fot. PAP/Jakub Kamiński

Rozprawa red. Gadowski kontra Axel Springer odwołana „ze względów bezpieczeństwa”; Zebrani zaśpiewali „Rotę”

W piątek w Sądzie Okręgowym w Warszawie miał się rozpocząć proces, jaki dziennikarzowi śledczemu Witoldowi Gadowskiemu wytoczył niemiecko-szwajcarski koncern medialny Ringier Axel Springer.

Koncern pozwał Witolda Gadowskiego za „naruszenie dóbr osobistych”.

„Zarzucili mi, że przypominam brunatną przeszłość Axela. Proszę o materiały i świadectwa, które pozwolą uczynić z rozprawy 23 listopada rozprawę z >>ich matkami i ojcami<<. Reprezentuje ich kancelaria Zięba, Kochański” – poinformował na Twitterze dziennikarz.

„Pozywający mnie żąda upokarzających dla mnie przeprosin, 50 tys. złotych grzywny oraz zaprzestania mówienia prawdy o sobie w mediach” –dodał dziennikarz.

Witold Gadowski wskazywał, że nie przekazano mu pozwu, więc z konkretnymi zarzutami będzie mógł zapoznać się dopiero na sali sądowej.

Proces miał ruszyć w piątek w warszawskim Sądzie Okręgowy. W sądzie stawiły się dziesiątki osób wspierających Gadowskiego. Nie zabrakło okrzyków nawiązujących do pochodzenia koncernu, zgromadzeni odśpiewali też „Rotę”. Ostatecznie rozprawę odwołano. Dlaczego? Uzasadniono to „względami bezpieczeństwa”. Faktycznie – sala, jaką wyznaczono na rozprawę, był niewielka i mogła pomieścić ok. 10 osób.

„Jestem niezwykle wzruszony, jestem wdzięczny Polakom. Wierzę w Polskę i Polaków. Widzę, że przychodzą zwykli normalni ludzie, a nie działacze polityczni, pisowscy czy platformersi, ale zwykli Polacy, którzy po prostu bronią sprawy. Dzięki wam czuję siłę do walki przeciwko wszystkim, którzy Polsce szkodzą” – mówił Witold Gadowski.

Twitter/doRzeczy/wRealu24/RIRM

drukuj