fot. pl.wikipedia.org

Urząd Miasta Krakowa opublikował „Czarną księgę nieruchomości”

Urząd Miasta Krakowa opublikował „Czarną księgę nieruchomości”. Są tam informacje o ponad 300 nieruchomościach, które nie zostały w Krakowie przejęte na rzecz gminy lub Skarbu Państwa. Radni PiS-u wskazują, że nie mieli możliwości z wcześniejszym zapoznaniem się z materiałem. A to – jak sami mówią – uniemożliwiło merytoryczną dyskusję nad materiałem zawartym w „Czarnej księdze”.

Wykaz obejmuje te nieruchomości, co do których postępowania prawne zostały

definitywnie zakończone. Cały czas badane są kolejne nieruchomości, ale o nich nie ma informacji w księdze.

– W chwili obecnej badamy możliwości przejęcia nieruchomości na rzecz Skarbu Państwa, na rzecz gminy w 708 sprawach – mówi Justyna Habrajska z Urzędu Miasta.

Wiceprezydent Krakowa Andrzej Kulig podkreśla, że w przeciwieństwie do stolicy, w  Krakowie losy nieruchomości były rozstrzygane w postępowaniach

często skomplikowanych, długoletnich i wymagających sięgania do dokumentacji z czasów państw zaborczych.

– Tzw. dekret Bieruta upaństwowił cały obszar Warszawy, czyli jednym aktem załatwiono cała sytuację. Oczywiście, możemy go na różne sposoby dzisiaj oceniać. Niemniej był on prostym rozwiązaniem. U nas występuje całe mnóstwo najróżniejszych stanów prawnych i trzeba też powiedzieć, że np. w zakresie dziedziczenia musimy sięgać do regulacji chociażby z  okresu państw zaborczych. To pokazuje, jak to jest niezwykle skomplikowane – wyjaśnia Andrzej Kulig.

W „Czarnej księdze” są także informacje o 45 przegranych przez gminę lub Skarb Państwa postępowaniach rewindykacyjnych, które dotyczyły stwierdzenia nieważności decyzji nacjonalizacyjnych lub wywłaszczeniowych, komunalizacyjnych i odszkodowawczych, a także postępowań dotyczących np. zmiany postanowień spadkowych.

– Ze względu na wyrok Trybunału Konstytucyjnego wydany w 2015 roku wznowiliśmy szereg postępowań związanych ze stwierdzeniem nieważności tych decyzji. Jest ich około 80. Sprawy te są w toku – mówi Justyna Habrajska.

W księdze są także informacje o terenach utraconych wskutek orzeczeń Komisji Regulacyjnej ds. Gmin Wyznaniowych Żydowskich i Komisji Majątkowej Kościelnej. Wskutek działalności tej drugiej komisji Skarb Państwa utracił w Krakowie ponad 324 ha powierzchni i musiał wypłacić niemal 5 mln zł odszkodowania.

Ostatnia część publikacji obejmuje wykaz 145 nieruchomości, które w przeszłości były objęte tzw. zarządem państwowym, później zarządem gminy i których zarząd został przekazany właścicielom lub ustanowionym przez sąd kuratorom. Radni PiS-u wskazują, że nie mieli możliwości wcześniejszego zapoznania się z „Czarną księgą”.

– Krótko mówiąc, pan prezydent ma coś pewnie do ukrycia. Nie chciał nam dać, żebyśmy się przygotowali i ewentualnie pytali go o to już w kampanii. Pewnie nie chce dopuścić do takiej sytuacji, jaka ma miejsce w Warszawie, gdzie działa komisja reprywatyzacyjna, bo doszło do wielu nieprawidłowości – wskazuje Mirosław Gilarski, radny PiS.

Tymczasem krakowska prokuratura postawiła zatrzymanym we wtorek urzędnikom krakowskiego magistratu zarzuty dotyczące „sprzedajności urzędniczej”. Czwartej zatrzymanej, która miała pośredniczyć w przekazywaniu pieniędzy dla pracownic urzędu, zarzucono przekupstwo.

– Zatrzymanie urzędników tym razem to już jest nie tylko afera, ale skandal. Skandalem było, gdy kilka miesięcy temu w tym samym wydziale doszło do zatrzymań i to spowodowało zmiany w obsadzie kierownictwa wydziału. Pan prezydent powołał osobę, która miała kierować wydziałem. Została ona dzisiaj zatrzymana. Co najmniej można przypuszczać, że została tu zatrudniona, aby zdążyła posprzątać w tym wydziale – podkreśla Krzysztof Durek, radny PiS.

Do zatrzymań doszło w ramach śledztwa dotyczącego powoływania się na wpływy m.in. w administracji samorządowej oraz w Zarządzie Budynków Komunalnych w Krakowie i podejmowania się bezprawnego pośrednictwa w załatwianiu najmu lub kupna mieszkań i lokali użytkowych usytuowanych w atrakcyjnych częściach Krakowa.

TV Trwam News/RIRM

drukuj