fot. twitter.com

W Belgii rajd rowerowy śladami dywizji generała Maczka

Dziesiątki rowerzystów przygotowanych profesjonalnie na przejechanie 120-kilometrowej trasy, ale też rodziny z dziećmi na znacznie krótszym dystansie, brały w sobotę we Flandrii udział w „Rowerowym Rajdzie Wyzwolenia” śladami 1 Dywizji Pancernej generała Maczka.

Wydarzenie, które współorganizowała ambasada RP w Belgii i Polska Organizacja Turystyczna, podkreśla wkład Polski w wyzwolenie we wrześniu 1944 r. flamandzkich miast i miasteczek spod okupacji niemieckiej.

75-lecie wyzwolenia Flandrii chcieliśmy zorganizować w bardziej ludyczny sposób, bardziej sportowy sposób, bo Flandria to region, gdzie rowery są uwielbiane. Cel rajdu jest taki, żeby przejechać mniej więcej śladami 1 Dywizji Pancernej generała Maczka i to nam się udało” – powiedziała PAP zastępca ambasadora RP Joanna Doberszyc-Toulsaly.

1 Dywizja Pancerna gen. Stanisława Maczka przekroczyła granicę francusko-belgijską 75 lat temu – 16 września 1944. Skierowała się w stronę niewielkiego belgijskiego miasta Ypres, dla którego tak katastrofalna okazała się I wojna światowa. Polacy zajęli miasto i udali się na wschód.

W położonym niespełna 40 km dalej flamandzkim mieście Tielt, który zdobyła polska dywizja, dziś znajduje się plac i ulica im. gen. Maczka, a także pomnik upamiętniający generała i jego żołnierzy. Na cokole stoi amerykański czołg Sherman, który był na wyposażeniu 1 Dywizji Pancernej. Obok widnieje napis: „Non omnis moriar” („Nie wszystek umrę”).

Właśnie z tego miejsca polscy i belgijscy rowerzyści ruszyli w sobotę rano w swój upamiętniający rajd. Na tych najlepiej przygotowanych czekały dwie trasy 120 i 80 kilometrów. Dla tych szukających bardziej rekreacji, a nie sportowego wyzwania, przygotowano pętle po 40 i 20 kilometrów.

To dobra okazja, żeby dowiedzieć się więcej o naszej wspólnej historii” – powiedział Karl, 69-letni mieszkaniec Flandrii, który szykował się do przejechania 40-kilometrowej pętli.

Większość z kolarzy biorących udział w rajdzie na dłuższych pętlach to Belgowie, ale chętni przyjechali też z Polski.

Sportowe wydarzenie połączone z historycznymi rocznicami (w tym roku przypada też setna rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych pomiędzy Polską i Belgią) miało służyć propagowaniu Polski jako kierunku turystycznego, zwłaszcza dla tych, którzy chcieliby zwiedzać nasz kraj na rowerze.

To wydarzenie łączy historię, sport z takim przesłaniem emocjonalnym. (…) Zwykle koncentrujemy się na promocji miast, dziedzictwa kulturowego, a ta część aktywna jest za granicą mniej znana. A mamy się czym pochwalić: szlak Green Velo, Velo Małopolska i tak naprawdę oferta wszystkich regionów obfituje w możliwości uprawiania sportów rowerowych, o czym Belgowie nie wiedzą” – powiedziała Dominika Szulc z Polskiej Organizacji Turystycznej w Belgii.

W Tielt na chętnych czekały też specjały kuchni polskiej, w „Polskim miasteczku” zaplanowano występy muzyczne i akrobację na rowerze w wykonaniu Krystiana Herby. Wydarzeniu towarzyszyła wystawa „Pancerne skrzydła” o dywizji Generała Maczka.

1 Dywizja Pancerna powstała 25 lutego 1942 r. na rozkaz Naczelnego Wodza gen. Władysława Sikorskiego. Po przeszkoleniu, w sierpniu 1944 r. w składzie 1 Armii Kanadyjskiej dywizja została przerzucona na front zachodni, do Francji. Tam też, w bitwie pod Falaise odegrała kluczową rolę w zamknięciu okrążenia wokół niemieckich 7 Armii i 5 Armii Pancernej. Zwycięski szlak bojowy dywizji wiódł następnie przez północną Francję, Belgię, Holandię, by 5 maja 1945 r. zakończyć się w niemieckim porcie wojennym w Wilhelmshaven.

Gdy 1 Dywizja Pancerna uczestniczyła w wyzwalaniu miast belgijskich, Maczek rozkazał, by unikać stosowania ognia artyleryjskiego w czasie walk, aby zminimalizować zniszczenia i ofiary wśród ludności cywilnej. Mieszkańcy zapamiętali to z wdzięcznością. Wkraczający do Belgii we wrześniu 1944 r. polscy żołnierze byli entuzjastycznie witani przez mieszkańców wyzwalanych miast. Maczek podkreślał nie tylko gościnność mieszkańców Flandrii, ale też moment, w którym pozbawieni ojczyzny Polacy, poczuli się „jakby we własnym kraju”. 

PAP/RIRM

drukuj