fot. twitter.com/PolskieMieso

W. Choiński: Unia Europejska doprowadziła do tego, że wyśrubowała standardy jakościowe i dobrostanowe do maksimum. Niestety nie wymagamy podobnych standardów od krajów Mercosuru

Rynki krajów Unii Europejskiej i Mercosuru działają trochę na innych zasadach. Unia Europejska doprowadziła do tego, że wyśrubowała standardy jakościowe i dobrostanowe do maksimum. Niestety nie wymagamy od krajów Mercosuru podobnych standardów, jakich wymagamy od unijnych producentów. To nie jest równe traktowanie. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę, iż koszty produkcji są różne, to producenci polscy są po prostu na straconej pozycji – mówił Witold Choiński, prezes Związku Polskie Mięso, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

W obliczu umowy z Mercosurem pojawiają się istotne obawy dotyczące bezpieczeństwa i stabilności rynku Unii Europejskiej. Szczególnie niepokojący jest brak skutecznych i szybkich mechanizmów reagowania na potencjalne zakłócenia wynikające z nadmiernego importu produktów rolnych, takich jak mięso i cukier. W związku z tym konieczne jest wprowadzenie rozwiązań, które zapewnią stały monitoring rynku oraz natychmiastową interwencję.

Uważamy, że umowa z Mercosurem, jeśli tylko jest to możliwe, powinna być zablokowana. W tej umowie brakuje odpowiednich systemów, które chroniłyby rynek Unii Europejskiej w przypadku nadmiernego importu i deregulacji rynku unijnego w zakresie mięsa i cukru. Jeśli import tych produktów spowodowałby jakiekolwiek zachwiania na rynku, to powinny być przedstawione odpowiednie mechanizmy, które zareagują natychmiast na taką sytuację. Potrzebujemy monitoringu rynku. Jak pamiętamy, kiedyś w Unii Europejskiej działały mechanizmy interwencyjne, które gdy sytuacja na rynku wieprzowiny czy wołowiny była zła, to działały tzw. skupy interwencyjne. Niestety one działały po pół roku albo dłużej, czyli nie działały, bo nie reagowały w terminie na to, co się dzieje na rynku. Jeśli takie mechanizmy miałyby zadziałać w tej chwili, to muszą one być szybkie i natychmiastowe w ciągu 21 dni, a nie w ciągu kilku miesięcy. Wtedy jest realna szansa obrony rynku krajowego czy unijnego przed nadmiernym importem i destabilizacją rynku rolnego. W przypadku kiedy naruszane są procedury jakościowe czy dobrostanowe, też powinny działać odpowiednie mechanizmy – wskazał Witold Choiński.

Obecna sytuacja wyraźnie pokazuje, że zasady równego traktowania producentów na rynku międzynarodowym są poważnie zachwiane. Różnice w kosztach produkcji oraz rosnące obciążenia związane z sytuacją geopolityczną i energetyczną stawiają europejskich producentów w trudnym położeniu. W tej sytuacji niezbędne jest wdrożenie szybkich i zdecydowanych mechanizmów ochronnych, które zapobiegną destabilizacji rynku oraz zapewnią bezpieczeństwo konsumentów.

Możemy śmiało mówić, że pewne mechanizmy i uwarunkowania, jeśli chodzi o równe traktowanie podmiotów i producentów, jest absolutnie zachwiane. Produkcja w krajach Ameryki Południowej jest o 20-30 proc. tańsza niż na rynkach europejskich. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę to, co dzieje się na rynku wschodnim, czyli wojna na Bliskim Wschodzie i wzrosty kosztów energii, które bezpośrednio przełożą się na koszty produkcji, to z pewnością wpłynie negatywnie na sytuację na rynku europejskim i może spowodować destabilizację rynku. Tutaj mechanizmy powinny działać bardzo szybko. Jeśli chodzi o wołowinę, która trafiła na rynek, to mieliśmy do czynienia z nadmiernym wykryciem hormonu progesteronu. To jest drugi albo trzeci taki przypadek w ostatnim miesiącu, gdzie do chodzi do takiej sytuacji. Powinniśmy bardziej stanowczo reagować na skażone produkty i domagać się wstrzymania do czasu wyjaśnienia importu z tych krajów bądź spowodować wzmożone i intensywne pobieranie próbek każdej partii, która będzie trafiała na rynek europejski – podkreślił prezes Związku Polskie Mięso.

Witold Choiński zauważył, że rynki Unii Europejskiej i krajów Mercosuru funkcjonują w oparciu o odmienne standardy i zasady produkcji, co tworzy istotne nierówności konkurencyjne.

Rynki krajów Unii Europejskiej i Mercosuru działają trochę na innych zasadach. Unia Europejska doprowadziła do tego, że wyśrubowała standardy jakościowe i dobrostanowe do maksimum. Niestety nie wymagamy od krajów Mercosuru podobnych standardów, jakich wymagamy od unijnych producentów. To nie jest równe traktowanie. Jeśli weźmiemy jeszcze pod uwagę, iż koszty produkcji są różne, to producenci polscy są po prostu na straconej pozycji – akcentował gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z Witoldem Choińskim można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj