fot. PAP/EPA

Unijny szczyt w sprawie Brexitu

Unijny szczyt w sprawie Brexitu odbędzie się już w niedzielę niezależnie od tego, czy porozumienie zostanie zaakceptowane w Londynie, czy też nie. Dotychczas wypracowane porozumienie przez premier Wielkiej Brytanii Therese May krytykowane jest nawet przez jej partię oraz zaplecze rządowe. 

Porozumienie premier Wielkiej Brytanii Theresy May w sprawie Brexitu wywołało na Wyspach prawdziwe trzęsienie ziemi. Z jej gabinetu odeszło siedmiu członków niezadowolonych z zaproponowanych rozwiązań. 

– Wielka Brytania praktycznie pozostaje jedną nogą w Unii Europejskiej, ale bez wpływu na jej kształt, bez prawa głosu – mówi dr Tomasz Niedokos z KUL.

Takie rozwiązanie z założenia ma być tylko tymczasowe. Ale w rzeczywistości Wielka Brytania może w takim położeniu tkwić nawet kilka lat. Pozostali członkowie rządu oczekują więc powrotu do negocjacji. 

– To są negocjacje na wielu szczeblach w takim okresie wieloletnim. Dlatego myślę, że będziemy świadkami takiego spektaklu, w którym będą ścierały się te dwie wizje – zaznacza dr Tomasz Teluk, prezes Instytutu Globalizacji.

Komisja Europejska na razie nie odpowiada na pytanie, czy będą możliwe dalsze negocjacje, jeśli brytyjski parlament nie zaakceptuje porozumienia w tym tygodniu. 

– Wydaje mi się, że obie strony będą starały się zachować te nieostre warunki rozstania się. Brytyjczykom zależy, aby nie izolować Irlandii, nie robić tam takiego drugiego muru berlińskiego – wskazuje dr Tomasz Teluk.

Unii z kolei zależy na wymianie handlowej i na tym, by wszyscy europejscy obywatele mieszkający na Wyspach nadal mieli te same prawa. Dotychczasowe porozumienie wypracowane przez premier Therese May zakłada takie rozwiązanie. 

– Jest porozumieniem, które zaspokaja nasze wszelkie oczekiwania i wszelkie potrzeby Polaków – mówi Paweł Mucha, minister w Kancelarii Prezydenta.

Kształt porozumienia musi jednak zatwierdzić jeszcze brytyjski parlament.

– Uważam, że to porozumienie jest w interesie narodu. Najbliższe siedem dni będą miały decydujące znaczenie. Dotyczą one przyszłości tego kraju. Chodzi o miejsca pracy ludzi, o ich środki do życia, o przyszłość ich dzieci i wnuków – podkreśla Theresa May.

Obecnie Theresa May nie ma większości w Izbie Gmin. Przeciwko proponowanemu porozumieniu głosować będzie nawet Demokratyczna Partia Unionistów, która dotychczas wspierała premier.

TV Trwam News/RIRM

drukuj