fot. PAP/EPA

Ukraina obawia się rosyjskiej inwazji

Rosja po raz kolejny testuje jedność Sojuszu Północnoatlantyckiego. Prezydent Rosji Władimir Putin koncentruje coraz więcej żołnierzy przy granicy z Ukrainą. Szef ukraińskiego wywiadu mówi o planowanej inwazji ze strony Rosji.

Według szefa ukraińskiego wywiadu, rosyjski atak ma być znacznie bardziej niszczycielski niż wszystko, co dotychczas zaobserwowano w ramach konfliktu trwającego od 2014 roku.

„Rosja zgromadziła ponad 92 tys. żołnierzy przy ukraińskich granicach i przygotowuje atak pod koniec stycznia albo na początku lutego przyszłego roku” – poinformował Kyryło Budanow, naczelnik głównego zarządu wywiadu Ministerstwa Obrony Ukrainy.

Ukraina, która stara się o członkostwo w NATO, na początku tego roku otrzymała dużą partię amunicji amerykańskiej i pocisków przeciwpancernych Javelin. Ta sytuacja wywołała krytykę Moskwy. Ponadto amerykańskie okręty wpłynęły na Morze Czarne. Również Wielka Brytania koncentruje swoje oddziały wojskowe na Ukrainie. To wielkie starcie geopolityczne – podkreśla politolog, dr Bogdan Pliszka z Polskiego Towarzystwa Geopolitycznego.

– Starcie, w którym Ukraina jest przedmiotem, a nie podmiotem gry. Podmioty tej wielkiej gry to są Stany Zjednoczone i Rosja. Te kraje będą tutaj próbowały pokazać dominację w przestrzeni geopolitycznej, jaką jest Ukraina – wskazuje politolog.

Rosja z kolei oskarża Zachód o sztuczne podsycanie napięć na Ukrainie. Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow żąda, by NATO wycofało się ze swoich działań, podejmowanych w  pobliżu rosyjskich granic.

Stany Zjednoczone i ich sojusznicy muszą przestać koncentrować swoje siły wojskowe w pobliżu naszych granic. I oczywiście kraje NATO muszą przestać pompować Ukrainę nowoczesną bronią inspirując Ukrainę do szalonych działań – poinformował rzecznik Kremla.

Rosja po raz kolejny testuje odporność państw sąsiednich oraz spójność Sojuszu Północnoatlantyckiego i Unii Europejskiej – zaznacza politolog dr Marcin Sienkiewicz.

Czy ta presja jest wstępem do czegoś poważniejszego, czyli agresji militarnej? Tego nie wiemy, ale musiałby być tu spełniony jeden podstawowy warunek. Otóż prezydent Władimir Putin musiałby mieć pewność, że Stany Zjednoczone i sojusznicy z Europy Zachodniej nie zareagująpodkreślił dr Marcin Sienkiewicz.

Premier RP Mateusz Morawiecki akcentuje, że tylko poprzez solidarność możemy zapobiec ogromnemu ryzyku, jakie wyłania się dziś na horyzoncie bezpieczeństwa.

Ryzyko ataku na wschodnią flankę NATO, wschodnią flankę UE, ataku, który może mieć różne oblicza – wskazuje premier.

Dziś ten atak – jak tłumaczy premier Mateusz Morawiecki – to presja migracyjna, szantaż gazowy, po jaki sięga Rosja, a także gromadzenie wojsk rosyjskich przy granicy z Ukrainą.

– Pewne cele strategiczne, które Rosja sobie przyjęła jeszcze w latach 90. pokazują, że państwo to dąży do odbudowy swoich wpływów, czy wręcz władztwa politycznego i ekonomicznego nad Europą Środkowo-Wschodnią – politolog dr Marcin Sienkiewicz.

Rosja – jak dodaje politolog – nie pogodziła się  faktem, że większość państw Europy Środkowo-Wschodniej znajduje się już w systemie politycznym, ekonomicznym i militarnym świata euroatlantyckiego.

TV Trwam News

drukuj