Nowe limity dorabiania. Ekonomista S. Horbaczewski: Seniorzy powinni mieć większe prawa
Od dziś pracujący emeryci i renciści muszą liczyć się z niższymi limitami dodatkowych zarobków. Zdaniem ekonomisty Sławomira Horbaczewskiego to rozwiązanie uderza nie tylko w seniorów, ale także w gospodarkę, która potrzebuje ich doświadczenia i aktywności. „Seniorzy powinni mieć większe prawa do swobodnego dorabiania” – przekonywał we wtorkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja.
Zmiana limitów dorabiania dotyczy emerytów i rencistów, którzy nie osiągnęli jeszcze powszechnego wieku emerytalnego. Jak wskazywał w „Aktualnościach dnia” Sławomir Horbaczewski, od 1 września spadła zarówno kwota, którą można dorobić bez zmniejszenia świadczenia, jak i próg, którego przekroczenie może skutkować zawieszeniem emerytury lub renty.
– Emeryci, którzy nie osiągnęli jeszcze tak zwanego powszechnego wieku emerytalnego, czyli 60 lat dla kobiet i 65 lat dla mężczyzn, do końca sierpnia mogli bezwzględnie dorobić do pobieranych świadczeń 6694 zł i 10 groszy brutto miesięcznie. Niestety, ta kwota uległa zmniejszeniu o 230,90 zł, czyli już tylko mogą dorobić 6463,20 zł, pomimo tego, że mamy inflację, pomimo tego, że gospodarka się rozwija, pomimo tego, że są bardzo potrzebni. A ci, którzy zarabiają jeszcze więcej, dorabiają jeszcze więcej, jeżeli przekroczyliby do końca sierpnia 12 431,80 zł, to w ogóle tracili, czyli była zawieszana emerytura czy renta – mówił.
Ekonomista zwrócił uwagę, że ograniczanie możliwości dodatkowej pracy seniorów może mieć konsekwencje wykraczające poza ich domowe budżety, bo pracujący emeryci przynoszą szereg korzyści całej gospodarce.
– Tak, seniorzy powinni mieć większe prawa do swobodnego dorabiania, bo przecież cokolwiek by nie zrobili, to jest w interesie gospodarki, bo jeżeli nie dorabiają, to budżet traci PIT, czyli podatek dochodowy od osób fizycznych, traci składkę zdrowotną, bo przecież emeryci pracując, obojętnie w jakiej formie, odprowadzają składki, czy odprowadzają podatek dochodowy. Firmy tracą przecież doświadczonych, bardzo, bardzo elastycznych i chętnie pracujących pracowników – przekonywał gość „Aktualności dnia”.
W ocenie Sławomira Horbaczewskiego państwo powinno tworzyć warunki zachęcające seniorów do dobrowolnego pozostawania na rynku pracy. Nie chodzi – jak zaznaczył – o zmuszanie ludzi do pracy do coraz późniejszego wieku, lecz o stworzenie systemu, w którym osoby chcące pracować będą miały do tego realną zachętę.
– My nie powinniśmy być zwolennikami podwyższenia wieku emerytalnego, ale powinniśmy być zwolennikami wydłużenia aktywności zawodowej poprzez różnego rodzaju zachęty. Ja nie rozumiem, dlaczego cały czas rząd pana premiera Donalda Tuska mówi o podwyższeniu wieku emerytalnego, a nie robi zupełnie nic, by zachęcić do aktywności zawodowej emerytów i rencistów – podkreślił ekonomista.
Gość „Aktualności dnia” zwrócił również uwagę na problem demograficzny i rosnące znaczenie starszych pracowników na rynku pracy.
– Praca emerytów jest bardzo elastyczna, emeryci są bardzo elastyczni co do czasu pracy. Są bardzo tani, bo jak porównamy koszt pracy emeryta i koszt pracy w pełnej aktywności zawodowej, to emeryt będzie zawsze tańszy i bardziej elastyczny. Średni wiek pracującego emeryta w Polsce w tej chwili to jest prawie 70 lat. Średni wiek pracującej emerytki to jest prawie 67 lat. Te osoby bardzo chętnie pracują, one pracują z własnej woli, z własnej chęci, także uszanujmy to. (…) Te osoby wolą się aktywnie zestarzeć, a rząd tego kompletnie nie widzi. (…) Nie rozumiem, dlaczego rząd nie podejmuje działań, żeby umożliwić emerytom bardziej pełne dorabianie. To jest ich satysfakcja z pracy, to jest umożliwienie poprawienia sobie komfortu życia, ale też przede wszystkim pomoc dla rodziny, bo bardzo często emeryci też te pieniądze przeznaczają na pomoc chociażby dla wnuków czy dla swoich dzieci – zauważył ekspert.
Cała rozmowa ze Sławomirem Horbaczewskim dostępna jest [tutaj].
radiomaryja.pl



