W 87. rocznicę niemieckiej napaści na Polskę z Westerplatte popłynął apel prezydenta do polskiego rządu i kanclerza Niemiec o zajęcie się kwestią reparacji
W rocznicę wybuchu II wojny światowej prezydent Karol Nawrocki z Westerplatte zaapelował do rządu w Polsce i kanclerza Niemiec, by mieli odwagę zmierzyć się z tematem reparacji. Ich wypłata – według propozycji polskiego przywódcy – mogłaby sfinansować transformację polskiej armii.
Godz. 4.45 – przed świtem wyjące syreny na Westerplatte przypomniały o wybuchu II wojny światowej. Prezydent i premier wspólnie oddali hołd obrońcom składnicy i wszystkim ofiarom II wojny światowej. 87 lat temu atak niemieckiego pancernika „Schleswig-Holstein” odarł Polskę ze złudzeń.
– 200 żołnierzy, jedna armata polowa, cztery moździerze – przypomniał wicepremier, minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz.
Obrońcy Westerplatte mieli wytrzymać 12 godzin. Bronili się 7 dni. Nie zabrakło im odwagi – zabrakło amunicji. Różnica w wyposażeniu wojsk była zbyt duża, by we wrześniu 1939 roku odeprzeć niemiecką napaść – wskazał historyk prof. Krzysztof Kawalec.
– Piloci niemieccy czuli się panami sytuacji w powietrzu i strzelali do wszystkiego, co się rusza, bez względu na to, czy cel był militarny, czy były to np. kolumny ewakuującej się ludności – zwrócił uwagę prof. Krzysztof Kawalec.
Pierwszego dnia niemieckie bomby spadły na Wieluń, śpiące miasto. Prezydent Karol Nawrocki tłumaczył, że tak jak Westerplatte jest symbolem walki, tak Wieluń stał się symbolem niezasłużonego cierpienia. Przypomniał, że w trakcie II wojny światowej zginął co szósty Polak.
– Niemcy nie potrzebowały Adolfa Hitlera, żeby gardzić Polską, Polkami, Polakami i polskością – zaznaczył Karol Nawrocki.
Na poparcie tych słów prezydent przywoływał niechęć i antypolonizm przedstawicieli niemieckiego narodu, sięgającą daleko w przeszłość, zanim podpisany został Pakt Ribbentrop-Mołotow. Prezydent rozróżnił przyjaźń od deklarowanej przyjaźni i wskazywał, że Niemcy muszą przejść od słów do czynów.
– Bo nie można, szanowny panie premierze, drogi panie ministrze, drodzy Państwo, przejść obojętnie wobec tego, że w 35 roku paktu o dobrym sąsiedztwie z naszymi dzisiejszymi sąsiadami z Zachodu wciąż nie mamy pomnika poświęconego polskim ofiarom II wojny światowej w Berlinie – akcentował prezydent RP.
Na Westerplatte prezydent upomniał się o wypłatę reparacji.
– Które Polska przekaże na polskie Siły Zbrojne, na polski przemysł zbrojeniowy, żebyśmy nie musieli brać zachodnich kredytów, ale dostali to, co nam się należy – podkreślił Karol Nawrocki.
Wicemarszałek Sejmu, Krzysztof Bosak, powiedział, że Niemcy są głusi na polskie żądania.
– Znając nastroje po stronie niemieckiej, po drugiej stronie Odry, spodziewam się, że jak zwykle te apele trafią w próżnię – ocenił Krzysztof Bosak.
Poseł Zbigniew Konwiński z Koalicji Obywatelskiej uważa, że apel prezydenta nie powinien być jednostronny.
– Jest jednak coś zdumiewającego, że mówią tylko o jednym agresorze cały czas – stwierdził Zbigniew Konwiński.
Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości wskazał, że temat reparacji dla rządu nie istnieje.
– Niestety rząd Donalda Tuska robi wszystko, żeby ten temat zamieść pod dywan – zaznaczył Krzysztof Ciecióra.
Premier Tusk na Westerplatte definiował Rosję jako państwo, które zagraża wolnemu światu.
– Świat, wolny świat pozwolił Hitlerowi, pozwolił faszystowskim Niemcom na rozpętanie wojny, na bezkarną agresję – mówił Donald Tusk.
I według premiera wolny świat musi wyciągnąć wnioski – jeśli dziś poświęci Ukrainę, jutro zacznie oszukiwać sam siebie, że poświęcając Polskę, uchroni Europę przed wielką wojną.
– Z Westerplatte krzyczymy do całego wolnego świata: bądźcie solidarni! Musimy dzisiaj pomóc przetrwać Ukrainie – akcentował premier RP.
Wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz mówił na Westerplatte, że bohaterstwo to coś, co zostaje, gdy zabraknie wszystkiego innego. Rolą współczesnej Polski jest, by nie zabrakło silnej armii wyposażonej w najlepszy sprzęt.
– Nie chcę wychowywać kolejnych poległych bohaterów, chcę, żeby polscy żołnierze zawsze wracali do domu – podkreślał Władysław Kosiniak-Kamysz.
Bohaterstwo polskiego żołnierza nie może zastąpić działań władzy i propolskich rządów – tymi słowami swoje wystąpienie kończył prezydent.
– Moim Westerplatte, Westerplatte współczesnej Polski powinno być to, abyśmy byli twierdzą, która nie będzie się bronić, ale której nikt nie odważy się nigdy zaatakować – wskazał Karol Nawrocki.
Uroczystości na Westerplatte dopełnił przelot samolotów FA-50.
TV Trwam News



