fot. flickr.com

USA: Republikanie dołączyli do krytyków decyzji o wycofaniu wojsk USA z Syrii

Przywódcy Partii Republikańskiej ostro skrytykowali decyzję prezydenta Donalda Trumpa o wycofaniu z północnej Syrii nielicznych, pozostałych tam sił amerykańskich. Swoją decyzję Trump ogłosił niespodziewanie w niedzielę, bez konsultacji z Pentagonem.

Senator Mitch McConnell, przywódca większości republikańskiej w Senacie, stwierdził w oświadczeniu, że „na wycofaniu wojsk amerykańskich z Syrii skorzystają tylko Rosja, Iran i reżim (Baszara) el-Asada (w Syrii)”.

McConnell, do tej pory nieugięty sojusznik Trumpa w Kongresie, dodał, że wycofanie wojsk amerykańskich z Syrii grozi tym, że „terroryści z Państwa Islamskiego i z innych grup terrorystycznych dokonają przegrupowania i wznowią działalność”.

„To takie smutne, takie niebezpieczne. Prezydent Trump może być zmęczony walką z radykalnym islamem. Ale oni NIE są zmęczeni zwalczaniem nas” – napisał na Twitterze inny wpływowy republikański zwolennik Trumpa, senator Lindsey Graham.

Podobnego zdania jest senator Marco Rubio, Republikanin z odgrywającego kluczową rolę na amerykańskiej mapie wyborczej stanu Floryda, były rywal Trumpa w wyborach prezydenckich w 2016 roku, a obecnie jego sojusznik w walce ze zdominowaną przez Demokratów Izbą Reprezentantów.

Rubio napisał na Twitterze, że „jeśli doniesienia o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii są prawdziwe, to administracja Trumpa popełniła poważny błąd, który będzie miał konsekwencje daleko poza Syrią”.

W opinii wielu Republikanów niespodziewana decyzja Trumpa podważy autorytet Stanów Zjednoczonych w świecie, bo wycofanie sił USA z Syrii oznacza porzucenie bojowników kurdyjskich na pastwę losu przed zapowiadaną od dawna ofensywą wojsk tureckich w tym regionie Syrii.

„Taka zdrada Kurdów poważnie zaszkodzi naszej wiarygodności jako sojusznika w świecie” – napisał w oświadczeniu republikański senator Patrick J. Toomey.

Mitch McConnell, który jako przywódca republikańskiej większości Senatu kontroluje m.in. terminarz prac ustawodawczych wyższej izby amerykańskiego parlamentu, podczas rozmowy z dziennikarzami w poniedziałek wieczorem zwrócił uwagę, że krytycy decyzji Trumpa o wycofaniu sił amerykańskich z Syrii mają obecnie ponadpartyjną, zdecydowaną większość w Senacie, tzw. superwiększość – dwie trzecie – czyli przynajmniej 67 głosów w stuosobowej izbie wyższej.

Zdaniem komentatorów taka postawa McConnella może sugerować, że nie wyklucza on możliwości podjęcia w Senacie działań ustawodawczych zmierzających do zablokowania decyzji Trumpa. Prezydent nie byłby w stanie zawetować takiej ustawy, ponieważ posiadanie superwiększości pozwala na odrzucenie prezydenckiego weta.

Zdaniem amerykańskich mediów ten „najpoważniejszy bunt Republikanów” od momentu objęcia ponad dwa lata temu urzędu przez Trumpa, przychodzi w bardzo niebezpiecznym dla prezydenta momencie – w czasie, kiedy trzy komisje Izby Reprezentantów prowadzą dochodzenie w sprawie zasadności rozpoczęcia jego impeachmentu.

Donald Trump zdaniem politologów opiera swoją strategię zachowania urzędu, nawet w przypadku prawdopodobnego rozpoczęcia impeachmentu przez zdominowaną przez Demokratów Izbę Reprezentantów, na tym, że mają oni w Senacie 47 głosów, a więc mniej od wymaganych 67 głosów pozwalających usunąć go z urzędu.

Do tej pory żaden z republikańskich senatorów nie opowiedział się jednoznacznie za usunięciem Trumpa z urzędu. Komentatorzy zwracają uwagę, że sytuacja może się jednak zmienić wraz z dalszym, widocznym w ostatnich sondażach, wzrastającym poparciem Amerykanów dla postawienia prezydenta przed sądem Kongresu. Dlatego – ostrzegają amerykańscy politolodzy – Trump nie może zignorować żadnego przejawu rozłamu, czy – co gorsze – utraty poparcia senatorów z Partii Republikańskiej.

PAP

drukuj