fot. pixabay.com

USA: Prokuratura federalna bada, czy politycy z Ukrainy ingerowali w wybory w USA

Prokuratura Federalna, biuro w nowojorskiej dzielnicy Brooklyn, prowadzi dochodzenie w sprawie domniemanej ingerencji przedstawicieli władz Ukrainy w przebieg kampanii wyborczej w wyborach prezydenckich w 2020 r. – pisze w czwartkowym wydaniu dziennik „The New York Times”.

„Dochodzenie ma sprawdzić, czy ukraińscy politycy nie próbowali w sposób niezgodny z prawem wpłynąć na wynik amerykańskich wyborów poprzez dostarczanie materiałów dla kampanii pomówień wobec obecnego prezydenta Joe Bidena, jakie rozgłaszał prawnik prezydenta Donalda Trumpa, Rudolph Giuliani” – pisze dziennik.

„NYT” zaznacza, że choć dochodzenie ma związek z prowadzonym od prawie dwóch lat śledztwem dotyczącym Rudolpha Giulianiego, on sam nie jest nim objęty. Chodzi natomiast o przedstawicieli establishmentu Ukrainy, którzy ulegli naciskom ówczesnego prezydenta USA Donalda Trumpa – rywala Joe Bidena w wyścigu o fotel prezydencki i „zaczęli rozpowszechniać niesprawdzone zarzuty wobec Bidena m.in. za pośrednictwem Rudolpha Giulianiego, by wpłynąć na wynik amerykańskich wyborów”.

Jak zauważa dziennik, śledztwo przypomina dochodzenie w sprawie rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 r., z tą różnicą, że opinia publiczna w USA jest obecnie bardziej przeczulona na punkcie podejmowanych z zewnątrz prób wpłynięcia na przebieg i wynik wyborów.

W latach 2014-2016 Joe Biden był wiceprezydentem USA i odpowiadał za kształtowanie polityki Waszyngtonu wobec Ukrainy. Jego syn Hunter w tym samym czasie był członkiem zarządu Burisma Holding Ltd., zarejestrowanej na Cyprze jednej z największych firm ukraińskiego sektora gazowego. Ówczesny prezydent USA Donald Trump uważał, że czynniki ukraińskie powinny wszcząć śledztwo w sprawie Bidena juniora w związku z jego zatrudnieniem w ukraińskim holdingu, zwłaszcza – w obliczu uporczywych pogłosek o korupcji, jakiej się dopuścił. W ocenie Partii Demokratycznej Donald Trump nadużywał urzędu, nalegając na władze Ukrainy, by oczerniły Joe Bidena w zamian za awanse polityczne dla tego kraju.

W prowadzone od wielu miesięcy dochodzenie, które ujawniono dopiero niedawno – jak podkreśla „NYT” – zaangażowane jest też Federalne Biuro Śledcze, które szczegółowo analizuje okoliczności podróży Rudolpha Giulianiego do krajów Europy Zachodniej w grudniu 2019 r., w ramach której spotkał się z grupą ukraińskich urzędników. Wśród nich kluczową rolę odgrywał deputowany do Rady Najwyższej, Andrij Derkacz.

„Było to zwieńczenie prowadzonej przez co najmniej rok intrygi, którą Giuliani realizował dwutorowo” – pisze nowojorski dziennik.

„Z jednej strony chodziło o skompletowanie dostarczanych przez Ukraińców informacji podważających międzynarodowe dokonania Joe Bidena jako wiceprezydenta. Z drugiej zaś o skłonienie władz Ukrainy do wszczęcia śledztwa ws. Burismy” – czytamy w artykule.

Ostatecznie, działania Rudolpha Giulianiego nie przyniosły efektu. Dostarczyły natomiast materiału do powtórnego wniosku o zainicjowanie procedury impeachmentu wobec Donalda Trumpa.

Andrij Derkacz, syn niegdysiejszego szefa SBU, który poparł Pomarańczową Rewolucję i był swego czasu członkiem sztabu wyborczego Wiktora Juszczenki, w stycznia 2021 został objęty sankcjami nałożonymi przez Departament Skarbu Stanów Zjednoczonych; zarzucono mu, że jest aktywnym agentem rosyjskiego wywiadu i oskarżono o próbę wywarcia wpływu na amerykańskie wybory prezydenckie.

Gazeta zauważa, że dochodzenie ws. „ukraińskiej ingerencji” jest jednym z wielu „sądowych wyzwań”, przed jakimi stoi obecna administracja, gdy chodzi o rosyjski czy też ukraiński ślad w bieżącej polityce.

Oprócz śledztwa ws. Rudolpha Giulianiego, które prowadzi zespół z prokuratury na Manhattanie, trwa dochodzenie sprawdzające Departamentu Sprawiedliwości ws. sposobu prowadzenia śledztwa prokuratora specjalnego Roberta Muellera, które badało tzw. Russiagate. Toczy się też dochodzenie ws. rzekomych nadużyć podatkowych Huntera Bidena, które częściowo wiąże się z jego działalnością na Ukrainie – wylicza „NYT”.

Rzecznik prokuratury federalnej z siedzibą w Brooklynie odmówił komentarza w sprawie dochodzenia wobec Ukraińców – pisze „The New York Tims”.

„Podobnie uczyniło biuro prasowe prokuratury na Manhattanie” – dodaje.

PAP

drukuj