii, kosztował ponad 300 tys. dolarów. Andrzej zrzekł się honorarium, wykonał pomnik pro bono. Pomnik sprowadzono do Polski i został on dosłownie uwięziony w Zakładach Metalowych w Gliwicach – otoczony drutem kolczastym, żeby żadne polskie oko go nie widziało – opowiedział Witold Gadowski.

Publicysta dodał, że pomnik Rzezi Wołyńskiej Andrzeja Pityńskiego stoi w Polsce „aresztowany” już drugi rok i „żadne polskie miasto nie chce go ustawić”.

– Wszyscy politycy nabrali wody w usta i boją się mówić o pomniku Rzezi Wołyńskiej – wybitnym pomniku, wybitnie symbolicznym; który oddaje całą prawdę o tragedii Wołynia nie po to, żeby drapać sumienia, serca i wzbudzać nienawiść, ale po to, żeby wspólna przyszłość Polaków i Ukraińców ułożyła się na twardym kamieniu prawdy. Piasek kłamstw, niedomówień, niedopowiedzeń, nierozliczeń nigdy nie zbuduje trwałego fundamentu. Andrzej doskonale o tym wiedział – zaznaczył redaktor.

– Ten pomnik musi stanąć w Polsce. Najlepiej, gdyby stanął w Warszawie na Krakowskim Przedmieściu, gdzie opatrywałaby go tablica w języku angielskim, opowiadająca o tym, co stało się na Wołyniu. Ale do tego trzeba odwagi prezydenta stolicy, odwagi ministra kultury, premiera i „naczelnika państwa”. Myślicie, Państwo, że oni mają odwagę, żeby ustawić pomnik Rzezi Wołyńskiej? – pytał autor „Komentarza Tygodnia” i poinformował o petycji, która ma zostać stworzona w tej sprawie.

Andrzej Pityński był także autorem Pomnika Katyńskiego w Jersey City – pierwszego pomnika katyńskiego w Stanach Zjednoczonych stojącego na otwartej przestrzeni miejskiej.

– Mam do tego pomnika bardzo osobisty stosunek, bo kiedy NKWD aresztowało w Skałacie mojego dziadka, Franciszka Gadowskiego, całej rodzinie wydawało się, że jeszcze go ujrzy, że kiedyś się spotkają. Nie spotkali się już nigdy. Moja babcia, a jego żona umierając, zabrała do trumny jedynie starą paczkę papierosów, na której jej mąż Franek napisał do niej gryps: „Nie martw się. Będę nad wami czuwał. Opiekuj się chłopcami”. (…) Pomnik Katyński Andrzeja Pityńskiego, jego opowieści, jego losy i myślenie było mi bardzo bliskie – wspominał dziennikarz.

Witold Gadowski podzielił się także swoją refleksją na temat śp. Andrzeja Pityńskiego i jego pracy dla Ojczyzny.

– Hołduję zdaniu, że jesteśmy jak wątłe świece, które gasną – chwilę jeszcze świecą swoim odbitym blaskiem i grzeją stygnącym popiołem knota; ale są świece, które palą się jaśniej i palą się dalej. Taką świecą był Andrzej Pityński. Pomódlcie się, Państwo, za jego polską na wskroś duszę i zobaczcie jeszcze kilka jego pomników, które pozostały i będą – zachęcał redaktor.

radiomaryja.pl

drukuj