fot. gadowskiwitold.pl

W. Gadowski: Dlaczego nie rozmawiamy o COVID w gronie naukowców? Co się dzieje, że istnieje jakaś niezwykła cenzura w podawaniu nam informacji o COVID-19, terapiach, sposobach leczenia, przeciwdziałania?

Dlaczego nie rozmawiamy o COVID w gronie naukowców? Dlaczego te dyskusje nie są transmitowane publicznie? Co się dzieje, że istnieje jakaś niezwykła cenzura w podawaniu nam informacji o COVID-19, terapiach, sposobach leczenia, przeciwdziałania? (…) Dlaczego jacyś wyciągnięci z kapelusza eksperci Ministerstwa Zdrowia decydują o wszystkim, a politolog, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, śmie pouczać profesora medycyny w programie telewizji publicznej? – zastanawiał się red. Witold Gadowski w swoim „Komentarzu tygodnia” opublikowanym na serwisie YouTube. 

Na wstępie swojego komentarza Witold Gadowski nawiązał do wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Bliżej zwycięstwa jest kandydat demokratów Joe Biden, który obecnie może liczyć na 253 głosy elektorskie. Kandydat republikanów, obecny prezydent USA Donald Trump, do tej pory zgromadził 214 głosów elektorskich.

– Jeżeli wygra Joe Biden, to nie tylko, że znajdziemy się w niezbyt dobrych relacjach z nową administracją prezydencką, ale przewiduję także, że pierwsza wizyta Bidena w Europie to będzie wizyta w Berlinie i odnowienie wspólnej polityki Waszyngtonu i Berlina. A czym pachnie taka wspólna polityka? Możemy to od lat odczuwać na grzbiecie. Wtedy Berlin, Moskwa – wszystko idzie jak po sznurku, powstaje IV Rzesza. Oczywiście, oświecona, demokratyczna, pouczająca całą Europę o demokracji. Oto wnukowie niemieckich morderców będą teraz uczyć Europę demokracji. Tak jak kiedyś uczyli Europę czystości rasowej, tak jak kiedyś uczyli Europę swoich marszów, tak jak kiedyś tworzyli w Europie strefy „Nur für Deutschen”. Tak będzie, gdy wygra Joe Biden – ocenił redaktor.

Dziennikarz odniósł się również do trwających od kilkunastu dni w Polsce protestów przeciwko orzeczeniu Trybunału Konstytucyjnego ws. przesłanki eugenicznej tzw. aborcji.

– Mamy rewoltę gimbazy – tak pogardliwie nazywa się nastolatki, może niesłusznie – i babonów. Rewolucja prowadzona przez babony i gimbazę. Babony, które jakby chciały się zemścić na Panu Bogu za to, że nie obdarzył je przymiotami, których oczekujemy od kobiet: kobiecością, gospodarnością, ciepłem, poczuciem swojego miejsca w rodzinie. To babony, które chcą zemścić się na całym świecie za swoją (zasłużoną często) pozycję życiową. Przywódczynią tej krucjaty gimbazy, która odbywa się przede wszystkim w Warszawie, ale także w wielu innych miastach, jest pani Marta Lempart. Kobietom wieku się nie wypomina, więc nie będę cytował jej metryki, ale zdążyła już w swoim życiu prowadzić interesy we Wrocławiu wraz ze swoim tatuniem. Te interesy owiane są dosyć nieświeżą mgiełką. Zdążyła aplikować do Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego, gdzie wraz ze swoją kochanką chciały służyć Polsce (…). Dziś mamy polską La Pasionarię – ale każdy kraj i każda epoka ma taką La Pasionarię, na jaką zasłuży – zaznaczył.

Publicysta skomentował również ostatnie działania rządu w celu zapobiegania rozprzestrzeniania się zakażeń koronawirusem, a więc wprowadzanie głęboko idących restrykcji.

– Przed nami de facto lockdown. (…) Rząd robi lockdown bez używania słowa lockdown. To kolejne tchórzostwo ze strony rządu. Tak jak i pokazówki w postaci otwarcia szpitala na Stadionie Narodowym. Stadion Narodowy, kilkadziesiąt tysięcy miejsc – jak Państwo myślicie, ile łóżek? Trzysta. Trzysta łóżek to może być w powiatowym szpitalu, ale na Stadionie Narodowym? A tu jeszcze pawilon EXPO będzie też adaptowany na potrzeby leczenia COVID-19. Tylko czy leczenia? Jakoś rząd nic nie mówi o leczeniu COVID-19 – zwrócił uwagę autor „Komentarza tygodnia”.

Najpierw powinno się myśleć o lekach na COVID-19, potem o szczepionkach, a najwcześniej – o odpowiedniej profilaktyce – wskazał Witold Gadowski.

– Tylko jaka profilaktyka w Polsce jest stosowana? Profilaktyka, która prowadzi do tego, że miliony ludzi zapadną na depresję, wpadną w bezrobocie i będą musiały dostawać pensję gwarantowaną, pensję społeczną? W styczniu zaczyna się szczyt w Davos i stamtąd przyjdą wytyczne, co dalej. Przyszły rok będzie rokiem ciężkiej walki o wolność. Rokiem, w którym będą chcieli zlikwidować gotówkę. Już pani prezes ZUS twierdzi, że gotówka jest niepotrzebna w rozliczeniach ZUS-owskich. Powiedziała to oficjalnie. Uderzenie w gotówkę to uderzenie w naszą wolność. Jeżeli będą nam chcieli odebrać gotówkę, to nie możemy na to pozwolić. I nie mogą nas zastraszyć tym, że COVID szaleje, bo COVID szaleje szczególnie w momentach, gdy jest to niewygodne władzy – zauważył.

Redaktor poinformował o problemach, na które napotkał pulmonolog z Przemyśla, który chwalił się wysoką skutecznością leczenia COVID-19 za pomocą amantadyny.

– W ostatnim czasie dużo hałasu w Polsce zrobiła amantadyna, substancja, która jest podawana chorym z chorobą Parkinsona, a której oddziaływanie lecznicze na swoich pacjentów u chorych na COVID zauważył pewien lekarz z Przemyśla. Mówiłem o tym w poprzednim komentarzu. Od tamtego komentarza niestety podziało się wiele, ponieważ lekarz został upominany, że lek, który on proponuje w swojej terapii, nie jest wpisany w schematy leczenia COVID. A skoro nie jest wpisany, nie może być stosowany w leczeniu COVID. Natychmiast na lekarza, pana Włodzimierza, pulmonologa z Przemyśla, doniósł jego kolega do izby lekarskiej i rozpoczęło się postępowanie wyjaśniające przed izbą lekarską, które może się skończyć tym, że jeżeli nadal będzie pan doktor stosował lek z amantadyną, może zostać pozbawiony uprawnień do wykonywania swojego zawodu – podkreślił dziennikarz.

W Polsce w ogóle nie toczą się dyskusje naukowe na temat COVID-19 – akcentował publicysta.

– Dlaczego nie rozmawiamy o COVID w gronie naukowców? Dlaczego te dyskusje nie są transmitowane publicznie? Co się dzieje, że istnieje jakaś niezwykła cenzura w podawaniu nam informacji o COVID-19, terapiach, sposobach leczenia, przeciwdziałania? Co się dzieje, że nie podawane są następstwa choroby COVID-19? (…) Dlaczego dziś nie siadają specjaliści różniący się poglądami na terapię, na pochodzenie choroby, na jej następstwa i przebieg i nie odbywają publicznych dyskusji, używając argumentów medycznych? Dlaczego to się nie dzieje? Dlaczego jacyś wyciągnięci z kapelusza eksperci Ministerstwa Zdrowia decydują o wszystkim, a politolog, rzecznik Ministerstwa Zdrowia, śmie pouczać profesora medycyny w programie telewizji publicznej? – pytał autor „Komentarza tygodnia”.

radiomaryja.pl 

drukuj