fot. PAP/EPA

USA: Trwa odliczanie do wyborów prezydenckich

Za dwa dni Amerykanie pójdą do urn, by wybrać prezydenta Stanów Zjednoczonych. Duża część wyborców ma już ugruntowane zdanie na temat tego, kto powinien wygrać. Przypomnijmy w skrócie, jak wygląda proces wyboru amerykańskiej głowy państwa.

Prezydent Stanów Zjednoczonych wybierany jest w skomplikowanym, dwustopniowym systemie, stworzonym ponad 200 lat temu w początkach państwa amerykańskiego. Chociaż jest on często krytykowany jako anachronizm, na razie nie zanosi się na zmianę.

Formalnie prezydenta wybierają elektorzy. Według konstytucji każdy stan powołuje tylu elektorów, ilu miał przedstawicieli w Izbie Reprezentantów i Senacie. O sposobie ich wybierania decydują legislatury stanowe. Mimo iż system wyboru prezydenta nie jest żadną nowością, to podczas tych wyborów ewenementem była kampania wyborcza – mówi Dariusz Sobków, były ambasador tytularny Polski przy Unii Europejskiej.

– Takiej kampanii jeszcze nie było. Była bardzo emocjonalna, nikt nie obawiał się sięgania po różnego typu chwyty, nawet te tzw. poniżej pasa, natomiast było to starcie dwóch stylów uprawiania polityki. Pierwszy to styl waszyngtoński – styl pani Hilary Clinton, czyli elit prawniczych, medialnych (…) a drugi styl bardziej bezpośredni – biznesowy – wskazuje Dariusz Sobków.

Według wielu komentatorów wielkim zaskoczeniem podczas tegorocznych wyborów, może okazać się złamanie przysięgi przez elektorów zobowiązanych do głosowania na zwycięzcę w swoim stanie. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wydaje się większe wskutek rosnącej polaryzacji politycznej w USA i negatywnych ocen obojga kandydatów, którzy w oczach wielu Amerykanów nie mają odpowiednich kwalifikacji na prezydenta albo popełnili przestępstwo – tak jak w przypadku Hillary Clinton.

– Od kliku dni – a w kampanii wyborczej najważniejsze są zawsze ostatnie dni przed wyborami, dlatego że wtedy decydują się tzw. niezdecydowani – prowadzi Donald Trump, który uzyskał większą dynamikę od czasu opublikowania informacji o tym, że FBI wszczęło postępowanie ws. wycieku kolejnych e-maili z prywatnego serwera Hillary Clinton – zaznacza Dariusz Sobków.

O tym jak zakończy się zacięta walka Clinton i Trumpa Amerykanie zdecydują już w najbliższy wtorek.

 

 

TV Trwam News/RIRM

drukuj