fot. PAP/EPA

UE domaga się kolejnego przesłuchania Polski w ramach tzw. procedury praworządności

Trwa polityczna nagonka na nasz kraj na arenie międzynarodowej. We wrześniu odbędzie się drugie wysłuchanie Polski w ramach procedury praworządności. Za takim rozwiązaniem postulowały przede wszystkim państwa skandynawskie oraz Belgia, Holandia, Luksemburg, Francja i Niemcy.

Austria kilka dni temu rozpoczęła przewodnictwo w UE. Na spotkaniu ambasadorów Austria zapytała państwa członkowskie o ich opinie na temat dalszych kroków wobec naszego kraju. Państwa skandynawskie, Beneluksu, Francja i Niemcy były za kolejnym krokiem przeciw Polsce. Ich zdaniem Komisja Europejska rozpoczęła przeciwko Warszawie procedurę o naruszenie unijnego prawa w związku z ustawą o Sądzie Najwyższym. Ambasadorowie Węgier, Czech i Słowacji byli przeciwko kolejnemu wysłuchaniu ws. Polski.

Prezydencja austriacka potwierdziła oficjalnie, że będzie druga część wysłuchania Polski na posiedzeniu Rady UE ds. Ogólnych.

To zaskakujące – wskazywał politolog, dr Marcin Kędzierski.

Zapowiedzi Austrii o kolejnym wysłuchaniu Polski są zaskakujące, bo z informacji, które pojawiały się pod koniec czerwca wydawało się, że będą podjęte już jakieś decyzje bez kolejnych dyskusji. Informacje o debacie mogą świadczyć o tym, że państwa członkowskie chcą uzyskać dodatkowe informacje lub ten proces jedynie wydłużyć – mówił dr Marcin Kędzierski.

Profesor Marek Szydło oznajmił, że komisarze zdali sobie sprawę, że ich argumenty nie są zbyt mocne, dlatego sprawa będzie przeciągana.

– Komisja zdecydowała się wdrożyć nie procedurę prawno-sądową, ale kontynuować procedurę prawno-polityczną, bo jest dla nich politycznie wygodne. Sprawa praworządności w Polsce w ten sposób może być tematem niekończących się debat, a polski rząd może być publicznie krytykowany, może być nawet przedmiotem pewnych nieformalnych nacisków w sprawach ważnych interesów będących przedmiotem zainteresowania państw UE – akcentował prawnik.

Próby wywierania presji na Polskę są jednak destrukcyjne dla całej Wspólnoty

– To wprowadza destrukcję w Unii Europejskiej, bo wszyscy widzą, że Komisja zamiast jednoczyć UE, stawiając Polskę pod pręgierzem wprowadza destrukcje – podsumował prof. Mieczysław Ryba.

Ekspert podkreślił, że rzeczywiste problemy Unii Europejskiej tkwią zupełnie gdzie indziej. Wystarczy spojrzeć jak destrukcyjna dla całej Wspólnoty była polityka migracyjna krajów, które dziś krytykują Polskę.

Należy spodziewać się, że przyszły Parlament Europejski będzie o wiele bardziej eurosceptyczny niż ten obecny, gdyż w tym kierunku idzie europejska opinia publiczna.

TV Trwam News/RIRM

drukuj