Ukraina wysadziła gazociągi Nord Stream?
O udziale Ukrainy w ataku na gazociągi Nord Stream z 2022 roku rozpisuje się amerykańska i niemiecka prasa. Ukraina odpiera zarzuty, nazywając takie sugestie zwykłą prowokacją.
26 września 2022 r. trzy z czterech nitek gazociągów Nord Stream 1 i 2 zostały zniszczone na głębokości około 80 metrów na dnie Morza Bałtyckiego. Winą za wybuchy, które w dużej mierze odcięły rosyjski gaz od lukratywnego rynku europejskiego, Rosja obwiniła Stany Zjednoczone, Wielką Brytanię i Ukrainę. Kraje te zaprzeczyły jednak, by miały ze sprawą coś wspólnego. Teraz temat powraca. „Wall Street Journal” podaje, że ukraiński prezydent, Wołodymyr Zełenski, miał związek z eksplozjami na Nord Stream. Amerykański dziennik powołał się w tym stwierdzeniu na czterech zastrzegających sobie anonimowość wyższych urzędników ukraińskich.
„Prezydent Zełenski początkowo zatwierdził plan – według jednego z oficerów, który w nim uczestniczył i trzech osób zaznajomionych z nim. Później jednak, gdy CIA dowiedziała się o nim i poprosiła ukraińskiego prezydenta o przerwanie operacji, ten nakazał wstrzymanie działań. Dowódca Zełenskiego – generał Wałerij Załużny, który kierował operacją, mimo to kontynuował działania” – napisano w gazecie.
Wałerij Załużny, obecnie ambasador Ukrainy w Wielkiej Brytanii, powiedział dziennikowi, że nic nie wie o żadnej takiej operacji, a wszelkie sugestie, że jest inaczej, nazwał „zwykłą prowokacją”. Jak dodał dyplomata, ukraińskie siły zbrojne nie były upoważnione do prowadzenia misji zagranicznych, a zatem nie mogły być w nie zaangażowane.
„Takiego czynu może dokonać jedynie ktoś, kto posiada duże środki techniczne i finansowe. A kto to wszystko posiadał w czasie ataków na Nord Stream? Tylko Rosja. Ukraina nie ma nic wspólnego z tymi eksplozjami. Nie uzyskaliśmy żadnej strategicznej ani taktycznej korzyści w związku z atakami na rosyjski gazociąg” – to z kolei komentarz prezydenckiego doradcy, Mychajło Podolaka.
O dotychczasowych wynikach śledztwa ws. ataku na gazociągi Nord Stream rozpisują się również niemieckie media. Podały one, że niemiecka prokuratura generalna uzyskała pierwszy nakaz aresztowania w sprawie, ale podejrzany narodowości ukraińskiej, który przebywał rzekomo na terenie Polski, opuścił nasz kraj i nie wiadomo, gdzie się obecnie znajduje.
TV Trwam News



