Unijni szaleńcy znowu mówią o utworzeniu europejskiej armii
W styczniu o utworzenie europejskiej armii zaapelował unijny komisarz ds. obrony. Szefowa unijnej dyplomacji wskazała jednak, że to nierealne. Z kolei szef polskiej dyplomacji zaproponował alternatywę – utworzenie legionu europejskiego.
Powraca temat utworzenia wspólnej europejskiej armii. O jej powołanie zaapelował unijny komisarz ds. obrony.
„Musimy zacząć inwestować nasze pieniądze w taki sposób, abyśmy mogli walczyć jako Europa, a nie tylko jako zbiór 27 narodowych armii bonsai” – wskazał Andrius Kubilius, unijny komisarz ds. obrony.
Jednak szefowa unijnej dyplomacji, Kaja Kallas, wykluczyła pomysł powołania odrębnej europejskiej armii, wskazując na istniejące armie narodowe i rolę NATO.
– W wojsku trzeba mieć bardzo prosty i zrozumiały łańcuch dowodzenia, aby w razie potrzeby było jasne, kto komu wydaje rozkazy. Jeśli stworzymy struktury równoległe, to tylko zaciemni to obraz – mówiła Kaja Kallas.
Także szef NATO, Mark Rutte, odrzucił apele niektórych czołowych europejskich polityków o utworzenie takiego wojska. W podobnym tonie wypowiedział się polski minister spraw zagranicznych, Radosław Sikorski. Polityk powiedział wprost, że armia federalna Unii Europejskiej jest nierealna. Zaproponował alternatywę – utworzenie „legionu europejskiego”.
„To nie byłaby siła, która byłaby zdolna odstraszyć Władimira Putina, ale są takie niższej rangi niebezpieczeństwa, jak w północnej Afryce czy na Bałkanach, w których powinniśmy mieć zdolność do wspólnego działania” – stwierdził Radosław Sikorski, wicepremier, minister spraw zagranicznych.
Według Radosława Sikorskiego taki legion byłby finansowany z budżetu unijnego. Gotowość do rozmów wyrażają politycy Koalicji Obywatelskiej.
– Musimy myśleć o bezpieczeństwie całej Unii Europejskiej, bo dzisiaj tak naprawdę w silnej Unii Europejskiej, w silnym sojuszu NATO możemy myśleć o po prostu polskim bezpieczeństwie – powiedział poseł Adrian Witczak z Koalicji Obywatelskiej.
Przeciwna tym pomysłom jest największa partia opozycyjna.
– Można odnieść ją do tradycji rzymskiej, w której legiony militarnie odgrywały pierwszoplanowe znaczenie. Nie wiem, czy za tym idzie nadzieja Radosława Sikorskiego, że będzie cesarzem? Chyba nie, więc niech nam nie wprowadza tylnymi drzwiami formacji i projektów, które inaczej nazywając się, będą dokładnie znaczyły to samo – zaważył Andrzej Adamczyk, poseł PiS.
Także eksperci wskazują, że pomysł budowy armii europejskiej obok NATO jest całkowicie nierealistyczny, bo zabraknie zarówno pieniędzy, jak i żołnierzy na tworzenie równoległych struktur.
– Budowa jakiejś militarnej organizacji na wzór NATO, ale tylko zrzeszającej państwa europejskie, to jest pomysł absolutnie chybiony. Trzeba się po prostu skupić na tym, aby wzmacniać NATO, które dysponuje i doświadczeniem, i potencjałem, i dowództwami, które są niezbędne do tego, żeby tymi siłami zbrojnymi zarządzać w sposób efektywny – mówił prof. Robert Alberski, politolog.
Politolog podkreślił, że pomysł Radosława Sikorskiego należy traktować wyłącznie jako uzupełnienie potencjału militarnego NATO.
– Tyle tylko, że to nie jest nic nowego, dlatego że takie twory oczywiście istnieją. Choćby nie szukając daleko, w Szczecinie mamy taką jednostkę, która łączy czy jest właściwie wspólną jednostką polsko-niemiecko-duńską – podsumował prof. Robert Alberski.
Na ten moment realny pozostaje scenariusz stopniowego wzmacniania współpracy wojskowej państw Unii w ramach już istniejących struktur.
TV Trwam News



