fot. PAP/Marcin Obara

W 11 europejskich stolicach protestują przewoźnicy drogowi

W Warszawie oraz 10 innych stolicach europejskich trwa protest przewoźników drogowych. To sprzeciw wobec przepisów o płacy minimalnej w wysokości 8,5 euro/h, narzucanych przez Niemcy i Francję firmom przewozowym z innych państw.

Inicjatorem międzynarodowej akcji protestacyjnej jest Zrzeszenie Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce.

Transportowcy wskazują, że przepisy mają na celu wyeliminowanie ich z europejskiego rynku przewozów oraz naruszają zasady uczciwej konkurencji.

Protestujący m. in. z Polski, Portugalii, Hiszpanii oraz Czech przekażą dziś wspólne petycje, adresowane do prezydenta Francji oraz szefa Komisji Europejskiej. Domagają się w nich zdecydowanej interwencji zarówno Komisji Europejskiej, jak i rządów narodowych.

W Warszawie odbyła się już pikieta przed Ambasadą Francji. Protestujący będą demonstrować także przed budynkiem Przedstawicielstwa KE.

Jerzy Buczek, prezes Zrzeszenia Międzynarodowych Przewoźników Drogowych w Polsce, liczy, że protesty na skalę międzynarodową przyczynią się do rozwiązania problemu.

– To nie tylko dotyczy polskich przewoźników, ale również przewoźników z innych państw, którzy mają podobny problem, jak my. Nie mamy ochoty łamać naszego polskiego prawa, tak jak przewoźnicy z innych państw, tylko po to, żeby dostosować się do nowych, nieuzgodnionych w Komisji Europejskiej ograniczeń, stosowanych przez Francję, która skutecznie kopiuje niemiecki model. Nasza skuteczność będzie również zależała od determinacji naszych władz. Przed dwoma tygodniami rozmawiałem z panem wicepremierem Mateuszem Morawieckim i naświetliłem mu problem. Obiecał, że zajmie się tą sprawą – mówi Jerzy Buczek.

Przepisy o płacy minimalnej dla zagranicznych firm wykonujących przewozy na terenie Niemiec obowiązują od 1 stycznia 2015 roku.

Podobne zasady we Francji mają wejść w życie 1 lipca.

RIRM

drukuj